ŁAD
Iz 5,1-7; Ps 80,9.12-16.19-20; Flp 4,6-9; J 15,16; Mt 21,33-43
W dzisiejszej modlitwie przed Liturgią Słowa słyszymy: „Boże, Twoja hojność przewyższa pragnienia modlących się do Ciebie”. Tę prawdę podkreśla I czytanie: „Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej?” Winnica oznacza tutaj każdego człowieka. Bóg mówi nam, że daje wszystko, czego tak naprawdę potrzebujemy i naprawdę pragniemy. Jego hojność nawet przewyższa oczekiwania ukryte w głębi serca. Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile Bóg czyni dla nas, a czasem twierdzimy, że to, co doświadczamy, nie jest nam wcale potrzebne. Jednak tylko Bóg zna prawdę o naszym sercu i nas samych – On wie, co jest dla nas najlepsze. Pewne rzeczy, które nam się zdarzają mogą być bolesne, lecz jeśli Bóg do tego dopuszcza, to jest w tym sens. Trafnie ujmuje to św. Tomasz More przed swoim męczeństwem: „Nic nie może się zdarzyć, jeśli nie chciałby tego Bóg. A wszystko, czego On chce, chociaż mogłoby wydawać się nam najgorsze, jest dla nas najlepsze” (KKK 313).
Oczywiście Bóg nie chce, aby na świecie był grzech i zło – jeśli jednak to dopuszcza, to ma w tym swój plan nakierunkowany na dobro człowieka. Czasem trudno to zrozumieć, ale tak właśnie jest. Św. Augustyn twierdził poza tym, że gdybyśmy wiedzieli, jakie są nasze prawdziwe potrzeby i pragnienia, to byśmy chcieli właśnie tego, czego aktualnie pragnie dla nas Stwórca. Stąd Bóg nie boi się konfrontacji z naszymi ewentualnymi zarzutami: „Rozsądźcie, proszę, między Mną a między winnicą moją. Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej?”
Prawda ta oznacza, że Bóg stwarza zawsze najlepsze warunki dla naszego rozwoju. Sytuacja, w jakiej się aktualnie znajdujemy, jest dostosowana do poziomu naszego wnętrza, aby umożliwić nam wzrost. Dlatego można powiedzieć, że w oczach Bożych wszystko jest jak najlepiej, On wie, co robi, wszystko jest w porządku – jeśli chodzi o to, co na nas dopuszcza lub nam czyni. Wszystko ma na celu nasze jak największe szczęście doczesne i wieczne. Jaki owoc to przyniesie, zależy jednak od naszej współpracy z daną łaską w tym, czego On od nas oczekuje. Bóg nieustannie dostosowuje się do nas, do naszych wyborów (czasem grzesznych), tzn. do stanu, w jakim się znaleźliśmy, i w tej konkretnej sytuacji pragnie „dać nam nowe życie”, rozwój ku lepszemu – o ile podejmiemy z Nim współpracę.
Ze względu na to, że Bóg nad wszystkim czuwa i wszystko tak układa, aby służyło naszemu jak największemu dobru, powinniśmy słuchać św. Pawła: „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” (I czytanie).
„O nic się już zbytnio nie troskajcie”, ale podejmijcie współpracę z łaską Bożą, aby wydać owoc lepszego życia. Po to wybrał nas Bóg, jak mówi dzisiejszy śpiew przed Ewangelią, „abyśmy szli i owoc przynosili”. Wybranie oznacza zainteresowanie ze strony Boga i dotyczy każdego; oznacza właśnie stwarzanie mu najlepszych warunków ku jak największemu rozwojowi. Dlatego prorok Izajasz w dzisiejszym I czytaniu pragnie chwalić Stwórcę: „Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku. Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni i zasadził w niej szlachetną winorośl; pośrodku niej zbudował wieżę, także i tłocznię w niej wykuł. I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody”. Jeśli warunki, które stwarza Stwórca człowiekowi, są przez niego marnotrawione, a nawet wykorzystywane ku złemu, to słuszne jest odebranie mu ich, aby zaczął je doceniać i dobrze z nich korzystał. „Rozsądźcie, proszę, między Mną a między winnicą moją. Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej? Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, ona cierpkie dała jagody? Więc dobrze! Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono; rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano. Zamienię ją w pustynię, nie będzie przycinana ni plewiona, tak iż wzejdą osty i ciernie. Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz”. Oczekiwał bowiem „sprawiedliwości, a oto rozlew krwi, i prawowierności, a oto krzyk grozy”.
Sytuacja taka dotyczy także rolników z dzisiejszej Ewangelii. Postępowali bardzo niesprawiedliwie i okrutnie. Ich zachowanie kryje w sobie odrzucanie Boga i Jego łask. Oby nas nie spotkała zapowiedź Pana: „Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”.
Oczywiście Bóg nie chce, aby na świecie był grzech i zło – jeśli jednak to dopuszcza, to ma w tym swój plan nakierunkowany na dobro człowieka. Czasem trudno to zrozumieć, ale tak właśnie jest. Św. Augustyn twierdził poza tym, że gdybyśmy wiedzieli, jakie są nasze prawdziwe potrzeby i pragnienia, to byśmy chcieli właśnie tego, czego aktualnie pragnie dla nas Stwórca. Stąd Bóg nie boi się konfrontacji z naszymi ewentualnymi zarzutami: „Rozsądźcie, proszę, między Mną a między winnicą moją. Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej?”
Prawda ta oznacza, że Bóg stwarza zawsze najlepsze warunki dla naszego rozwoju. Sytuacja, w jakiej się aktualnie znajdujemy, jest dostosowana do poziomu naszego wnętrza, aby umożliwić nam wzrost. Dlatego można powiedzieć, że w oczach Bożych wszystko jest jak najlepiej, On wie, co robi, wszystko jest w porządku – jeśli chodzi o to, co na nas dopuszcza lub nam czyni. Wszystko ma na celu nasze jak największe szczęście doczesne i wieczne. Jaki owoc to przyniesie, zależy jednak od naszej współpracy z daną łaską w tym, czego On od nas oczekuje. Bóg nieustannie dostosowuje się do nas, do naszych wyborów (czasem grzesznych), tzn. do stanu, w jakim się znaleźliśmy, i w tej konkretnej sytuacji pragnie „dać nam nowe życie”, rozwój ku lepszemu – o ile podejmiemy z Nim współpracę.
Ze względu na to, że Bóg nad wszystkim czuwa i wszystko tak układa, aby służyło naszemu jak największemu dobru, powinniśmy słuchać św. Pawła: „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” (I czytanie).
„O nic się już zbytnio nie troskajcie”, ale podejmijcie współpracę z łaską Bożą, aby wydać owoc lepszego życia. Po to wybrał nas Bóg, jak mówi dzisiejszy śpiew przed Ewangelią, „abyśmy szli i owoc przynosili”. Wybranie oznacza zainteresowanie ze strony Boga i dotyczy każdego; oznacza właśnie stwarzanie mu najlepszych warunków ku jak największemu rozwojowi. Dlatego prorok Izajasz w dzisiejszym I czytaniu pragnie chwalić Stwórcę: „Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku. Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni i zasadził w niej szlachetną winorośl; pośrodku niej zbudował wieżę, także i tłocznię w niej wykuł. I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody”. Jeśli warunki, które stwarza Stwórca człowiekowi, są przez niego marnotrawione, a nawet wykorzystywane ku złemu, to słuszne jest odebranie mu ich, aby zaczął je doceniać i dobrze z nich korzystał. „Rozsądźcie, proszę, między Mną a między winnicą moją. Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej? Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, ona cierpkie dała jagody? Więc dobrze! Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono; rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano. Zamienię ją w pustynię, nie będzie przycinana ni plewiona, tak iż wzejdą osty i ciernie. Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz”. Oczekiwał bowiem „sprawiedliwości, a oto rozlew krwi, i prawowierności, a oto krzyk grozy”.
Sytuacja taka dotyczy także rolników z dzisiejszej Ewangelii. Postępowali bardzo niesprawiedliwie i okrutnie. Ich zachowanie kryje w sobie odrzucanie Boga i Jego łask. Oby nas nie spotkała zapowiedź Pana: „Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”.
Przeczytaj Słowo Boże:
(Iz 5,1-7)
Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi
pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy!
Przyjaciel mój miał winnicę
na żyznym pagórku.
Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni
i zasadził w niej szlachetną winorośl;
pośrodku niej zbudował wieżę,
także i tłocznię w niej wykuł.
I spodziewał się, że wyda winogrona,
lecz ona cierpkie wydała jagody.
Teraz więc, o mieszkańcy Jeruzalem
i mężowie z Judy,
rozsądźcie, proszę, między Mną
a między winnicą moją.
Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej,
a nie uczyniłem w niej?
Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała,
ona cierpkie dała jagody?
Więc dobrze! Pokażę wam,
co uczynię winnicy mojej:
rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono;
rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano.
Zamienię ją w pustynię,
nie będzie przycinana ni plewiona,
tak iż wzejdą osty i ciernie.
Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz.
Otóż winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela,
a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym.
Oczekiwał On tam sprawiedliwości, a oto rozlew krwi,
i prawowierności, a oto krzyk grozy.
(Ps 80,9.12-16.19-20)
Refren: Winnicą Pana jest dom Izraela
Przeniosłeś z Egiptu winorośl
i zasadziłeś ją wygnawszy pogan.
Rozpostarła swe pędy aż do Morza,
aż do Rzeki swe latorośle.
Dlaczego zburzyłeś jej ogrodzenie
i każdy przechodzień zrywa jej grona?
Niszczy ją dzik leśny
i obgryzają polne zwierzęta.
Powróć, Boże Zastępów,
wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.
I chroń to, co zasadziła Twoja prawica,
latorośl, którą umocniłeś dla siebie.
Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,
daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.
Odnów nas, Panie, Boże Zastępów,
i rozjaśnij nad nami swoje oblicze,
a będziemy zbawieni.
(Flp 4,6-9)
O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. W końcu, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym - to miejcie na myśli! Czyńcie to, czego się nauczyliście, co przejęliście, co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami.
(J 15,16)
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili.
(Mt 21,33-43)
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce.