PROŚBA
2 Sm 15,13-14.30;16,5-13a; Ps 3,2-7; Łk 7,61; Mk 5,1-20
„Powstań, o Panie, ocal moje życie” – tak brzmi refren dzisiejszego psalmu. Każdy człowiek doświadcza chwil przeciwności, trudności, zagrożeń. Może wtedy wołać: „Panie, jak liczni są moi prześladowcy, jak wielu przeciw mnie powstaje”. Tak też wołał zapewne król Dawid, o którym słyszymy w I czytaniu. Jego bowiem syn, Absalom, powstał przeciwko niemu, chcąc zająć jego miejsce na tronie. Co więcej: „Serca ludzi z Izraela zwróciły się do Absaloma”. Król Dawid musiał uciekać z własnego domu przed synem. „Dał rozkaz wszystkim swym sługom przebywającym wraz z nim w Jerozolimie: ‘Wstańcie! Uchodźmy, gdyż nie znajdziemy ocalenia przed Absalomem. Spiesznie uciekajcie, ażeby nas nie napadł znienacka, nie sprowadził na nas niedoli i ostrzem miecza nie wygładził mieszkańców miasta’”. Dawid został poniżony do tego stopnia, że zaczęli mu urągać jego podwładni. Król jednak, godząc się na taką sytuację, pokładał nadzieję w Bogu: „Może wejrzy Pan na moje utrapienie i odpłaci mi dobrem za to dzisiejsze przekleństwo”. „Ty zaś, o Panie, jesteś moją tarczą i chwałą moją; Ty głowę mą wznosisz. Głośno wołam do Pana, a On mi odpowiada ze świętej swej góry. Kładę się, zasypiam i znowu się budzę, ponieważ Pan mnie wspomaga. I nie ulęknę się wcale tysięcy ludzi, którzy zewsząd na mnie nastają.”
W dzisiejszej Ewangelii słyszymy o przybyciu Jezusa do pogan, do kraju Gerazeńczyków. Tam „wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach”. Chrystus dokonał egzorcyzmu nad złym duchem. Ten jednak „prosił Go na wszystko, żeby ich [złych duchów] nie wyganiał z tej okolicy. (…) Prosili Go: ‘Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli’”. Jezus spełnił ich prośbę – może ze względu na to, aby złagodzić cierpienie demonom. „Tak duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście (…), a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic.”
Jezus spełnił wewnętrzną prośbę człowieka opętanego: aby Bóg wyzwolił go od złych duchów. Spełnił też prośbę złych duchów, aby mogły wejść w świnie. Nie pozwolił im zamieszkać w innym człowieku, ale wysłał je do zwierząt. „A trzoda [świń] około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze”. Była to duża strata dla Gerazeńczyków. Uznali Jezusa za kogoś niebezpiecznego, nie wnikając w sens zdarzeń. Pomimo że zobaczyli dobro, jakie zdziałał Jezus dla opętanego, który odtąd był „przy zdrowych zmysłach”, woleli nie ryzykować własnym majątkiem. Majątek przedłożyli nad wartość życia ludzkiego. „Prosili, żeby odszedł z ich granic”, choć mógł jeszcze pomóc wielu innym ludziom. Nie do nich odnosi się prośba: „Powstań, o Panie, ocal moje życie”.
Jezus nakazał człowiekowi uwolnionemu od złych duchów: „Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą”. Nawiązując do dzisiejszego psalmu: „Mnóstwo było tych, którzy mówili: ‘Nie znajdzie on w Bogu zbawienia’” – a jednak…
W dzisiejszej Ewangelii słyszymy o przybyciu Jezusa do pogan, do kraju Gerazeńczyków. Tam „wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach”. Chrystus dokonał egzorcyzmu nad złym duchem. Ten jednak „prosił Go na wszystko, żeby ich [złych duchów] nie wyganiał z tej okolicy. (…) Prosili Go: ‘Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli’”. Jezus spełnił ich prośbę – może ze względu na to, aby złagodzić cierpienie demonom. „Tak duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście (…), a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic.”
Jezus spełnił wewnętrzną prośbę człowieka opętanego: aby Bóg wyzwolił go od złych duchów. Spełnił też prośbę złych duchów, aby mogły wejść w świnie. Nie pozwolił im zamieszkać w innym człowieku, ale wysłał je do zwierząt. „A trzoda [świń] około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze”. Była to duża strata dla Gerazeńczyków. Uznali Jezusa za kogoś niebezpiecznego, nie wnikając w sens zdarzeń. Pomimo że zobaczyli dobro, jakie zdziałał Jezus dla opętanego, który odtąd był „przy zdrowych zmysłach”, woleli nie ryzykować własnym majątkiem. Majątek przedłożyli nad wartość życia ludzkiego. „Prosili, żeby odszedł z ich granic”, choć mógł jeszcze pomóc wielu innym ludziom. Nie do nich odnosi się prośba: „Powstań, o Panie, ocal moje życie”.
Jezus nakazał człowiekowi uwolnionemu od złych duchów: „Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą”. Nawiązując do dzisiejszego psalmu: „Mnóstwo było tych, którzy mówili: ‘Nie znajdzie on w Bogu zbawienia’” – a jednak…
Przeczytaj Słowo Boże:
PIERWSZE CZYTANIE (2 Sm 15,13-14.30;16,5-13a)
Przybył ktoś, kto doniósł Dawidowi: „Serca ludzi z Izraela zwróciły się do Absaloma”. Wtedy Dawid dał rozkaz wszystkim swym sługom przebywającym wraz z nim w Jerozolimie: „Wstańcie! Uchodźmy, gdyż nie znajdziemy ocalenia przed Absalomem. Spiesznie uciekajcie, ażeby nas nie napadł znienacka, nie sprowadził na nas niedoli i ostrzem miecza nie wygładził mieszkańców miasta”.
Dawid wstępował na Górę Oliwną. Wchodził na nią płacząc i mając głowę zasłoniętą. Szedł boso. Również wszyscy ludzie, którzy mu towarzyszyli, zasłonili swe głowy i wstępując na górę płakali.
Król Dawid przybył do Bachurim. A oto wyszedł stamtąd pewien człowiek. Był on z rodziny należącej do domu Saula. Nazywał się Szimei, syn Gery. Posuwając się naprzód, przeklinał i obrzucał kamieniami Dawida oraz wszystkich sług króla Dawida, chociaż był z nim po prawej i po lewej stronie cały lud i wszyscy bohaterowie.
Szimei przeklinając, wołał w ten sposób: „Precz, precz, krwawy człowieku i niegodziwcze. Na ciebie Pan skierował wszystką krew rodziny Saula, któremu zagarnąłeś panowanie. Królestwo twoje oddał Pan w ręce Absaloma, twojego syna. Teraz ty sam jesteś w utrapieniu, bo jesteś człowiekiem krwawym”.
Odezwał się do króla Abiszaj, syn Serui: „Dlaczego ten zdechły pies przeklina pana mego, króla? Pozwól, że podejdę i utnę mu głowę”.
Król odpowiedział: „Co ja mam z wami zrobić, synowie Serui? Jeżeli on przeklina, to dlatego, że Pan mu pozwolił: «Przeklinaj Dawida». Któż w takim razie może mówić: «Czemu to robisz?»” Potem zwrócił się Dawid do Abiszaja i do wszystkich swoich sług: «Mój własny syn, który wyszedł z wnętrzności moich, nastaje na moje życie. Cóż dopiero ten Beniaminita? Pozostawcie go w spokoju, niech przeklina, gdyż Pan mu na to pozwolił. Może wejrzy Pan na moje utrapienie i odpłaci mi dobrem za to dzisiejsze przekleństwo”.
I tak Dawid posuwał się naprzód wraz ze swymi ludźmi.
PSALM RESPONSORYJNY (Ps 3,2-3.4-5.6-7)
Refren: Powstań, o Panie, ocal moje życie.
Panie, jak liczni są moi prześladowcy, *
jak wielu przeciw mnie powstaje.
Mnóstwo jest tych, którzy mówią o mnie: *
„Nie znajdzie on w Bogu zbawienia”.
Ty zaś, o Panie, jesteś moją tarczą *
i chwałą moją; Ty głowę mą wznosisz.
Głośno wołam do Pana, *
a On mi odpowiada ze świętej swej góry.
Kładę się, zasypiam i znowu się budzę, *
ponieważ Pan mnie wspomaga.
I nie ulęknę się wcale tysięcy ludzi, *
którzy zewsząd na mnie nastają.
ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (Łk 7,61)
Wielki prorok powstał między nami
i Bóg nawiedził lud swój.
(Mk 5,1-20)
Jezus i uczniowie Jego przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego.
Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach.
Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i krzyczał wniebogłosy: „Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie”. Powiedział mu bowiem: „Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka”. I zapytał go: „Jak ci na imię?” Odpowiedział Mu: „Na imię mi legion, bo nas jest wielu”. I prosił Go na wszystko, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy.
A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosili Go więc: „Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli”. I pozwolił im. Tak duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze.
Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach, a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie legion, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic.
Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: „Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą”. Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus z nim uczynił, a wszyscy się dziwili.