poniedziałek, 31 października 2011

31.X, PN - dla Niego

DLA NIEGO

Rz 11,29-36; Ps 69,30-31.33-34.36-37; J 8,31b-32; Łk 14,12-14

„Łaski i wezwania Boże są nieodwołalne” – mówi św. Paweł w dzisiejszym I czytaniu. Oznacza to, że Bóg dla każdego pragnie szczęścia i będzie robił wszystko, aby człowiek je osiągnął. To jest Jego chwałą; to wskazuje na Jego Wspaniałość i Dobroć; za to chcemy Go uwielbiać jak psalmista: „Pieśnią chcę chwalić imię Boga i wielbić Go dziękczynieniem”. „Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego jest wszystko”. „Dla Niego” – bo szczęście człowieka, dla którego to szczęścia stworzył bezinteresownie każdego, przynosi Mu chwałę (jest zwycięstwem Jego Miłości). Bóg pragnie wszystkim okazać miłosierdzie (udzielić pomocy w potrzebach i pragnieniach). Także tych, którzy są Mu nieposłuszni, odrzucają Go, chce doprowadzić do wyznaczonego celu – szczęścia („wezwania Boże są nieodwołalne”). Przynosi to o wiele większą chwałę Bogu, gdy człowieka nieposłusznego, grzesznego, doprowadza do nawrócenia i szczęścia, gdyż świadczy to tym bardziej o wielkości Jego Miłości.

„O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! – zachwyca się św. Paweł – Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi!” Czasem ktoś może wydawać się ‘stracony’, ale „nie tak widzi człowiek, jak widzi Bóg” (1 Sm 16,7). Dopuszcza On trudne sytuacje, grzech (wynik złego korzystania z wolności, co nigdy nie powinno się zdarzyć) i pragnie wyprowadzić z tego nawet większe dobro (zob. KKK 311n).

Wszystko, co Bóg czyni jest bezinteresowne. „Kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego jest wszystko.” Jemu nic nie brakuje; ma pełnię szczęścia. Ciągle pierwszy obdarza miłością. Do naśladowania takiej postawy zachęca nas Jezus Chrystus w Ewangelii: „Kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć”. Wzorowanie się na miłości Boga, która jest doskonała, największa, bezinteresowna i bezwarunkowa, prowadzi do coraz lepszego poznawania prawdy o Nim; o tym jaki jest. To zaś wyzwala z lęku i pozwala cieszyć się życiem w pełni (zob. dzisiejszy śpiew przed Ewangelią). Miłość bezinteresowna i bezwarunkowa wobec bliźnich jest jednak możliwa wtedy, gdy to, co robimy, czynimy z miłości do Boga (Jego mamy kochać całym sercem, bo od Niego pochodzi każde dobro). „Odpłatę zaś otrzymamy przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych” – mówi Jezus – jako owoc naszej relacji z Bogiem.

Przeczytaj Słowo Boże:

środa, 26 października 2011

26.X, ŚR - Mądrość

MĄDROŚĆ

Rz 8,26-30; Ps 13,4-6; 2 Tes 2,14; Łk 13,22-30

„Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch wstawia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami”. Duch Święty pobudza nas do modlitwy, gdy trudno jest nam wyrazić nasze serce (jak komentuje ten tekst św. Augustyn). Nosimy bowiem w sobie pragnienia, które to przedstawiamy Bogu „w błaganiach, których nie można wyrazić słowami”. Bóg zaś współdziała we wszystkim dla naszego dobra. Każdego bowiem powołał do zbawienia.

Możemy zatem zawsze liczyć na Jego pomoc i ufać Jego miłosierdziu; wołać w trudnościach jak psalmista: „Spojrzyj i wysłuchaj mnie, Panie, mój Boże. Oświeć moje oczy, bym nie zasnął w śmierci, by wróg mój nie mówił: ‘Ja go zwyciężyłem’, by się nie cieszyli moi przeciwnicy, że się zachwiałem”. Bóg zawsze przychodzi z pomocą: „Zaufałem Twemu miłosierdziu, niech się moje serce cieszy z Twojej pomocy. Będę śpiewał Panu, który obdarzył mnie dobrem”.

Mądrość polega na tym, że szukamy pomocy u Pana i kierujemy się Jego Mądrością, którą zawarł w Ewangelii. Ewangelia jest drogą do szczęścia (jak mówi dzisiejszy śpiew między aklamacją Alleluja). Stanowi ona „ciasne drzwi”, bo wola Boża jest ściśle określona. Jezus wyraźnie mówi, co trzeba czynić, aby być zbawionym. Kiedy jednak gubimy się w życiu; kiedy trudno nam rozeznać wolę Bożą, Bożą Mądrość; gdy nie wiemy, o co prosić na modlitwie – „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości”, wzbudzając w nas dobre pragnienia, „których nie można wyrazić słowami”.

Przeczytaj Słowo Boże:

poniedziałek, 17 października 2011

17.X, PN - Moc zbawcza

MOC ZBAWCZA

Rz 4,20-25; Ps: Łk 1,68-75; Mt 5,3; Łk 12,13-21

„Bóg lud swój nawiedził i wyzwolił. I wzbudził dla nas moc zbawczą w domu Dawida. Jak zapowiedział od dawna przez usta proroków, że nas wybawi od nieprzyjaciół i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą. (…) Da nam, że z mocy nieprzyjaciół wyrwani, służyć Mu będziemy bez trwogi”. Bóg wzbudził dla nas „Moc zbawczą”. Jest nią Jezus Chrystus, Jednorodzony Syn Ojca, który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. Ma „wszelką władzę w niebie i na ziemi” (Mt 28,18). Jest wszechmocny i nieskończenie nas kocha. Wierzmy Mu, choć czasem stajemy w obliczu zła, trudności i cierpienia. On zawsze czuwa nad nami i nigdy nie zawiedzie tych, którzy w Nim pokładają nadzieję (por. Ps 25,3). „Abraham nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się wzmocnił w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu i był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co obiecał” – przypomina dzisiejsze I czytanie.

Pokładajmy nadzieję w Bogu, a nie w sobie samych, w naszych bliźnich, czy w rzeczach materialnych. Jak mówi Chrystus: „Nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia”. Szukajmy więc poczucia bezpieczeństwa w Bogu, który jest „Mocą zbawczą”. Bądźmy bogaci w ufność przed Bogiem „bogatym w miłosierdzie” (Ef 2,4).

Przeczytaj Słowo Boże:

piątek, 14 października 2011

14.X, PT - nie bójcie się

NIE BÓJCIE SIĘ

Rz 4,1-8; Ps 32, 1-2.5.11; Ps 32,22; Łk 12,1-7

Pan Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii: „Nie bójcie się!” Nie bójcie się ludzi obłudnych, nieuczciwych, niesprawiedliwych posądzeń, fałszywych oskarżeń. Owszem, strzeżcie się obłudnej miłości, nieuczciwości i w żadnym wypadku tego nie naśladujcie. „Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome” – prawda wyjdzie na jaw. Bóg widzi wszystko i jest gwarantem sprawiedliwości.

Także „nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało”; nie bójcie się prześladowań. Owszem, strzeżcie się tego: „Miejcie się na baczności przed ludźmi” (Mt 10,17), ale nie bójcie się – ponieważ Bóg nad wszystkim czuwa („U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone”) i nic nie dzieje się bez Jego woli. „Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy [as - moneta z brązu]? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych” – nawet jeśli Stwórca dopuści na was zło, to nie jesteście zapomniani w Jego oczach. A „jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”.

Należy bać się swego złego postępowania i możliwości spędzenia wieczności w piekle. Ale nawet po grzechu nie musimy się bać, o ile żałujemy, chcemy się poprawić i zwracamy się do Boga o pomoc. Tytułem do usprawiedliwienia jest „wiara w Tego, co usprawiedliwia grzesznika” – mówi św. Paweł w I czytaniu. Skruszony człowiek wraz z psalmistą może zawołać: „Grzech wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy. Rzekłem: Wyznaję mą nieprawość Panu a Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu”.

Przeczytaj Słowo Boże:

niedziela, 9 października 2011

9.X, ND - pełnia dobra

PEŁNIA DOBRA

Iz 25,6-10a; Ps 23,1-6; Flp 4,12-14,19-20; Ef 1,17-18; Mt 22,1-14

Dzisiejsza Liturgia Słowa mówi o tym, JAK WIELE Bóg chce nam dać (zachęcam do przeczytania Słowa Bożego)! Ci jednak, którzy odrzucają Jego dary, sami skazują się na cierpienie, na braki w swoim życiu. Jeśli ktoś przed momentem śmierci dobrowolnie odrzuci całkowicie Największe Dobro, Boga, to sam skazuje się na piekło, bo ono oznacza właśnie ‘przebywanie poza Bogiem’ (zob. KKK 1033). Stwórca nie chce tego, ale szanuje naszą wolność (zob. KKK 1037).

Czasem Bóg dopuszcza na nas skutki naszych złych, grzesznych wyborów lub wstrzymuje swoje szczególne błogosławieństwo dla tych, którzy odwracają się od Niego, czynią zło i nie chcą się poprawić. Robi to w tym celu, abyśmy poznali, co oznacza taki wybór i aby ostrzec nas przed czymś gorszym, czyli piekłem. Wszystko, co Bóg na nas dopuszcza lub nam czyni, ma nas prowadzić do stałego nawracania się i pogłębiania z Nim relacji w miłości (zob. KKK 313).

Przeczytaj Słowo Boże:

sobota, 8 października 2011

8.X, SB - błogosławieni

BŁOGOSŁAWIENI

Jl 4,12-21; Ps 97,1-2.5-6.11-12; Łk 11,28; Łk 11,27-28

„Błogosławieni [szczęśliwi] ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je” – mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Te osoby, które się nawracają i dbają o relację z zawsze kochającym Stwórcą będą się radować, „weselić się w Panu” (co mówi refren psalmu). Bo „Pan jest ucieczką swego ludu i mocą” (I czytanie).

„Góry moszczem ociekać będą, a pagórki mlekiem opływać i wszystkie strumienie (…) napełnią się wodą, a z domu Pana wypłynie źródło” – jest to obraz szczęścia, czyli błogosławieństwa. Doświadczać go będą właśnie „ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie”. Na te jednak osoby, które wyrządzają innym zło, nie chcą się poprawić i stale odrzucają swego Zbawiciela – Bóg „sprowadzi na ich głowy skutki ich postępowania” (zob. Ez 16,43). „Egipt” i „Edom” w dzisiejszym I czytaniu symbolizują takich ludzi: „Egipt będzie wydany na spustoszenie, a Edom zamieni się w straszną pustynię z powodu nieprawości uczynionych (…), gdyż krew niewinną przelewali”.

Przeczytaj Słowo Boże:

piątek, 7 października 2011

7.X, PT - sąd

SĄD

Jl 1,13-15.2,1-2; Ps 9,2-3.6.16.8-9; J 12,31b-32; Łk 11,15-26

Pan Jezus przed swoim cierpieniem i śmiercią oznajmia uczniom: „Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony” (J 12,31) (co podkreśla też dzisiejszy śpiew przed Ewangelią). W innym miejscu w Piśmie Świętym stwierdza: „Duch Święty, gdy przyjdzie, przekona świat (…) o sądzie - bo władca tego świata został osądzony” (J 16,8-11). Sąd polega tutaj na tym, iż szatan został definitywnie pokonany i stał się wielkim przegranym. Jezus Chrystus bowiem przez swoje Odkupienie wyzwala świat od grzechu i jego konsekwencji – w tym z „niewoli pod panowaniem diabła” (KKK 407) – ponieważ „przez grzech pierwszych rodziców diabeł uzyskał pewnego rodzaju panowanie nad człowiekiem, chociaż człowiek pozostaje wolny” (KKK 407). Chrzest, który zawdzięczamy Odkupieniu, usuwa grzech pierworodny, a zatem wyzwala z mocy Złego i przenosi do Królestwa Bożego pod panowanie Boga (który jest wszechmogący, kocha i daje wolność człowiekowi). Diabeł jednak nadal istnieje i działa i ci, którzy odwracają się od Stwórcy, mogą ponownie dostać się pod jego szczególny wpływ. Królestwo Boże, obecne już w świecie, nie jest jeszcze całkowicie zrealizowane, co stanie się na końcu czasów (zob. KKK 671). „W Królestwo to uderzają jeszcze złe moce, nawet jeśli zostały one zwyciężone u podstaw przez Paschę Chrystusa; do chwili, gdy wszystko zostanie Mu poddane” (KKK 671). Jak mówi Katechizm: „Dopuszczenie przez Boga działania Szatana jest wielką tajemnicą” (KKK 395). Wiemy jednak, że we wszelkich atakach złego ducha, możemy zwracać się o pomoc do Jezusa Chrystusa, powołując się na owoce Jego Odkupienia. Fakt Odkupienia gwarantuje skuteczność modlitw, a zwłaszcza posługi księży egzorcystów.

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy, że Chrystus wyrzucał złe duchy; ma On całkowitą władzę nad nimi – jest Bogiem i muszą być Mu posłuszne. Co więcej, Jezus je stworzył (zob. KKK 331) – nie jako złe, lecz jako dobre (stały się upadłymi aniołami, bo odrzuciły Boga). „Diabeł bowiem i inne złe duchy zostały stworzone przez Boga jako dobre z natury, ale same uczyniły się złymi” (KKK 391). W Ewangelii Jezus podkreśla swoją moc i władzę nad demonami poprzez porównanie: „Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda”. Podkreśla też nadejście Królestwa Bożego: „Jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże”. Jezus jednak ostrzega, aby ludzie przez grzechy i odwracanie się od Stwórcy nie sprowadzili na siebie nieszczęścia: „Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni”.

Bóg jednak nad wszystkim czuwa. Nawrócenie zaś, troska o relację z zawsze kochającym Stwórcą prowadzi do usuwania przez Boga konsekwencji naszych grzechów. Stąd wezwanie w dzisiejszym I czytaniu do pokuty, która oznacza podjęcie pracy nad sobą. Jahwe bowiem ostatecznie „odda każdemu według jego postępowania” (Mt 16,27). Ostrzegał zatem Izraela przed niewolą ze strony obcego i potężnego narodu: „Jak zorza poranna rozciąga się po górach lud wielki a mocny, któremu równego nie było od początku i nie będzie po nim nigdy aż do lat przyszłych pokoleń” (I czytanie).

Bóg jest jedynym Panem i jedynym Zbawicielem. Zwracając się do Niego o pomoc i nawracając się, człowiek może liczyć na Jego moc i wyzwolenie z wszelkich zagrożeń (nie tylko od złych duchów). Wraz z psalmistą może wołać: „Pan będzie sądził ten świat sprawiedliwie. Chwalić Cię będę, Panie całym moim sercem, opowiem wszystkie cudowne Twe dzieła. Cieszyć się będę i radować Tobą, zaśpiewam psalm na cześć Twego imienia, Najwyższy. Rozgromiłeś pogan, wygubiłeś grzeszników, na wieki wymazałeś ich imię. Poganie wpadli do dołu, który sami kopali, w sidle przez nich ukrytym noga ich uwięzła. A Pan zasiada na wieki, przygotował swój tron, by sądzić. Sam będzie sądził świat sprawiedliwie, rozstrzygał bezstronnie sprawy narodów.”

Przeczytaj Słowo Boże:

czwartek, 6 października 2011

6.X, CZW - sprawiedliwość

SPRAWIEDLIWOŚĆ

Ml 3,13-20a; Ps 1,1-4.6; Dz 16,14b; Łk 11,5-13

Sprawiedliwość oznacza dawanie komuś tego, co mu się należy; co odpowiada jego wnętrzu, sytuacji, stanowi, w jakim się znajduje. Ktoś na zewnątrz może uchodzić za wielkiego grzesznika, ale w środku być lepszym człowiekiem od pozornie uczciwych. Podobnie było w przypadku celnika i faryzeusza, o których mówił Pan Jezus (zob. Łk 18,9-14). Chrystus głosił też, że „celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego” (Mt 21,31) – przed wami, tzn. przed tymi, którzy udają sprawiedliwych: „bo podobni są do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa” (Mt 23,27). Nie wiemy tak naprawdę, jakie jest wnętrze naszego bliźniego – tylko Bóg to wie – dlatego mówi nam: „nie sądźcie, nie potępiajcie” (Łk 6,37). „Ja wymierzę zapłatę - mówi Pan” (Rz 12,19); odda On każdemu, co jest dla niego słuszne. „Bóg pamięta, że jesteśmy prochem” (Ps 103,14); że często nasze grzechy wynikają ze słabości, głupoty, wpływu innych, z różnych zranień doznanych w życiu. Stwórca postępuje z nami zawsze sprawiedliwie, tzn. znając nasze serce, daje każdemu to, co jest dla niego najlepsze: jednemu upomnienie, innemu błogosławieństwo – tak aby dany człowiek miał najlepsze warunki do stałego nawracania się i rozwoju duchowego.

Patrząc w ten sposób, widzimy, że Boża sprawiedliwość jest w określonym sensie tożsama z Bożym miłosierdziem: pomaga człowiekowi w dochodzeniu do pełni człowieczeństwa. Jan Paweł II w encyklice o Bożym miłosierdziu pisał, że „sprawiedliwość ostatecznie służy miłości. (…) Było to do tego stopnia oczywiste dla Psalmistów i Proroków, że sam termin sprawiedliwość oznacza u nich zbawienie dokonane przez Boga i Jego miłosierdzie” (DiM 4). „Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4). „Nawrócenie do Boga zawsze polega na odnalezieniu miłosierdzia, czyli owej miłości, która cierpliwa jest i łaskawa” (DiM 13). Dlatego zachowuje On cierpliwość i łaskawość dla „bezbożnych”. Tę „cierpliwość Pana naszego uważajcie za zbawienną” – pisze św. Piotr (2 P 3,15) – „On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia” (2 P 3,9).

Patrząc w tym kontekście na I czytanie, rozumiemy, dlaczego Bóg ma żal do narzekających i zarzucających Mu niesprawiedliwość: „Bardzo przykre stały się wasze mowy przeciwko Mnie - mówi Pan. Wy zaś pytacie: Cóż takiego mówiliśmy między sobą przeciw Tobie? Mówiliście: Daremny to trud służyć Bogu! Bo jakiż pożytek mieliśmy z tego, żeśmy wykonywali polecenia Jego? A teraz raczej zuchwałych nazywamy szczęśliwymi, bo wzbogacili się bardzo ludzie bezbożni, którzy wystawiali na próbę Boga, a zostali ocaleni”. Tymczasem Bóg „odda każdemu według jego postępowania” (Mt 16,27); czeka nas sąd, a „będziemy sądzeni z miłości” (KKK  1022). „Wtedy zobaczycie różnicę między sprawiedliwym a krzywdzicielem” – mówi Jahwe w I czytaniu – „Bo oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy wyrządzający krzywdę będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki”. Każdy poniesie konsekwencje swego postępowania. Z Bogiem w Niebie z konieczności mogą być tylko święci, a ten kto nim nie zostanie, będzie musiał oczyścić swoje grzeszne pragnienia w czyśćcu. Ci natomiast, którzy sami – z własnej woli – odrzucą Boga, będą cierpieć, bo wraz z Nim odrzucą automatycznie inne dobra, gdyż tylko Bóg jest źródłem każdego dobra. „A dla was, czczących moje imię – mówi dalej Jahwe – wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach”, tzn. Bóg da wam nagrodę za waszą miłość: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2,9). Stąd „błogosławiony [szczęśliwy], kto zaufał Panu” – jak głosi dzisiejszy psalm – „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników”.

Każdy z nas jednak jest grzesznikiem. Potrzebujemy Bożej pomocy, aby stawać się lepszymi. Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii: „Proście, a będzie wam dane. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje”. Prośmy więc Boga o pomoc w stałym nawracaniu się, o miłość jak najbardziej doskonałą, a przede wszystkim o Ducha Świętego, który jest „wewnętrznym Nauczycielem” (KKK 1995) i uzdalnia do czynienia dobra. „Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.”

Przeczytaj Słowo Boże:

środa, 5 października 2011

5.X, ŚR - miłosierdzie

MIŁOSIERDZIE

Jon 4,1-11; Ps 86,3-6.9-10; Rz 8,15; Łk 11,1-4

Bóg jest naszym Ojcem. Stworzył nas i troszczy się o każdego. Pragnie naszego szczęścia doczesnego i wiecznego: w tym celu przychodzi nam z pomocą. Miłosierdzie oznacza właśnie pomoc ze strony Boga. Definicja miłosierdzia to: miłość usuwająca różnorakie braki, a zatem zaradzająca prawdziwym potrzebom i pragnieniom. Ponieważ szczęście to zaspokojenie dobrych potrzeb i pragnień, Bóg nieustannie przychodzi nam z pomocą.

W dzisiejszym I czytaniu mamy historię mieszkańców Niniwy, których Stwórca uratował od klęski. Godne uwagi jest to, że Niniwa była miastem pogańskim; nie należała do Ludu Wybranego – Izraela. Świadczy to o tym, iż Bóg okazuje swoją miłość wszystkim. „Czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej?” – mówi Jahwe. „Nie odróżnianie prawej ręki od lewej” może oznaczać zagubienie lub wskazywać na ludzi dorosłych, wartościowych, z jednakową sprawnością posługujących się obydwoma rękami. Bibliści uważają za bardziej prawdopodobne to drugie. Sens epizodu z pożytecznym krzewem, który usechł Jonaszowi, może więc być taki: „Tobie żal krzewu – mówi Stwórca do proroka – którego nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy wyrósł i w nocy zginął” – „Żal ci go, bo przyniósł ci wiele dobra, a gdy usechł doświadczyłeś boleśnie jego braku. Czyż więc i Ja nie powinienem mieć litości nad mieszkańcami Niniwy, którzy mogą czynić wiele dobra sobie nawzajem?” „Bóg nie chce śmierci grzesznika, ale by się nawrócił i żył” (Ez 33,11) – dla własnego szczęścia i szczęścia innych. Stwórca bowiem „jest miłośnikiem życia” (Mdr 11,26).

„Panie, Ty jesteś dobry i łaskawy” – mówi dzisiejszy psalm. Nie do końca podobało się to Jonaszowi. „Gdy Bóg przebaczył Niniwitom, prorok oburzył się”. Widząc wcześniej ich grzechy i złość (której zapewne doświadczył na własnej skórze), Jonasz pragnął dla nich surowej kary. Tymczasem nawrócili się, a Jahwe odpowiedział swym błogosławieństwem. Prorokowi to się nie podobało. Przewidywał to i dlatego nie chciał upominać Niniwy: „Dlatego postanowiłem uciec do Tarszisz, bo wiem, żeś Ty jest Bóg łagodny i miłosierny, cierpliwy i pełen łaskawości, litujący się nad niedolą”.

Jego oburzenie nie było jednak słuszne. Bóg bowiem pragnie dobra i szczęścia każdego: „Przyjdą wszystkie ludy przez Ciebie stworzone, i Tobie, Panie, oddadzą pokłon, będą sławiły Twe imię. Bo Ty jesteś wielki i czynisz cuda: tylko Ty jesteś Bogiem”. Bóg jest Ojcem: najlepszym Ojcem, który kocha wszystkich bezwarunkową i największą miłością. Dlatego „kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawinił; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”. Możemy zwracać się do Boga: „Abba”, tzn. „Tato, Tatusiu”, co przypomina dzisiejszy śpiew przed Ewangelią. A dobry ojciec to taki, który przychodzi zawsze z pomocą swoim dzieciom – czyli jest właśnie miłosierny.

Przeczytaj Słowo Boże:

wtorek, 4 października 2011

4.X, WT - odkupienie

ODKUPIENIE

Jon 3,1-10; Ps 130,1-4.7-8; Łk 11,28; Łk 10,38-42

„Gdy grzechy wspomnisz, któż się z nas ostoi?” – mówi refren dzisiejszego psalmu. Czym jest grzech? Jest działaniem człowieka przeciwko samemu sobie; „jest wykroczeniem przeciw rozumowi i prawdzie” (KKK 1849). Każdy grzech z definicji pozbawia nas i innych jakiegoś dobra, a w związku z tym sam przez siebie rodzi cierpienie. Człowiek odrzucający swego Stwórcę może pozbawić się Jego błogosławieństwa i zostać pozostawiony samemu sobie. W takiej sytuacji znaleźli się Niniwici z dzisiejszego I czytania. Dlatego Bóg przemówił do Jonasza: „Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie”. „Począł więc Jonasz iść przez miasto (…) i wołał: Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona”. „I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu” i nawrócili się. Podjęli post, a sam król wydał rozporządzenie: „Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Niech obloką się w wory - niech żarliwie wołają do Boga! Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości”. „Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.”

Niniwici sami byliby sobie winni: odrzucali Stwórcę, a Bóg zatwierdziłby tylko ich wybór i skutki ich postępowania. Ponieważ nikt z nas nie jest bez grzechu, wołamy do Boga, aby nie dopuszczał skutków naszych grzesznych decyzji: „Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie, Panie, któż się ostoi? Ale Ty udzielasz przebaczenia”.

Bóg w sposób nadobfity odpowiedział na to wołanie. Każde działanie wywołuje określony skutek, np. zło, grzech powoduje cierpienie. Jezus Chrystus wziął na siebie nasze grzechy i ich konsekwencje – cierpiał i umarł za nas. „On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści. Był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. W Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53,4-5). To nazywamy odkupieniem – wyzwolił nas z grzechu i jego konsekwencji, a zmartwychwstając przywrócił nam życie (zob. KKK 654). (Pewne skutki grzechów są nam pozostawione dla naszego wychowania i wzrastania w miłości). „U Pana jest bowiem łaska, u Niego obfite odkupienie. On odkupi Izraela ze wszystkich jego grzechów” – mówi dzisiejszy psalm.

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy historię Marii i Marty: „Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług”. Marta miała żal do swojej siostry; uważała, że robi ona coś złego, grzeszy. Prosiła więc Jezusa, aby ją upomniał: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”. Chrystus jednak ukazał Marcie, że to ona robi coś złego, a „Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”. Jezus nie zanegował całkiem pracy Marty, lecz wskazał jej, że poświęcała na nią za dużo czasu („troszczysz się i niepokoisz o wiele”). Powinna była korzystać z obecności Jezusa – to było dla niej dobre – a tymczasem „uwijała się koło rozmaitych posług”. Często i my postępujemy niewłaściwie, wbrew rozumowi i prawdzie (zob. KKK 1849), nie tak jak powinniśmy. Wtedy dużo tracimy: nie tylko że nasze działanie nie przynosi dobra, ale pozbawiamy się wielu korzyści. Jest takie powiedzenie, że „jeśli ktoś w niedzielę pracuje, to potem trzy razy poprawia” – robi bowiem coś niewłaściwego, co nie przynosi nic dobrego, a tylko straty. Tak jest z każdym grzechem – wiele dobra się pozbawiamy, a to co pragnęliśmy przez grzech osiągnąć, zostaje nam „odebrane”. Jezus mówi tymczasem o Marii: „wybrała dobrą cząstkę [zrobiła tak, jak należało uczynić], której to nie będzie pozbawiona” – w przeciwieństwie do tych, którzy grzesząc, chcą coś uzyskać.

Odkupienie zaś ma moc przywrócić nam to wszystko, co straciliśmy przez grzech. Bóg bowiem pragnie naszego szczęścia. Współpracujmy więc z Jego łaską, bo Chrystus odkupił nas bez nas, ale nie zbawia nas bez nas (por. KKK 1847). „Błogosławieni [szczęśliwi] ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie”.

Przeczytaj Słowo Boże:

poniedziałek, 3 października 2011

3.X, PN - zaufanie

ZAUFANIE

Jon 1,1-2.11; Ps: Jon 2,3-5.8; J 13,34; Łk 10,25-37

„Pan wyprowadzi życie me z przepaści” – mówi psalmista. „W utrapieniu moim wołałem do Pana, (…) z głębokości Otchłani wzywałem pomocy (…). Gdy gasło we mnie życie, wspomniałem na Pana, a modlitwa moja dotarła do Ciebie”. Bywają takie sytuacje, w których czujemy się bezsilni i daleko od Boga; życie przedstawia się jako beznadziejne; ogarniają nas ciemności i nie możemy znaleźć rozwiązania. Możemy być jednak pewni, że „Pan wyprowadzi życie z przepaści” i nastanie radość.

W podobnej sytuacji był człowiek z przypowieści w dzisiejszej Ewangelii, który „wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął”. Bóg jednak nie opuszcza nikogo w potrzebie. Jezus utożsamia się z Samarytaninem, który gdy zobaczył człowieka w niedoli, „wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany (…); potem (…) zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał.” Jakże wielka dobroć i wspaniałomyślność! Choć nie znał tego biednego człowieka, to opatrzył mu rany i pielęgnował go, a gdy nie mógł sam, to poprosił gospodarza, wręczając mu od siebie kwotę równą wynagrodzeniu za dwa całe dni pracy. Co więcej, nie liczył się z pieniędzmi, chcąc pomóc nieznajomemu: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Podobnie Jezus chce opatrywać rany i pielęgnować nas.

Opatrywanie ran i pomoc człowiekowi zawiera w sobie także upominanie go, aby sam nie wyrządzał sobie krzywdy. Tak też Bóg postąpił wobec mieszkańców Niniwy. W tym celu skierował słowa do Jonasza: „Wstań, idź do Niniwy - wielkiego miasta - i upomnij ją”. Jonasz jednak nie chciał iść: „wstał, aby uciec przed Panem do Tarszisz”; nie chciał słuchać Jego głosu, odpowiedzieć na swoje powołanie (może bał się trudów związanych z byciem prorokiem, bo jest się wtedy często odrzucanym). Bóg jednak nie zaniechał swoich zamiarów względem Jonasza. Nic nie jest dla Stwórcy przeszkodą, aby mógł wskazywać człowiekowi właściwą drogę. Wydawałoby się, że Jonasz „uciekł przed Panem”: „znalazł okręt płynący do Tarszisz i wsiadł na niego”. „Ale Pan zesłał na morze gwałtowny wiatr, i powstała wielka burza na morzu, tak że okrętowi groziło rozbicie”. Spójrzmy jednak na wielkie zaufanie i wiarę Jonasza. Podczas gdy żeglarze byli przerażeni, bo widzieli, że mogą zginąć, „Jonasz zszedł w głąb wnętrza okrętu, położył się i twardo zasnął”. Bóg był dla Jonasza nieustannie przyjacielem, z którym (niestety) nie zawsze się zgadzał, ale któremu ufał i w którego wierzył; nie bał się Go. Gdy żeglarze odkryli, iż to Hebrajczyk jest przyczyną burzy na morzu, ten widząc, że nie można wrócić z powrotem na ląd, powiedział im: „Weźcie mnie i rzućcie w morze, a przestaną się burzyć wody przeciw wam, ponieważ wiem, że z mojego powodu tak wielka burza powstała przeciw wam”. „A Pan zesłał wielką rybę, aby połknęła Jonasza. I był Jonasz we wnętrznościach ryby trzy dni i trzy noce. Pan nakazał rybie i wyrzuciła Jonasza na ląd.” Uratował go.

Bóg troszczy się o każdego człowieka i pragnie dla niego dobra. Z wdzięczności powinniśmy „miłować Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem”. Powinniśmy też na Jego wzór kochać się wzajemnie. „Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem” – mówi Jezus.

Przeczytaj Słowo Boże:

niedziela, 2 października 2011

2.X, ND - ład

ŁAD

Iz 5,1-7; Ps 80,9.12-16.19-20; Flp 4,6-9; J 15,16; Mt 21,33-43

W dzisiejszej modlitwie przed Liturgią Słowa słyszymy: „Boże, Twoja hojność przewyższa pragnienia modlących się do Ciebie”. Tę prawdę podkreśla I czytanie: „Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej?” Winnica oznacza tutaj każdego człowieka. Bóg mówi nam, że daje wszystko, czego tak naprawdę potrzebujemy i naprawdę pragniemy. Jego hojność nawet przewyższa oczekiwania ukryte w głębi serca. Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile Bóg czyni dla nas, a czasem twierdzimy, że to, co doświadczamy, nie jest nam wcale potrzebne. Jednak tylko Bóg zna prawdę o naszym sercu i nas samych – On wie, co jest dla nas najlepsze. Pewne rzeczy, które nam się zdarzają mogą być bolesne, lecz jeśli Bóg do tego dopuszcza, to jest w tym sens. Trafnie ujmuje to św. Tomasz More przed swoim męczeństwem: „Nic nie może się zdarzyć, jeśli nie chciałby tego Bóg. A wszystko, czego On chce, chociaż mogłoby wydawać się nam najgorsze, jest dla nas najlepsze” (KKK 313).

Oczywiście Bóg nie chce, aby na świecie był grzech i zło – jeśli jednak to dopuszcza, to ma w tym swój plan nakierunkowany na dobro człowieka. Czasem trudno to zrozumieć, ale tak właśnie jest. Św. Augustyn twierdził poza tym, że gdybyśmy wiedzieli, jakie są nasze prawdziwe potrzeby i pragnienia, to byśmy chcieli właśnie tego, czego aktualnie pragnie dla nas Stwórca. Stąd Bóg nie boi się konfrontacji z naszymi ewentualnymi zarzutami: „Rozsądźcie, proszę, między Mną a między winnicą moją. Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej?”

Prawda ta oznacza, że Bóg stwarza zawsze najlepsze warunki dla naszego rozwoju. Sytuacja, w jakiej się aktualnie znajdujemy, jest dostosowana do poziomu naszego wnętrza, aby umożliwić nam wzrost. Dlatego można powiedzieć, że w oczach Bożych wszystko jest jak najlepiej, On wie, co robi, wszystko jest w porządku – jeśli chodzi o to, co na nas dopuszcza lub nam czyni. Wszystko ma na celu nasze jak największe szczęście doczesne i wieczne. Jaki owoc to przyniesie, zależy jednak od naszej współpracy z daną łaską w tym, czego On od nas oczekuje. Bóg nieustannie dostosowuje się do nas, do naszych wyborów (czasem grzesznych), tzn. do stanu, w jakim się znaleźliśmy, i w tej konkretnej sytuacji pragnie „dać nam nowe życie”, rozwój ku lepszemu – o ile podejmiemy z Nim współpracę.

Ze względu na to, że Bóg nad wszystkim czuwa i wszystko tak układa, aby służyło naszemu jak największemu dobru, powinniśmy słuchać św. Pawła: „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” (I czytanie).

„O nic się już zbytnio nie troskajcie”, ale podejmijcie współpracę z łaską Bożą, aby wydać owoc lepszego życia. Po to wybrał nas Bóg, jak mówi dzisiejszy śpiew przed Ewangelią, „abyśmy szli i owoc przynosili”. Wybranie oznacza zainteresowanie ze strony Boga i dotyczy każdego; oznacza właśnie stwarzanie mu najlepszych warunków ku jak największemu rozwojowi. Dlatego prorok Izajasz w dzisiejszym I czytaniu pragnie chwalić Stwórcę: „Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku. Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni i zasadził w niej szlachetną winorośl; pośrodku niej zbudował wieżę, także i tłocznię w niej wykuł. I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody”. Jeśli warunki, które stwarza Stwórca człowiekowi, są przez niego marnotrawione, a nawet wykorzystywane ku złemu, to słuszne jest odebranie mu ich, aby zaczął je doceniać i dobrze z nich korzystał. „Rozsądźcie, proszę, między Mną a między winnicą moją. Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej? Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, ona cierpkie dała jagody? Więc dobrze! Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono; rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano. Zamienię ją w pustynię, nie będzie przycinana ni plewiona, tak iż wzejdą osty i ciernie. Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz”. Oczekiwał bowiem „sprawiedliwości, a oto rozlew krwi, i prawowierności, a oto krzyk grozy”.

Sytuacja taka dotyczy także rolników z dzisiejszej Ewangelii. Postępowali bardzo niesprawiedliwie i okrutnie. Ich zachowanie kryje w sobie odrzucanie Boga i Jego łask. Oby nas nie spotkała zapowiedź Pana: „Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”.

Przeczytaj Słowo Boże:

sobota, 1 października 2011

1.X, SB - nadzieja

NADZIEJA

Ba 4,5-12.27-29; Ps 69,33-37; Mt 11,25; Łk 10,17-24

Każdy z nas uczynił kiedyś coś, czego żałował. Zły wybór niesie bowiem złe konsekwencje, które Bóg dopuszcza. Możemy być jednak zawsze „dobrej myśli”, jak słyszymy w dzisiejszym I czytaniu – o ile żałujemy i chcemy się poprawić. Bóg ma moc z każdego grzechu wyprowadzić nawet większe dobro. Dlatego: „Ufajcie, dzieci, wołajcie do Boga, a Ten, który na was to dopuścił, będzie pamiętał o was. Jak bowiem błądząc myśleliście o odstąpieniu od Boga, tak teraz, nawróciwszy się, szukajcie Go dziesięciokrotnie. Albowiem Ten, co zesłał na was to zło, przywiedzie radość wieczną wraz z wybawieniem waszym”. „Niech ożyje serce szukających Boga. Bo Pan wysłuchuje biednych. Niechaj Go chwalą niebiosa i ziemia, morza i wszystko, co w nich żyje”. Bóg ma wielką moc – „przez wzgląd na Jego imię, nawet złe duchy się poddają”.

Postawa zwracania się do Boga w każdej trudnej sytuacji, nawet w sytuacji własnych upadków, przynależy do ludzi prostych. Przede wszystkim takim ludziom Bóg przychodzi z pomocą, bo się na nią otwierają i pragną się nawracać. Bóg objawia się prostaczkom – potrzebującym, którzy w Nim pokładają nadzieję, a nie są zadufani, zapatrzeni w swoją mądrość i roztropność. „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.”

Przeczytaj Słowo Boże: