HOMILIA NA 10 NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ
1 Krl 17,17-24; Ps 30,2-6b.11-12a.13b; Ga 1,11-19; Łk 7,11-17
1. „Oświadczam wam bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim” - tymi słowami chciałbym rozpocząć tę dzisiejszą homilię. Te słowa św. Pawła z dzisiejszego II czytania są ważnym stwierdzeniem. Wiemy bowiem, że I czytanie i Ewangelia mówią o cudach, w które trudno jest uwierzyć; trudno jest przyjąć, że się wydarzyły. Jeżeli myślimy tylko po ludzku, to naprawdę te wydarzenia nie mogły mieć miejsca. Jednak jeśli myślimy także po Bożemu, to znaczy bierzemy pod uwagę, że dla Boga nie ma nic niemożliwego, to wtedy pojawia się w naszych umysłach to światełko, że jednak te wydarzenia miały miejsce. A są to wydarzenia szczególnie niezwykłe, bo dotyczące wskrzeszania ludzi zmarłych.
Cuda te napawają nas nadzieją i pociechą. Widzimy, że faktycznie dla Boga nie ma nic niemożliwego. Możemy więc zwracać się do Niego, pokładać w Nim nadzieję we wszystkich naszych potrzebach i pragnieniach.
2. Moi drodzy! Kiedy Chrystus wskrzesił zmarłego młodzieńca z Nain, to wszyscy, którzy tam byli, wielbili Boga i mówili: „Bóg łaskawie nawiedził lud swój!” Chodzi o to, że te słowa ciągle są aktualne. Na początku tej Eucharystii pozdrowiłem wszystkich słowami: „Pan z wami!” Także zanim przeczytałem Ewangelię, to wypowiedziałem słowa: „Pan z wami!”. Usłyszymy je jeszcze przed momentem konsekracji, kiedy to Jezus stanie się obecny cieleśnie wśród nas pod postaciami chleba i wina, a także usłyszymy je na końcu Mszy św. przed błogosławieństwem. Słowa „Pan z wami!” mają nam uświadomić, że Chrystus ciągle jest z nami. Jeśli tak, to te same lub podobne cuda jakich dokonywał, może dokonywać także i dziś. Jest to wielce pocieszająca wiadomość. Dlatego słowo „Ewangelia” oznacza dosłownie Dobrą Nowinę.
3. „Bóg nawiedził lud swój!” Taka jest istota dzisiejszych czytań. „Po pewnych wydarzeniach zachorował syn kobiety, będącej głową rodziny. Niebawem jego choroba tak bardzo się wzmogła, że przestał oddychać. Wówczas powiedziała ona Eliaszowi: „Czego ty, mężu Boży, chcesz ode mnie? Czy po to przyszedłeś do mnie, aby mi przypomnieć moją winę i przyprawić o śmierć mego syna?” Na to Eliasz jej odpowiedział: „Daj mi twego syna”. Następnie wziąwszy go z jej łona, zaniósł go do górnej izby, gdzie sam mieszkał. Potem wzywając Pana rzekł: „O Panie, Boże mój! Czy nawet na wdowę, u której zamieszkałem, sprowadzasz nieszczęście, dopuszczając śmierć jej syna?”
Różne są koleje naszego życia: raz jest dobrze, a raz jest źle. Różne są powody, dla których Pan Bóg dopuszcza na nas zło. Bóg nie czyni zła (zło nie pochodzi od Boga) - ale Bóg może je dopuszczać. Czasem Bóg dopuszcza zło w naszym życiu, aby nas do siebie przybliżyć. Podobnie było w życiu tej kobiety z I czytania, u której mieszkał Eliasz. Kobieta ta doświadczyła swojej bezradności, a następnie zapewne prosiła o pomoc Boga. Sytuacja była dla niej bardzo ciężka; nie widziała z niej wyjścia. A jednak okazało się, że Bóg jej pomógł. To doświadczenie własnej bezradności i jednocześnie pomocy Boga otworzyło jej oczy. „Eliasz rzekł: Patrz, syn twój żyje! A wtedy kobieta powiedziała do Eliasza: Teraz już wiem, że naprawdę jesteś mężem Bożym i słowo Boże w twoich ustach jest prawdą”.
4. Doświadczenie cudu czy też pomocy Bożej w trudnej sprawie pomaga człowiekowi zrozumieć, że jest Bóg, na którego można liczyć; powiększa naszą wiarę. Czasem Bogu właśnie o to chodzi, abyśmy przybliżyli się do Niego; abyśmy Go dostrzegli; dostrzegli, że On jest.
Dlatego wołajmy do Niego we wszystkich naszych sprawach i potrzebach. Owszem, nie zawsze wysłucha nas tak jak byśmy chcieli, ale wołajmy do Niego i prośmy Go. Dla Niego nie ma nic niemożliwego. Może pragnie, aby nasza wiara, gdy nas wysłucha, wzrosła. Może pragnie, abyśmy Go w końcu dostrzegli; aby otworzyły się nam oczy i abyśmy radowali się. Może pragnie, abyśmy doświadczając cudu, zmienili całkiem swoje życie, nawrócili się - podobnie jak ta kobieta z I czytania, która po wskrzeszeniu jej syna powiedziała: „Teraz już wiem, że naprawdę jesteś mężem Bożym, a słowo Boże, które głosisz, jest prawdą!”.
5. Bóg pragnie, aby naprawdę naszymi stały się słowa, które śpiewaliśmy jako refren dzisiejszego psalmu: „Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś”. I dalsze:
Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie, Boże mój, do Ciebie wołałem, a Tyś mnie uzdrowił,
Panie, mój Boże, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.
Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę,
a Jego łaska przez całe życie.
Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną,
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament.
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.
6. Bóg pragnie nam pomagać w każdej sytuacji, bo nas kocha. Pragnie, byśmy uciekali się do Niego we wszystkich naszych potrzebach i pragnieniach. Dlatego kazał namalować św. Faustynie obraz z podpisem „Jezu, ufam Tobie!”. Chce nam pomagać - prośmy Go zatem we wszystkim. Może nie zawsze wysłucha tak, jak byśmy chcieli, ale zawsze przychodzi z konkretną pomocą.
7. Już kończąc: Ktoś mógłby sobie pomyśleć: „Fajnie byłoby mieć u siebie takiego proroka Eliasza lub kogoś podobnego do niego”. Mieszkałby z nami tak jak u tej kobiety z I czytania. Skoro wskrzesił jej syna, to mógłby i nam przyjść w wielu sprawach z pomocą.
Przypomnijmy sobie jednak słowa z dzisiejszej Ewangelii, kiedy Jezus wskrzesił młodzieńca z Nain. Ludzie wielbili Boga i mówili: „Bóg łaskawie nawiedził lud swój”. Zauważmy to, że Eliasz był tylko człowiekiem, był tylko w jednym miejscu, żył i umarł.
A Jezus? Był 2000 lat temu w Nain, a teraz ten Bóg i zarazem Człowiek jest między nami, co przypominają słowa wypowiadane aż 4 razy podczas Mszy św., czyli słowa: „Pan z wami!”. Ten Jezus mieszka wśród nas. Jest obecny cieleśnie w każdym kościele pod postacią chleba. Spotkamy się z Nim bardzo blisko w Komunii Świętej. Prośmy Go zatem o wszystko i radujmy się Jego pomocą. Amen.
Przeczytaj Słowo Boże:
PIERWSZE CZYTANIE (1 Krl 17,17-24)
Po tych wydarzeniach zachorował syn kobiety, będącej głową rodziny. Niebawem jego choroba tak bardzo się wzmogła, że przestał oddychać. Wówczas powiedziała ona Eliaszowi: „Czego ty, mężu Boży, chcesz ode mnie? Czy po to przyszedłeś do mnie, aby mi przypomnieć moją winę i przyprawić o śmierć mego syna?” Na to Eliasz jej odpowiedział: „Daj mi twego syna”. Następnie wziąwszy go z jej łona, zaniósł go do górnej izby, gdzie sam mieszkał, i położył go na swoim łóżku. Potem wzywając Pana rzekł: „O Panie, Boże mój! Czy nawet na wdowę, u której zamieszkałem, sprowadzasz nieszczęście, dopuszczając śmierć jej syna?” Później trzykrotnie rozciągnął się nad dzieckiem i znów wzywając Pana rzekł: „O Panie, Boże mój! Błagam Cię, niech dusza tego dziecka wróci do niego!” Pan zaś wysłuchał wołania Eliasza, gdyż dusza dziecka powróciła do niego, i ożyło. Wówczas Eliasz wziął dziecko i zniósł z górnej izby tego domu, i zaraz oddał je matce. Następnie Eliasz rzekł: „Patrz, syn twój żyje”. A wtedy ta kobieta powiedziała do Eliasza: „Teraz już wiem, że naprawdę jesteś mężem Bożym i słowo Pana w twoich ustach jest prawdą”.
PSALM RESPONSORYJNY (Ps 30,2-4.5-6ab.11 i 12a i 13b)
Refren: Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś.
Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś *
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie, Boże mój, do Ciebie wołałem, a Tyś mnie uzdrowił, +
Panie, mój Boże, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę *
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.
Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana *
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę, *
a Jego łaska przez całe życie.
Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną, *
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament. *
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.
DRUGIE CZYTANIE (Ga 1,11-19)
Oświadczam wam bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus. Słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć, jak w żarliwości o judaizm przewyższałem wielu moich rówieśników z mego narodu, jak byłem szczególnie wielkim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przodków. Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do Jerozolimy, do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Arabii, a później znowu wróciłem do Damaszku. Następnie trzy lata później udałem się do Jerozolimy dla zapoznania się z Kefasem, zatrzymując się u niego tylko piętnaście dni. Spośród zaś innych, którzy należą do grona apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego.
ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (Łk 7,16)
Wielki prorok powstał między nami
i Bóg nawiedził lud swój.
EWANGELIA (Łk 7,11-17)
Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego, jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: „Nie płacz”. Potem przystąpił, dotknął się mar, a ci, którzy je nieśli, stanęli, i rzekł: „Młodzieńcze, tobie mówię, wstań”. Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: „Wielki prorok powstał wśród nas i Bóg łaskawie nawiedził lud swój”. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.