piątek, 30 września 2011

30.IX, PT - słuchanie

SŁUCHANIE

Ba 1,15-22; Ps 79,1-5.8-9; Ps 95,8ab; Łk 10,13-16

Bóg pragnie nas prowadzić przez życie. Mówi do nas przede wszystkim w sumieniu. Śpiew przed Ewangelią zwraca uwagę: „Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego”.

Słusznie mówi prorok Baruch w I czytaniu: „Panu, Bogu naszemu, należy się sprawiedliwość, nam zaś zawstydzenie oblicza”. Bóg nie zaniedbuje nas: kocha i wskazuje właściwą drogę. My jednak „nie zawsze wierzymy Mu, nie jesteśmy posłuszni Jego głosowi”. Od dnia narodzin „byliśmy niedbali w posłuszeństwie na głos Jego. (…) Chodziliśmy często według zamysłów swego złego serca”. „Przylgnęły przeto do nas nieszczęścia” – jako skutek własnych niewłaściwych wyborów.

„Gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły” – mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Ileż to mamy dowodów Bożej obecności i miłości względem nas? … Czemu jesteśmy tak niedbali w słuchaniu Jego głosu, którego celem jest doprowadzenie do pełni życia, do jak największego szczęścia doczesnego i wiecznego? „O, gdyby dusze chciały słuchać głosu Mego, kiedy przemawiam w głębi ich serca, w krótkim czasie doszłyby do szczytu świętości [czyli szczytu szczęścia]” – powiedział Pan Jezus św. s. Faustynie (Dzienniczek, 584).

Bóg mówi do nas nie tylko w sumieniu, ale też przez Pismo Święte oraz słowa biskupów i kapłanów pozostających z nimi w jedności. „Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi” – słyszymy w dzisiejszej Ewangelii. Aby właściwie rozumieć słowo Boże, konieczne jest jego zgłębianie i rozeznawanie. Dobrze jest mieć zatem stałych spowiedników i kierowników duchowych.

Przeczytaj Słowo Boże:

środa, 28 września 2011

28.IX, ŚR - skarb

SKARB

Ne 2,1-8; Ps 137,1-6; Flp 3,8-9; Łk 9,57-62

„Wyzułem się ze wszystkiego i uznałem to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i w Nim się znalazł” (słyszymy w dzisiejszym śpiewie przed Ewangelią). Chrystus jest największą wartością: kto jest blisko Chrystusa, ten ma wszystko. „Bóg sam wystarcza” – jak powiedziała św. Teresa z Avila (zob. KKK 227). Jezus jest wszechmogący i nieskończenie kochający – warto być blisko Niego.

Nie dziwi więc tekst Ewangelii: „Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz!” Także nie dziwi z entuzjazmem wyrażona odpowiedź na zachętę Chrystusa: „Pójdź za Mną!” Trzeba jednak wiedzieć, że tylko dla tego człowieka Jezus  jest naprawdę wszystkim, kto będzie w stanie „wyzuć się ze wszystkiego [innego] i uznać to za śmieci”, gdy zajdzie taka potrzeba. Kto chce podążać za Nim, musi być nastawiony na działanie i zmiany w swoim życiu. „Lisy mają nory i ptaki - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć”. Rozwój duchowy wymaga ciągłego stawania się lepszym człowiekiem, nieustannej przemiany naszego wnętrza, oczyszczania się i wzrostu w miłości, która sama w sobie jest „pracą w winnicy” (por. Mt 20,1). „Kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem” (Łk 14,33) – mówi w Piśmie Świętym Jezus – „Jakże bowiem może zawsze podążać za Mną i trwać przy Mnie, i zawsze słuchać Mnie, jeśli inne rzeczy są dla Niego ważniejsze, bardziej wartościowe?” Tak było w dzisiejszej Ewangelii: „Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca”, „Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”. Jezus odpowiada: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”, czyli Królestwa Szczęścia, w którym to Bóg poprzez naszą współpracę zaspokaja ważne dla nas potrzeby i pragnienia.

Wzorem umiejętności „wyzucia się ze wszystkiego i uznania tego za śmieci” (gdy zajdzie taka konieczność), byleby tylko nie utracić skarbu trwania przy Bogu w królestwie Bożym (zob. przypowieść o skarbie i perle – Mt 13,44-46) jest dla nas św. Paweł, ale też Nehemiasz z dzisiejszego I czytania. Był on ważną osobistością na dworze króla Artakserksesa; był blisko niego i miał u niego względy; nie brakowało mu zapewne niczego. Jednak trawił go wielki smutek, bo widział miasto Boże – Jerozolimę – zburzoną. Pragnął ją odbudować, bo „wynosił Jeruzalem nad wszelką swą radość” (jak mówi dzisiejszy psalm). Miasto Boże można przyrównać do serca człowieka. Co jest w twoim sercu? Czy radość przebywania z wszechmogącym i nieskończenie kochającym Bogiem wynosisz ponad wszelką inną radość?

Przeczytaj Słowo Boże:

wtorek, 27 września 2011

27.IX, WT - uwielbienie

UWIELBIENIE

Za 8,20-23; Ps 87,2-7; Mk 10,45; Łk 9,51-56

„Gdy po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca” (Mk 2,1-2). „Cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich” (Łk 6,19). „Łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby się na Niego nie tłoczyli” (Mk 3,9). Kiedy Jezus chodził po ziemi, ludzie garnęli się do Niego, „aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób” (Łk 6,18). Czasami kilka dni trwali przy Nim, nie mając co jeść (zob. Mt 15,32). Ufali, że jeśli dotkną się nawet Jego płaszcza, to odzyskają zdrowie (zob. Mt 9,21). Jezus „uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił” (Mk 1,32) i „głosił ludziom naukę” (Mk 2,2).

Spełniło się proroctwo z Księgi Zachariasza, które słyszeliśmy w I czytaniu: „Tak mówi Pan Zastępów: W owych dniach dziesięciu mężów ze wszystkich narodów i języków uchwyci się skraju płaszcza człowieka z Judy, mówiąc: Chcemy iść z wami, albowiem zrozumieliśmy, że z wami jest Bóg”. „I tak liczne ludy i mnogie narody przychodzić będą, aby szukać Pana Zastępów”. Jeśli ktoś zrozumie, że Jezus Chrystus jest w sposób cielesny obecny w kościele (pod postaciami chleba i wina), to nigdy nie zaniedba przychodzenia do Niego – wręcz przeciwnie: będzie garnął się do Niego. Ale wielu jest jak ci samarytanie z dzisiejszej Ewangelii. Jezus chciał się u nich zatrzymać – „nie przyjęto Go jednak”. Inni daliby mnóstwo, żeby Chrystus był wśród nich; w innym mieście Samarii „prosili, aby u nich pozostał” (J 4,40).

Bóg ma nam wiele do zaoferowania. „Jest z nami” – jak mówi refren dzisiejszego psalmu – przede wszystkim w Najświętszym Sakramencie. Samarytanie z dzisiejszej Ewangelii nie rozumieli, kim jest Jezus? A czy ty to rozumiesz?

Przeczytaj Słowo Boże:

poniedziałek, 26 września 2011

26.IX, PN - dar

DAR

Za 8,1-8; Ps 102,16-21.29.21-23; Mk 10,45; Łk 9,46-50

„Należy to spisać dla przyszłych pokoleń, lud, który się narodzi, niech wychwala Pana”. Tym ludem jesteśmy my, a mamy wychwalać Pana, „bo spojrzał, aby posłyszeć jęki uwięzionych, aby skazanych na śmierć uwolnić” (mówi dzisiejszy psalm). Żyjemy w kraju, który jest wolny; w którym nie ma wojny; który stwarza różnorakie formy rozwoju; który szanuje naszą godność. Żyjemy w czasach pokoju, możemy mieszkać bezpiecznie, być tym, kim chcemy być. Nie zawsze tak było. W latach 1795-1918 Polska nie miała niepodległości i była pod jarzmem zaborców. Potem II wojna światowa pogrążyła nasz kraj w śmierci: dokonała zniszczeń, podeptała godność człowieka, najeźdźcy zniewolili mieszkańców i bardzo okrutnie się z nimi obchodzili. Także w czasach komunizmu słyszano „jęki uwięzionych i skazanych na śmierć”. Wszystko to było winą człowieka, ludzi, którzy odeszli od Boga, nie zachowali Jego przykazań, wybrali zło zamiast dobra. Bóg tego nie chciał, ale dopuścił, szanując wolność swoich stworzeń. Mógł temu zapobiec, lecz czy świat prosił Go o to? Wręcz przeciwnie: mnożyły się wtedy ideologie ateistyczne, a postępowanie bardzo wielu ludzi było dalekie od przykazań Bożych.

Podobna sytuacja była kilkaset lat przed Chrystusem w ziemi Izraela. Bóg ostrzegał ich mnóstwo razy, że jeśli będą Go odrzucać, wybierać ciągle zło zamiast dobra, to „sprowadzi na ich głowy skutki ich postępowania” (zob. Ez 16,43) – uszanuje ich wolność i zostawi samym sobie. Cały Izrael dostał się w okrutną niewolę. Naród żydowski zrozumiał wtedy, że źle postępował, a niewola była wynikiem jego niewłaściwych, złych wyborów. Bóg jednak nie opuścił go, nadal kochał zazdrosną, czyli troskliwą miłością (o tym mówi I czytanie). Jahwe obiecał zniewolonemu Izraelowi: „I znowu staruszkowie i staruszki zasiądą na placach Jeruzalem, wszyscy z laskami w ręku z powodu podeszłego wieku. I zaroją się place miasta od bawiących się tam chłopców i dziewcząt”. Nie jest niczym niezwykłym, że Bóg kocha i troszczy się o każdego człowieka: „Jeżeli uchodzić to będzie za coś niezwykłego w oczach Reszty tego ludu w owych dniach, czy Ja również mam to uważać za coś niezwykłego? Tak mówi Pan Zastępów: Oto Ja wybawię lud mój z krainy wschodu i z krainy zachodu”. „Bo spojrzał Pan, aby posłyszeć jęki uwięzionych, aby skazanych na śmierć uwolnić. Synowie sług Twoich bezpiecznie mieszkać będą”.

Jezus Chrystus „dał swoje życie na okup za wielu” (mówi śpiew przed Ewangelią) – wziął na siebie ludzkie grzechy i ich konsekwencje. Im bardziej otworzysz się na ten dar Chrystusowy, tym bardziej będziesz wolny, tym bardziej będziesz szczęśliwy. Wzorem pełnej otwartości jest dziecko, które daje za przykład Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Dziecko wie, że jest bardzo potrzebujące; że potrzebuje innych; uznaje się dlatego za najmniejsze i otwiera się na pomoc. Dzięki temu otwarciu się może być wielkie – samo nic nie może, ale z pomocą starszych może wszystko. Podobnie „kto jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki” – bo Bóg przychodzi mu z największą pomocą.

Bóg dał nam wielki dar: możemy mieszkać w kraju wolnym i w którym panuje pokój. Nie zmarnujmy go, ale tym bardziej otwierajmy się na to, co jeszcze Bóg chce nam dać. A ma nam do zaoferowania mnóstwo. Nakazuje swoim uczniom: „Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, (…) wypędzajcie złe duchy!” (Mt 10,7-8). Potrzebne jest jednak, aby ludzie przychodzili do Boga, prosząc o pomoc, czyli „trwali w Jego obecności”.

Przeczytaj Słowo Boże:

niedziela, 25 września 2011

25.IX, ND - oferta

OFERTA

Ez 18,25-28; Ps 25,4-9; Flp 2,1-11; J 10,27; Mt 21,28-32

Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii do arcykapłanów i starszych ludu – do tych, którzy uważali, że są sprawiedliwi; że niczego im nie brakuje; że grzechy, które popełniają są malutkie; że tak naprawdę nic złego w życiu nie robią. Jezus mówi także do nas – do tych, którzy mówią sami o sobie: „Jestem w porządku. Nic złego nie robię!”

Każdy człowiek jest grzesznikiem. Każdy potrzebuje nieustannie się nawracać – bo wiele brakuje nam do doskonałości. I do tego m. in. nawiązuje Chrystus w Ewangelii: „Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy!”, tzn. podejmij wysiłek nawrócenia, zmiany swojego życia na lepsze, dzisiaj zacznij postępować za tym, co dobre. „Dziecko, idź dzisiaj!” – dzisiaj, nie jutro, nie pojutrze, nie za rok, ale dzisiaj, teraz! Ktoś może pomyśleć, że to niemożliwe; że nie dam rady zmienić swojego życia, nawrócić się. To nieprawda! Możesz zmienić swoje życie na lepsze – może nie od razu będziesz doskonały, ale postępuj do tej doskonałości małymi kroczkami. Już teraz możesz trochę się nawrócić, „podjąć pracę w winnicy”. Już teraz możesz postępować za tym, co dobre; za tym, co oferuje ci Bóg.

Z iluż to szans nie skorzystaliśmy… Ileż dobra zaniedbaliśmy, zmarnowaliśmy… Bóg nieustannie nam coś oferuje – choćby możliwość częstego korzystania z sakramentu pojednania i przyjmowania Go w Komunii Świętej. Bóg mówi tobie: „Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy!” – „Podejmij wysiłek nawrócenia, zmiany swojego życia. Nie mów: <<czego się mnie czepiasz? Jestem w porządku. Przecież nic złego nie robię>>. Albo nie mów, że nie potrzebujesz nawrócenia (bo każdy z nas ma wady, z których może się poprawić)”. Czemu Pan Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii: „Nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego”? Bo nierządnice czy jawnigrzesznicy mają często wielką świadomość własnych grzechów: widzą, że grzech jest czymś złym; że nie jest dobry i często chcą go usunąć ze swojego życia. Chcą go usunąć, zmienić się i dlatego są otwarci na nieskończoną miłość Bożą; na to, co Bóg im oferuje. Natomiast ci, którzy uważają, że tak naprawdę nic złego nie robią lub uważają, że to, co oferuje im Bóg, nie jest im potrzebne – nie korzystają z Jego oferty.

Dzisiejsze I czytanie mówi wyraźnie: „Jeśli sprawiedliwy dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił”. Grzech rodzi cierpienie, a grzech ciężki śmierć – jeśli nie fizyczną, to duchową. Bo grzech z samej definicji oznacza utratę jakiegoś dobra ważnego dla nas, a każda utrata takiego dobra jest związana z cierpieniem. Bóg jest źródłem każdego dobra, jest źródłem pełni życia. Jeśli żyjesz daleko od Boga, pozbawiasz się tej pełni. O tym też mówi Chrystus: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” (J 6,53). Owszem, będziecie żyli, ale to życie nie będzie pełne. Jezus mówi: „Ja przyszedłem po to, aby ludzie mieli życie w obfitości” (J 10,10) – „,Mam ci wiele do zaoferowania! Czemu z tego nie korzystasz?! Przyszedłem po to, abyś miał życie w obfitości”.

W dzisiejszym psalmie refren brzmi: „Wspomnij, o Panie, na swe miłosierdzie”. Miłosierdzie oznacza pomoc Boga dla człowieka w jego potrzebach i pragnieniach. Pierwsza zwrotka ma taki tekst: „Daj mi poznać Twoje drogi, Panie [drogi życia w obfitości], naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami [ścieżkami życia]. Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń, Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję”. Ostatnia zaś: „Dobry jest Pan i prawy, dlatego wskazuje drogę grzesznikom”. Ma nam wiele do zaoferowania, bo pragnie naszego szczęścia. Skorzystaj z Jego oferty!

Przeczytaj Słowo Boże:

piątek, 23 września 2011

23.IX, PT - Zbawca

ZBAWCA

Ag 1,15b-2,9; Ps 43,1-4; Mk 10,45; Łk 9,18-22

"Zaufaj Panu, On jest twoim Zbawcą" - głosi  refren dzisiejszego psalmu. Czasem może wydawać się, że w naszym życiu wszystko stracone, zmarnowane; że przegraliśmy wiele spraw, przez własną głupotę utraciliśmy mnóstwo dobra; że nie poszliśmy we właściwym kierunku, a podjęliśmy wiele złych decyzji; że jesteśmy bardzo daleko od Boga i nie widzimy możliwości nawrócenia. Jednak "u Boga wszystko jest możliwe" (Mk 10,27).

W Księdze proroka Aggeusza Bóg nawołuje lud do odbudowy Świątyni. Izraelici wątpili, czy jest to możliwe. Ten dom Boży z dzisiejszego I czytania można przyrównać do serca każdego z nas. Może się nam czasem wydawać, że nasze życie jest zmarnowane; że wiele rzeczy nie da się już naprawić - ale "nie tak widzi człowiek, jak widzi Bóg" (1 Sm 16,7). Kieruje On do ludzi następujące słowa pocieszenia, uświadamiając im równocześnie, że zna doskonale ich sytuację i rozumie obawy: "Czy jest między wami ktoś, co widział ten dom w jego dawnej chwale? A jak się on wam teraz przedstawia? Czyż nie wydaje się wam, jakby go w ogóle nie było? Teraz jednak nabierzcie ducha!" - "Podejmij wysiłek pracy nad swoim życiem, nad swoim sercem. Nie mów, że już przegrałeś. Gwarantuję ci, że można wszystko odbudować i naprawić - choć wydaje ci się to niemożliwe. Ja jestem z tobą! Jestem wszechmogący. Nie lękaj się!" Bo tak mówi Pan Zastępów: "Jeszcze raz, a jest to jedna chwila, a Ja poruszę niebiosa i ziemię, morze i ląd. (...) Napłyną kosztowności (...) i napełnię chwałą ten dom (...). Przyszła chwała tego domu będzie większa od dawnej, mówi Pan Zastępów; na tym to miejscu Ja udzielę pokoju" - "Mogę sprawić, że pomimo twych złych, grzesznych wyborów będziesz bardziej szczęśliwy, aniżeli ci się marzyło. Dużo jednak zależy od ciebie. Podejmij wysiłek pracy nad swoim życiem, nad swoim sercem!"

Jezus przyszedł po to, aby nam pomagać w tej pracy: "przyszedł, żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu" (jak mówi dzisiejszy śpiew przed Ewangelią). Tak naprawdę wykonał całą pracę za nas. Z naszej strony potrzebna jest jednak współpraca i pewien wysiłek. Bóg dla naszego dobra może chcieć dać nam odczuć złe konsekwencje grzesznych decyzji. Wtedy możemy wołać wraz z psalmistą, wyrażając to, co odczuwamy w sercu: "Dlaczego mnie odrzuciłeś? Czemu chodzę smutny i prześladowany przez wroga?" Naśladując jednak Chrystusa (który cierpiąc, wołał na Krzyżu, przyjmując na samego siebie konsekwencje naszych złych wyborów: "Boże mój, czemuś Mnie opuścił?" (Mk 15,34)), nieustannie pokładamy nadzieję w Bogu, który tak naprawdę nigdy nas nie opuszcza. Jezus w swoim cierpieniu wołał i został wysłuchany (zob. Hbr 5,7) - zmartwychwstał. Podobnie Bóg wysłuchuje wszystkie nasze prośby kierowane do Niego - tak, że możemy być pewni najlepszego rozwiązania wszystkich naszych spraw - jak psalmista: "I przystąpię do ołtarza Bożego, do Boga, który jest moim weselem i radością, i będę Cię chwalił przy dźwiękach lutni, Boże mój, Boże". "Zaufaj Panu, On jest twoim Zbawcą".

Przeczytaj Słowo Boże:

czwartek, 22 września 2011

22.IX, CZW - upomnienie

UPOMNIENIE

Ag 1,1-8; Ps 149,1-6.9; J14,6; Łk 9,7-9

W dzisiejszym I czytaniu słyszymy, jak to Izraelici ociągają się z odbudową domu Bożego, choć Bóg pozwolił im wrócić z niewoli do własnego kraju. Nie doceniają tego wszystkiego, co uczynił dla nich. Tłumaczą się, że "jeszcze nie nadszedł czas, aby odbudowywać dom Pański". W odpowiedzi Jahwe kieruje do nich upomnienie przez proroka Aggeusza: "Czy to jest czas stosowny dla was, by spoczywać w domach wyłożonych płytami, podczas gdy ten dom leży w gruzach?"

Każdy z nas nosi w sercu mieszkanie dla Boga - przestrzeń, w której może przebywać z Nim i spotykać się na modlitwie. Czy czasem to "mieszkanie" nie wymaga u ciebie odbudowy lub oczyszczenia? Czy czasem nie mówisz sobie, że jeszcze nie nadszedł czas na nawrócenie? A czy jest to czas stosowny, by wylegiwać się, odpoczywać i zażywać przyjemności lub poświęcać się karierze i zarabianiu pieniędzy, podczas gdy może zaniedbałeś swoją relację z Bogiem? "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?" (Mt 16,26)

Nie dziw się, że przeżywasz frustracje, bardzo bolesne niepowodzenia; że życie wydaje ci się czasem nijakie, nudne, nieciekawe; że czujesz się czasem w środku głęboko nieszczęśliwy - jeśli jesteś daleko od Boga. W I czytaniu Pan z troską podaje nam pod rozwagę: "Rozważcie tylko, jak się wam wiedzie! Siejecie wiele, lecz plon macie lichy; przyjmujecie pokarm, lecz nie ma go do sytości; pijecie, lecz nie gasicie pragnienia; okrywacie się, lecz się nie rozgrzewacie; ten, kto pracuje, aby zarobić, pracuje odkładając do dziurawego mieszka!" Każde dobro od Boga pochodzi; to On jest źródłem błogosławieństwa, czyli szczęścia. On jest "drogą, prawdą i życiem". Jemu zależy na nas: "Miłuje swój lud" (jak mówi dzisiejszy psalm). Dlatego czasem daje nam poznać, co naprawdę znaczy odrzucanie Go i nie zachowywanie przykazań (które są dla nas drogowskazami do szczęśliwego życia). Czasami niepokoi w sumieniu, mówiąc, że nie idziemy właściwą drogą; że kierunek, który obraliśmy, nie prowadzi do naszego dobra; że potrzebne jest nawrócenie. Herod, gdy św. Jan Chrzciciel przemawiał do niego i upominał go, "odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał" (Mk 6,20). Podobnie w dzisiejszej Ewangelii: "Herod usłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Jezusa i był zaniepokojony. (...) I chciał Go zobaczyć." A czy ty chcesz spotykać się z Bogiem w swoim sercu?

Przeczytaj Słowo Boże:

środa, 21 września 2011

21.IX, ŚR - pójdź za Mną

PÓJDŹ ZA MNĄ!

Ef 4,1-7.11-13; Ps 19,2-5; Mt 9,9-13

Wezwanie Chrystusa "Pójdź za Mną" nie jest skierowane tylko do tych, którzy mają powołanie do stanu duchownego. Dotyczy ono wszystkich ludzi i oznacza zaproszenie do bycia Jego uczniem i nawiązania z Nim przyjacielskiej, głębokiej relacji.

Jezus Chrystus - prawdziwy Bóg i prawdziwy, doskonały Człowiek - pragnie dać nam się w pełni poznać, o czym mówi św. Paweł w dzisiejszym I czytaniu. Celem zaś tego poznania jest nasze dojście "do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa". Bycie doskonałym to posiadanie pełni rozwoju, dojrzałości, pełni życia. Bo "to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, (...) prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa" (J 17,3). To życie wieczne, jak pisze Benedykt XVI w książce "Jezus z Nazaretu" (cz.2), utożsamia się z "prawdziwym życiem, którego wszyscy szukają" i zaczyna się tutaj na ziemi. Kroczenie ku pełni odbywa się więc poprzez przyjaźń z Jezusem, poznawanie Go i naśladowanie, uczenie się od Niego życia - czyli po prostu kroczenie za Nim i bycie Jego uczniem. A do bycia uczniami Jezusa wezwani są wszyscy. 

Każde powołanie, niezależnie do czego lub do jakiego stanu, jest zaproszeniem ze strony Boga do pełni życia; jest wyrazem Jego miłosierdzia, czyli przychodzenia z pomocą człowiekowi. Powołanie do bycia uczniem Chrystusa dotyczy więc wszystkich, a szczególnie grzeszników. Bowiem "nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają". Powołanie celnika Mateusza z dzisiejszej Ewangelii było dla niego wezwaniem do rozpoczęcia ciekawej, pięknej, przynoszącej spełnienie egzystencji. Takiego życia wszyscy szukają, a zwłaszcza poranieni, biedni, odrzuceni, pogrążeni na różne sposoby w złu i pragnący się z niego wyrwać. Nie dziwi więc, że "gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami". Chrystus właśnie po to przyszedł na świat, aby dać ludziom lepsze życie (zob. J 10,10). Kieruje do nas nieustannie słowa: "chodź za Mną!", "bądź stale moim uczniem, bo to jest dobre dla ciebie!!!"

Przeczytaj Słowo Boże:

wtorek, 20 września 2011

20.IX, WT - spotkanie

SPOTKANIE

Ezd 6,7-8.12b.14-20; Ps 122,1-2.4-5; Łk 11,28; Łk 8,19-21

"Idźmy z radością na spotkanie Pana."

Któż z nas nie chciałby spotkać się z papieżem lub jakąś inną ważną dla siebie osobą? Tymczasem Jezus Chrystus jest najwspanialszym Człowiekiem, doskonałym, najmądrzejszym, wszechwiedzącym i wszechmogącym, nieskończenie kochającym, i jest Bogiem. Czy warto więc zaniedbywać spotkanie z Nim?

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy, jak to "przyszli do Jezusa Jego Matka i bracia [krewni], lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu". Kiedy Jezus chodził po ziemi, ludzie garnęli się do Niego. A jak jest dziś? Chrystus nadal jest obecny w sposób cielesny, podobnie jak 2000 lat temu - z tym, że pod postaciami chleba i wina. Pragnie także spotykać się z nami na modlitwie. Jakie mieszkanie zbudowałeś Mu w swoim sercu?

Bóg stwarza najlepsze warunki z możliwych, aby dać człowiekowi owocne spotkanie z Nim. Pobudza do nawrócenia i oczyszczenia serca, a także do budowania coraz głębszej relacji. Jakość spotkania zależy jednak od nas - od tego, ile miejsca wygospodarujemy Mu w naszym wnętrzu i jak to miejsce zapragniemy urządzić, aby spotkanie było piękne i radosne. Z sercem jest jak z budowaniem domu Bożego. Bóg, podobnie jak król Dariusz z dzisiejszego I czytania, pozwala nam swobodnie "pracować nad tym domem Bożym". Chce byśmy go odbudowywali, gdy coś się zawali, czyli nawracali się. Stwarza ponadto jak najlepsze warunki służące odbudowie. Budujmy więc z powodzeniem nasze wnętrze, radujmy się spotkaniem z Bogiem, słuchajmy Jego głosu i zachowujmy go wiernie. Bo "szczęśliwi ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je" - jak mówi śpiew przed Ewangelią.

Przeczytaj Słowo Boże:

poniedziałek, 19 września 2011

19.IX, PN - sumienie

SUMIENIE

Ezd 1,1-6; Ps 126,1-6; Mt 5.16; Łk 8,16-18

"Sumienie jest najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa" (KKK 1776). Pan Bóg pobudza nas w sumieniu do tego, co jest dobre. W pierwszym czytaniu z Księgi Ezdrasza słyszymy jak to "pobudził Pan ducha Cyrusa, króla perskiego, tak iż obwieścił on w całym państwie swoim, co następuje: Tak mówi Cyrus, król perski: Wszystkie państwa ziemi dał mi Pan, Bóg niebios. I On mi rozkazał zbudować Mu dom w Jerozolimie w Judzie". Dzięki dekretowi Cyrusa będący dotąd w niewoli Izraelici mogli wrócić do swojego kraju, obdarowani dodatkowo przez obcy naród: "Zatem naczelnicy rodów Judy i Beniamina, kapłani i lewici, słowem każdy, którego ducha Bóg pobudził, wybrali się w drogę, aby zbudować dom Pański w Jerozolimie. A wszyscy ich sąsiedzi poparli ich wszystkim: srebrem, złotem, sprzętem, bydłem i kosztownościami - oprócz wszystkich darów złożonych dobrowolnie." Zapewne byli jednak i tacy, którzy pozostali w obcym państwie - których ducha Bóg nie pobudził, jak również i tacy, którzy rozumieli w sumieniu, że powinni wrócić do kraju, ale nie odpowiedzieli na Boże wezwanie.

Sumienie, przez które Bóg mówi do nas, jest dla nas światłem ukazującym drogę do pełni życia. "Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą". Bogu zależy na tym, abyśmy usłyszeli Jego głos w naszych sercach. "Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło". "Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma" - słuchajcie otwartym sercem i współpracujcie z Bogiem, który pobudza waszego ducha, bo wiele możecie zyskać albo dużo stracić. Posłuszeństwo głosowi sumienia jest czasem trudne, ale jak mówi dzisiejszy psalm: "Ci, którzy we łzach sieją, żąć będą w radości. Idą i płaczą niosąc ziarno na zasiew, lecz powrócą z radością niosąc swoje snopy". A "Bóg pragnie uczynić wielkie rzeczy dla nas".

Przeczytaj Słowo Boże:

niedziela, 18 września 2011

18.IX, ND - być z Chrystusem

BYĆ Z CHRYSTUSEM

Iz 55,6-9; Ps 145,2-3.8-9.17-18; Flp 1,20c-24.27a; Dz 16,14b; Mt 20,1-16a

Dzisiejsza Ewangelia może być dla kogoś kontrowersyjna. Po co całe życie "pracować w winnicy" i trudzić się, skoro można pracować tylko przez krótki czas i otrzymać taką samą zapłatę? "Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. (...) Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie najął. Rzekł im: Idźcie i wy do winnicy! A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność! Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze". Ci, którzy rozpoczęli pracę o jedenastej (czyli w przeliczeniu na nasze godziny - 17.00) i pracowali tylko jedną godzinę, otrzymali taką samą nagrodę jak zatrudnieni od samego rana. Gospodarz nie zrobił nikomu krzywdy, wręcz przeciwnie. Chodzi jednak o to, czy nie warto zatem "pracować w winnicy" tylko "jednej godziny"?

Zauważmy, że robotnicy, którzy rozpoczęli pracę o 17.00, do tej pory trwali bezczynnie, oczekując, aby ktoś ich najął. Ich życie było stagnacją, nudą, było bezowocne, bezsensowne, zapewne podbite z tego powodu cierpieniem. Podobnie bywa w naszym życiu - możemy czasem mieć "wszystko", ale być w środku nieszczęśliwi; życie może wydawać się nam nudne, bezcelowe, bez sensu. Chrystus ma nam do zaoferowania tu na ziemi pełnię życia, życie w obfitości - jak sam mówi (zob. J 10,10). Wymaga ono czasem wysiłku, znoszenia "ciężaru dnia i spiekoty", ale jednocześnie niesie ze sobą prawdziwą radość, pokój serca, sens, wartość i przynosi obfity owoc dobra i szczęścia. Taka jest praca w winnicy Pańskiej! Aby tak żyć, trzeba po prostu na co dzień być z Jezusem - wzorem św. Pawła: "Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus". O wiele lepsze jest kosztowanie pełni szczęścia w Niebie. Dlatego św. Paweł mówi: "Umrzeć to zysk. Pragnę odejść, a być z Chrystusem [w pełni], bo to o wiele lepsze". Chodzi jednak nie tylko o to szczęście po śmierci, ale także o szczęście doczesne. Dlatego warto jak najszybciej nawrócić się, być z Jezusem i iść z Nim przez życie w szczęściodajnej relacji.

Bóg w każdej chwili ma nam do zaoferowania kroczenie drogą pełni życia. Po co czekać i być nieszczęśliwym? "Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu" - mówi dzisiejsze I czytanie. Bowiem "Pan jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Pan jest dobry dla wszystkich, a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył". Skorzystaj z Jego oferty, bo ona jest właśnie dla ciebie, aby dać ci pełnię życia.

Przeczytaj Słowo Boże:

sobota, 17 września 2011

17.IX, SB - wytrwałość

WYTRWAŁOŚĆ

1Tm 6,13-16; Ps 100,1-5; Łk 8,4-15

"Błogosławieni, którzy sercem szlachetnym i dobrym zatrzymują słowo Boże i wydają owoc przez swą wytrwałość". Błogosławieni, czyli szczęśliwi. "Wiedzcie, że Pan jest Bogiem, On sam nas stworzył, jesteśmy Jego ludem, owcami Jego pastwiska" - mówi dzisiejszy psalm. Bóg istnieje, stworzył nas, troszczy się o nas i chce nas prowadzić do szczęścia. "Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach. Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Stół dla mnie zastawiasz; namaszczasz mi głowę olejkiem; mój kielich jest przeobfity" (Ps 23,1-5). Dlatego szczęśliwi, którzy "zatrzymują słowo Boże i wydają owoc przez swą wytrwałość".

Pan Jezus skarży się jednak: "Czemu to wzywacie Mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię?" (Łk 6,46). Bóg mówi do nas w sumieniu, przez Pismo Święte, przez kazania księży, i na różne inne sposoby. "Siewca wyszedł siać ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę, a ptaki powietrzne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny. Ziarnem jest słowo Boże. Tymi na drodze są ci, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. Na skałę pada u tych, którzy, gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a w chwili pokusy odstępują. To, co padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą i przez troski, bogactwa i przyjemności życia bywają zagłuszeni i nie wydają owocu. W końcu ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swą wytrwałość". "Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!"

Przeczytaj Słowo Boże:

piątek, 16 września 2011

16.IX, PT - wiara

WIARA

1Tm 6,2c-12; Ps 49,6-10.17-20; Mt 11,25; Łk 8,1-3

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy, że "Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym". Królestwo Boże oznacza rządy Boże, Boże panowanie, pod którym człowiek ma wszystko, czego tak naprawdę potrzebuje. Aby wejść do tego Królestwa, trzeba otworzyć się na Bożą pomoc (co zakłada wiarę i słuchanie Boga w swoim sumieniu). To Królestwo Boże należy do "ubogich w duchu" (zob. Mt 5,3), tzn. takich, którzy sami uważają się za potrzebujących i oczekują wszystkiego od Boga - źródła każdego dobra. "Szczęśliwi ubodzy w duchu" (Mt 5,3), bo Bóg przychodzi im z pomocą. Na pewno otwarte na Bożą pomoc były kobiety z dzisiejszej Ewangelii, które Jezus uwolnił od złych duchów i od słabości.

Królestwo Boże to Królestwo szczęścia. Wchodzi się do niego jedynie przez otwartość na pomoc Boga. Człowiek wierzący wie, że może liczyć na swojego Stwórcę, a nie może natomiast tak naprawdę liczyć na siebie samego, na innych, czy też pokładać nadziei w rzeczach materialnych. "Korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy" - słyszymy w dzisiejszym I czytaniu. Chciwość jest związana z pychą - z odrzucaniem Boga i staraniem się samemu "być jak Bóg" (por. Rdz 3,5) w sensie posiadania władzy, samowystarczalności, bycia panem dla innych. To jest jednak niemożliwe i żadne pieniądze tego nie dadzą. Człowiek jest tylko stworzeniem i tylko Bóg może być Panem. "Nikt przecież nie może samego siebie wykupić ani uiścić ceny za siebie należnej. Nazbyt jest kosztowne wyzwolenie duszy i nigdy mu na to nie starczy, aby żyć wiecznie i nie ulec zagładzie" - mówi dzisiejszy psalm. Pewne dobra możemy otrzymać tylko i wyłącznie przez otwarcie się na Bożą miłość. Zresztą i tak każde dobro ostatecznie od Boga pochodzi. "Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy z niego wynieść". Ci, którzy chcą w sposób pyszny się bogacić, czyli tacy, którzy odrzucają Boga, Jego przykazania i nie liczą na Niego, "wpadają w zasadzkę oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania". W zły sposób "uganiając się za pieniędzmi, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami" - przypomina św. Paweł. Bóg chce nam tego oszczędzić. Dlatego słowami Apostoła narodów mówi do nas: "Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju rzeczy, a podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością! Walcz w dobrych zawodach o wiarę". To wiara bowiem pozwala coraz bardziej stawać się "ubogim w duchu", otwierać się na Bożą pomoc i wchodzić do Królestwa Bożego. Największą zaś nagrodą dla nas - życie wieczne. A "ubodzy duchem mają wstęp do nieba".

Przeczytaj Słowo Boże:

czwartek, 15 września 2011

15.IX, CZW - cierpienie

CIERPIENIE

Hbr 5,7-9; Ps 31,2-6.15-16.20; J 19,25-27 (Łk 2,33-35)

Cierpienie dotyka każdego z nas. Nie ominęło ono także Jezusa i Maryję - choć oboje byli bez żadnego grzechu, całkowicie niewinni. W życiu doczesnym zawsze będziemy mieli do czynienia z cierpieniem, którego pojawienie się na świecie jest skutkiem grzechu  pierwszych rodziców. Bóg pragnie przychodzić nam jednak z pomocą w naszych trudnościach. Dlatego też często w cierpieniu wołamy do Niego, prosząc o pomoc. Tak czynił również Chrystus: "podczas swojego życia doczesnego z głośnym wołaniem i płaczem zanosił gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości". Jezus zmartwychwstał, a dzięki swojemu cierpieniu i śmierci na krzyżu, wziął na siebie nasz grzech i wynikające z niego konsekwencje. Konsekwencją grzechu jest cierpienie, bo każdy grzech sam przez siebie jest związany z utratą jakiegoś dobra. A Chrystus "obarczył się naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, w Jego ranach jest nasze zdrowie" (Iz  53,4-5). Dzięki swojej zgodzie na pełen miłości wobec ludzi plan Ojca "stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają".

Maryja ma szczególny udział w tym zbawczym planie Boga, który bierze na siebie samego konsekwencje wynikające z grzechu człowieka. Jej jakże wielkie, matczyne cierpienie pod krzyżem Syna ma również charakter cierpienia zastępczego. My także możemy nasz ból, wzorem Jezusa i Maryi (której boleści dzisiaj wspominamy), ofiarować w intencji innych osób - wzrastając tym samym w miłości. Musimy jednak pamiętać, że cierpienie samo w sobie jest złem i słuszne jest uciekanie się do Boga z prośbami: "Wybaw mnie, Panie, w miłosierdziu swoim".

Przeczytaj Słowo Boże:

środa, 14 września 2011

14.IX, ŚR - Święto Podwyższenia Krzyża

ŚWIĘTO PODWYŻSZENIA
KRZYŻA ŚWIĘTEGO

Lb 21,4b-9 (Flp 2,6-11); Ps 78,1-2.34-38; J 3,13-17

W Księdze Liczb czytamy jak to Mojżesz sporządził węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. Każdy Izraelita, którego na pustyni ukąsił wąż, nie umierał, jeśli tylko spojrzał na podwyższonego węża miedzianego. Starotestamentowy znak podwyższonego węża (który nie ma tutaj nic wspólnego z symboliką złego ducha) jest zapowiedzią podwyższenia Krzyża świętego. W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi: "Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne". Życie wieczne utożsamia się ze szczęściem: doczesnym i niebieskim; zaczyna się ono już tutaj na ziemi. Jezus przyszedł po to, "aby ludzie mieli życie i mieli je w obfitości" (J 10,10). Każdy, kto wierzy w Jezusa, ma to życie.

A czym jest wiara w Jezusa? W historii Izraelitów pielgrzymujących do Ziemi Obiecanej było tak, że "jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu". Spojrzenie na węża miedzianego stanowiło dla niech lekarstwo. My również pielgrzymujemy - do Nieba. Lekarstwem dla nas - na wszelkie cierpienia, dolegliwości, trudności, słabości i grzechy - jest Jezus Chrystus. Trzeba przyjść do Niego i otworzyć się na Jego pomoc: przez modlitwę i słuchanie Go w swoim sumieniu (w tym wyraża się wiara). "Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony", tzn. otrzymał pomoc w swoich potrzebach. Każdy z nas może zawołać wraz z psalmistą, patrząc na swoje własne życie: "Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy".

Przeczytaj Słowo Boże:

wtorek, 13 września 2011

13.IX, WT - łaska

ŁASKA

1 Tm,1-13; Ps 101,1-3.5-6; Łk 7,11-17

"Będę śpiewał o sprawiedliwości i łasce, Tobie chcę śpiewać, o Panie" - słyszymy w dzisiejszym psalmie. Łaska to darmo dany dar ze strony Boga, sprawiedliwość to ład, porządek, poczucie bezpieczeństwa i pokój. Sławimy Boga za Jego dary, jakie nieustannie otrzymujemy, a także za sprawiedliwość, którą On gwarantuje. Nie zawsze ta sprawiedliwość jest dla nas widoczna, ale wiemy, że Bóg nad wszystkim czuwa i panuje; że jeśli nawet dopuszcza zło, to nie wymyka Mu się ono spod kontroli i wszystko ma swój sens. Bóg tak kieruje rzeczami, nawet jeśli są skutkiem grzechu, iż dla tych, którzy z Nim współpracują, wszystko idzie ku jak największemu dobru (zob. KKK 313).

"Bóg łaskawie nawiedził lud swój" - słyszymy w dzisiejszej Ewangelii - i nadal do nas przychodzi z pomocą, na różne sposoby. Jest obecny w sakramentach, w Słowie Bożym, działa poprzez posługę biskupów, prezbiterów i diakonów. Jest obecny w sercu każdego człowieka, mówi w jego sumieniu. Pragnie nas obdarzać w każdej sytuacji szczęściem, radością i pokojem - od nas jednak zależy, czy skorzystamy z Jego obecności i czy będziemy słuchać Jego rad i wskazówek. Droga do szczęścia wiedzie przez realizowanie dla siebie i dla innych dobra. Dlatego św. Paweł w I czytaniu zwraca uwagę na nasze postępowanie: czy jest ono rzeczywiście zgodne z tym, co Bóg mówi w naszym sumieniu. Bowiem im pełniej ktoś realizuje w swoim życiu wolę Bożą, tym bardziej jest szczęśliwy.

Przeczytaj Słowo Boże:

poniedziałek, 12 września 2011

12.IX, PN - imieniny Matki Bożej

IMIENINY MATKI BOŻEJ

1 Tm 2,1-8; Ps 28,2-3.7-9; J 3,16; Łk 7,1-10

Dzisiaj obchodzimy święto Imienia Maryi, czyli imieniny Matki Bożej. Zostało ono ustanowione w całym Kościele przez papieża Innocentego XI po zwycięstwie króla Jana III Sobieskiego nad Turkami pod Wiedniem w 1683 r. Król 12 września razem z wojskiem polskim był na Mszy św. niedaleko Wiednia, gdzie służył do Mszy, przyjął Komunię Świętą i na chorągwiach rycerskich polecił wypisać imię Maryja. Po zwycięskiej bitwie Jan III Sobieski napisał do papieża: „Przyszliśmy, zobaczyliśmy. Bóg zwyciężył”. Maryja wielokrotnie interweniowała w dzieje świata, wstawiając się za tymi, którzy słusznie uciekali się pod jej obronę. Było tak choćby w przypadku "cudu nad Wisłą" w 1920 r., kiedy to odparto atak bolszewików, czy też 7 października 1571 r. w bitwie pod Lepanto, gdy odparto najazd muzułmanów (po tym zwycięstwie papież ogłosił 7 października dniem Matki Bożej różańcowej).

Bóg jednak nie potrzebuje wojen, aby zaprowadzać pokój na świecie. Wielu bitew można by było uniknąć, gdyby ludzie po prostu wcześniej się modlili i prosili Go o pomoc. Dlatego św. Paweł w dzisiejszym I czytaniu poleca nam przede wszystkim, "by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością". Zawsze możemy liczyć na pomoc Boga i wstawiennictwo Maryi. O tym mówi dzisiejszy psalm: "Pan Bóg usłyszał głos mego błagania. Pan moją mocą i tarczą, zaufało Mu moje serce". To zaufanie wymaga jednak od nas uprzedniej wiary. Wzorem powinien być dla nas setnik z dzisiejszej Ewangelii, który tak bardzo wierzył we władzę i moc Jezusa, że ufał Mu "na słowo". Jeszcze większą wiarę wykazała Maryja, o której powiedziano: "Szczęśliwa jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana" (Łk 1,45). My także ufamy, gdy wypowiadamy: "Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja".

Przeczytaj Słowo Boże:

niedziela, 11 września 2011

11.IX, ND - przebaczenie

PRZEBACZENIE

 Syr 27,30-28,7; Ps 103,1-4.9-12; Rz 14 7-9; J 13,34; Mt 18,21-35

"Gniewajcie się, a nie grzeszcie" (Ef 4,26) - takie słowa wypowiada do nas św. Paweł w jednym ze swoich listów. Pan Jezus także się gniewał (zob. Mk 3,5; J 2,15). Nie każdy gniew jest zły. Może być on wyrazem miłości, jeśli przez niego pragnie się dla kogoś dobra. Grzechem jest wtedy, gdy pragnie się dla kogoś zła. I o takim gniewie mówi dzisiejsze I czytanie: "Złość i gniew są obrzydliwościami, których pełen jest grzesznik".

Zły gniew często jest związany z zemstą. Bóg mówi nam, byśmy nie pragnęli zemsty, nie wyrządzali zła bliźniemu. "Tego, który się mści, spotka zemsta Pana: On grzechy jego dokładnie zachowa w pamięci" - oznacza to, że człowiekowi, który się mści, Bóg łatwo nie przebaczy grzechów. "Pamiętaj na przykazania i nie miej w nienawiści bliźniego! Pamiętaj na ostatnie rzeczy i przestań nienawidzić!" "W życiu i w śmierci należymy do Pana", czyli żyjemy i umieramy po to, aby spotkać się i być w bliskiej relacji z Bogiem. Jeśli On nie przebaczy nam grzechów, "zachowa je dokładnie w pamięci", nie będziemy mogli w pełni z Nim być.

Czy Bóg może nie przebaczyć nam grzechów? Wszak Jezus sam odpowiada Piotrowi, że ma przebaczać nie "aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy", czyli zawsze. Bóg pragnie nam zawsze przebaczać, tylko że my nie zawsze jesteśmy otwarci na Boże przebaczenie, bo nie zawsze w nie wierzymy lub nie zawsze żałujemy za grzechy. W dzisiejszym I czytaniu mamy takie słowa na temat człowieka, który nie potrafi przebaczać innym: "Nie ma on miłosierdzia nad człowiekiem do siebie podobnym, jakże błagać będzie o odpuszczenie swoich własnych grzechów?" Jeśli ktoś uważa, że nie powinien przebaczać temu, kto żałuje za swój uczynek, jakże będzie wierzył, że Bóg może jemu samemu przebaczyć. Po tej linii idzie przypowieść z dzisiejszej Ewangelii. Wniosek jest taki: "Jeżeli ktoś z was nie przebaczy z serca swemu bratu", "Ojciec wasz nie przebaczy jemu jego przewinień" (Mt 6,15).

Mamy przebaczać innym, pragnąć dla nich tylko dobra, i wzorem dla nas jest tutaj Bóg. "Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem" - mówi Jezus, co też słyszeliśmy w śpiewie przed Ewangelią. Bóg jest dla nas wzorem miłości bliźniego. A "Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia. Nie postępuje z nami według naszych grzechów ani według win naszych nam nie odpłaca. Jak odległy jest wschód od zachodu, tak daleko odsunął od nas nasze winy", pragnie dla nas tylko dobra.

Przeczytaj Słowo Boże:

sobota, 10 września 2011

10.IX, SB - plan życia

PLAN ŻYCIA

1Tm 1,15-17; Ps 113,1-7; J 14,23; Łk 6,43-49

Pan Jezus mówi do nas: "Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany." Jeśli ktoś buduje dom, pragnie, aby był on trwały i nie uległ zniszczeniu: wkopuje się głęboko w ziemię i stawia go na mocnym, dobrym fundamencie. Podobnie chcemy, aby nasze życie było szczęśliwe, wartościowe, sensowne i nie zostało przez nas zmarnowane. Aby tak było, musimy wiedzieć, co daje nam szczęście, a co za tym idzie mieć pewien projekt, plan dla swojego życia - wiedzieć, na czym budować i jak. Jezus mówi nam dzisiaj, że ma plan dla naszego życia; że wie, co da nam szczęście. "Kto przychodzi do Niego, słucha Jego słów i wypełnia je", ten realizuje ten plan.

Pan Jezus skarży się jednak: "Czemu to wzywacie Mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię?" - "Prosicie mnie o pomoc, o radę i szczęście, a gdy wam mówię, co robić, to nie słuchacie Mnie..."

"Jezus Chrystus przyszedł na świat zbawić grzeszników", tzn. pomóc nam, wskazać właściwą drogę, obdarzyć szczęściem. Przyszedł, "aby ludzie mieli życie i mieli je w obfitości" (J 10,10). Widząc "całą wielkoduszność" Boga, o czym pisze św. Paweł w dzisiejszym I czytaniu, nie sposób nie zawołać razem z psalmistą: "Niech imię Pana będzie pochwalone. Od wschodu aż do zachodu słońca niech będzie pochwalone imię Pana!!!"

Przeczytaj Słowo Boże:

piątek, 9 września 2011

9.IX, PT - nawrócenie

NAWRÓCENIE

1Tm 1,1-2.12-14; Ps 16,1-2a.5.7-8.11; J 17,17ba; Łk 6,39-42

"Pan mym dziedzictwem, moim przeznaczeniem". Nasze życie zmierza ku śmierci, ku spotkaniu z Bogiem, ku życiu wiecznemu. Od naszego doczesnego postępowania zależy, jak będzie wyglądać nasze życie po śmierci. A to życie po śmierci jest najważniejsze, bo będzie trwać wiecznie. Naszym celem w doczesności jest zatem przygotowanie się na spotkanie z Bogiem po śmierci. Na ile będziemy przygotowani na to spotkanie, tj. otwarci na Boga, na tyle będziemy mogli przyjąć od Niego to, co chce nam dać - a chce nam ostatecznie dać pełnię szczęścia.

Dobrze się przygotować na spotkanie z Bogiem po śmierci, to przede wszystkim nawrócić się i stale się nawracać. Św. Paweł, "ongiś bluźnierca, prześladowca i oszczerca", nawrócił się. Nawrócenie to kroczenie drogą do szczęścia ziemskiego i niebieskiego, którą ukazuje nam Bóg (a jest to jedyna droga do prawdziwego szczęścia, które utożsamia się też z prawdziwym życiem). Dlatego psalmista mówi: "Ty ścieżkę życia mi ukażesz, pełnię Twojej radości i wieczną rozkosz po Twojej prawicy". Ta ścieżka życia szczęśliwego zaczyna się już tutaj, na ziemi. Wszak Jezus przyszedł "po to, aby ludzie mieli życie i mieli je w obfitości" (J 10,10). Wchodzimy na tę ścieżkę, kiedy się nawracamy, a tego nawrócenia potrzebujemy wszyscy: "Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?"

Przeczytaj Słowo Boże:

czwartek, 8 września 2011

8.IX, CZW - urodziny Matki Bożej

URODZINY MATKI BOŻEJ

Mi 5,1-4a (Rz 8,28-30); Ps 96,1-2.11-13; Mt 1,1-16.18-23

Święto Narodzenia Matki Bożej zapowiada narodziny Jezusa Chrystusa. "Szczęśliwa jesteś, Najświętsza Panno Maryjo, bo z Ciebie narodziło się słońce sprawiedliwości, Chrystus, który jest naszym Bogiem". Jak czytamy w dzisiejszej Ewangelii, anioł powiedział we śnie do Józefa: "Maryja porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów". Imię Jezus po hebrajsku oznacza "Bóg zbawia". Zbawia, czyli ratuje, pomaga. Jezus chce nas przede wszystkim wybawić od grzechów, bo grzech niesie sam w sobie złe i bolesne konsekwencje i jest oddaleniem się od Boga, źródła dobra. Ci, którzy doświadczyli Boga jako swojego Zbawiciela, mogą śpiewać wraz z psalmistą: "Duch mój się raduje w Bogu, Zbawcy moim. Śpiewajcie Panu, sławcie Jego imię, każdego dnia głoście Jego zbawienie". Jezus jest nieustannie, każdego dnia z nami (zob. Mt 28,20) i nam pomaga, stąd Jego inne imię to Emmanuel - "Bóg z nami".

Przeczytaj Słowo Boże:

środa, 7 września 2011

7.IX, ŚR - powołanie do szczęścia

BÓG POWOŁUJE NAS DO SZCZĘŚCIA

Kol 3,1-11; Ps 145,2-3.10-13; Łk 6,23; Łk 6,20-26

"Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu", jak pisze św. Paweł w dzisiejszym I czytaniu - tzn. przez chrzest macie uczestnictwo w Śmierci i Zmartwychwstaniu Jezusa (KKK 1002). Przez swoje cierpienie i śmierć wziął On na siebie nasze grzechy i ich konsekwencje. Następnie "razem z Chrystusem powstaliśmy z martwych" przez uczestnictwo w Jego Zmartwychwstaniu - po to, aby wkroczyć w nowe życie, życie szczęśliwe: w łasce uświęcającej i w wolności od grzechu (KKK 654). To życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu, ponieważ jesteśmy jeszcze na ziemi (podlegamy chorobom i cierpieniu, możemy też to nowe życie osłabić lub utracić przez grzech (KKK 1420)). Dopiero przy powtórnym przyjściu Chrystusa, gdy będzie koniec świata, "gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i my razem z Nim ukażemy się w chwale" w pełni.

Ponieważ jednak to nowe życie możemy osłabić lub utracić przez grzech, św. Paweł przypomina nam: "Zadajcie śmierć temu, co jest przyziemne w waszych członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości", tzn. nie grzeszcie. "Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi", czyli odwracajcie się od tego, co jest tylko "przyziemne" w znaczeniu "nie liczące się w ogóle z Bogiem lub odrzucające Go". Idźcie natomiast drogą błogosławieństw, o której mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Błogosławiony oznacza naprawdę szczęśliwy. Ta droga jest szczęśliwa, bo bierze się na niej pod uwagę istnienie Boga, który "jest dobry dla wszystkich" (taki jest refren dzisiejszego psalmu). Bóg przychodzi zawsze z pomocą potrzebującym, o ile szczerze chcą ją przyjąć od Niego. Szczęśliwi zatem jesteście wy, którym czegoś brakuje, a jednocześnie otwieracie się na pomoc Bożą: ubodzy, głodni, płaczący, znienawidzeni, pogardzani, opuszczeni - bo Bóg przychodzi wam z pomocą. "Wasza nagroda jest w niebie", w niebie będziecie w pełni szczęśliwi, ale i tu na ziemi szczęścia wam nie zabraknie - "błogosławieni jesteście". Biada natomiast tym, którzy nie liczą się w ogóle z Bogiem lub odrzucają Go; których dążenia są tylko "przyziemne": biada już tu na ziemi takim bogaczom, takim ludziom sytym, takim ludziom cieszącym się i sławnym. Liczą tylko na siebie - jakże jednak mogą być szczęśliwi, odrzucając Boga? Bo nikt nie jest samowystarczalny, a każde dobro od Boga pochodzi i jest przez Niego oferowane.

Przeczytaj Słowo Boże:

wtorek, 6 września 2011

6.IX, WT - Jezus Przyjacielem

JEZUS PRZYJACIELEM

Kol 2,6-15; Ps 145,1-2.8-11; J 15,16; Łk 6,12-19

Dzisiejsza Modlitwa po Komunii zawiera takie słowa: "Wszechmogący Boże, Ty nas karmisz Twoim słowem i Najświętszym Sakramentem". Słowo Boże zawiera w sobie naukę Jezusa Chrystusa, a Najświętszy Sakrament to sam Chrystus obecny pod postaciami chleba i wina. Zatem także dzisiaj Jezus mówi do nas i pozwala się dotknąć. Podobnie jak to miało miejsce 2000 lat temu, o czym czytamy w dzisiejszej Ewangelii: "Jezus zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu (...); przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. (...) Cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich."  Wierzysz w to? "Pan Bóg jest dobry dla wszystkich na ziemi" jak mówi dzisiejszy psalm. "Pan jest dobry dla wszystkich, a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył." Jezus Chrystus jest Panem - "dana Mu jest wszelka władza w niebie i na ziemi" (Mt 28,18). 

Jeżeli wierzymy, że Jezus ma wszelką władzę i kocha człowieka, to powinniśmy tak postępować jak uczy nas św. Paweł w dzisiejszym I czytaniu: "Jak przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie, i umacniajcie się w wierze". Zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie, tzn. pogłębiajcie z Nim przyjacielską relację i poznawajcie Go. W jaki sposób? Tego uczy nas sam Jezus, który chodząc po ziemi, był w nieustannej relacji ze swoim Ojcem: "Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie". Oznacza to, że modlitwa jako budowanie relacji i rozmowa z Bogiem jest nam niezbędna, zwłaszcza przed ważnymi decyzjami. 

Przeczytaj Słowo Boże: