środa, 28 września 2011

28.IX, ŚR - skarb

SKARB

Ne 2,1-8; Ps 137,1-6; Flp 3,8-9; Łk 9,57-62

„Wyzułem się ze wszystkiego i uznałem to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i w Nim się znalazł” (słyszymy w dzisiejszym śpiewie przed Ewangelią). Chrystus jest największą wartością: kto jest blisko Chrystusa, ten ma wszystko. „Bóg sam wystarcza” – jak powiedziała św. Teresa z Avila (zob. KKK 227). Jezus jest wszechmogący i nieskończenie kochający – warto być blisko Niego.

Nie dziwi więc tekst Ewangelii: „Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz!” Także nie dziwi z entuzjazmem wyrażona odpowiedź na zachętę Chrystusa: „Pójdź za Mną!” Trzeba jednak wiedzieć, że tylko dla tego człowieka Jezus  jest naprawdę wszystkim, kto będzie w stanie „wyzuć się ze wszystkiego [innego] i uznać to za śmieci”, gdy zajdzie taka potrzeba. Kto chce podążać za Nim, musi być nastawiony na działanie i zmiany w swoim życiu. „Lisy mają nory i ptaki - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć”. Rozwój duchowy wymaga ciągłego stawania się lepszym człowiekiem, nieustannej przemiany naszego wnętrza, oczyszczania się i wzrostu w miłości, która sama w sobie jest „pracą w winnicy” (por. Mt 20,1). „Kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem” (Łk 14,33) – mówi w Piśmie Świętym Jezus – „Jakże bowiem może zawsze podążać za Mną i trwać przy Mnie, i zawsze słuchać Mnie, jeśli inne rzeczy są dla Niego ważniejsze, bardziej wartościowe?” Tak było w dzisiejszej Ewangelii: „Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca”, „Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”. Jezus odpowiada: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”, czyli Królestwa Szczęścia, w którym to Bóg poprzez naszą współpracę zaspokaja ważne dla nas potrzeby i pragnienia.

Wzorem umiejętności „wyzucia się ze wszystkiego i uznania tego za śmieci” (gdy zajdzie taka konieczność), byleby tylko nie utracić skarbu trwania przy Bogu w królestwie Bożym (zob. przypowieść o skarbie i perle – Mt 13,44-46) jest dla nas św. Paweł, ale też Nehemiasz z dzisiejszego I czytania. Był on ważną osobistością na dworze króla Artakserksesa; był blisko niego i miał u niego względy; nie brakowało mu zapewne niczego. Jednak trawił go wielki smutek, bo widział miasto Boże – Jerozolimę – zburzoną. Pragnął ją odbudować, bo „wynosił Jeruzalem nad wszelką swą radość” (jak mówi dzisiejszy psalm). Miasto Boże można przyrównać do serca człowieka. Co jest w twoim sercu? Czy radość przebywania z wszechmogącym i nieskończenie kochającym Bogiem wynosisz ponad wszelką inną radość?

Przeczytaj Słowo Boże:

(Ne 2,1-8)
Ja, Nehemiasz, w miesiącu Nisan dwudziestego roku panowania króla Artakserksesa wykonywałem swój urząd, wziąłem wino i podałem królowi, i w jego obecności nie okazywałem smutku. Lecz król mi rzekł: Czemu tak smutno wyglądasz? Przecież nie jesteś chory! Nie, lecz masz jakieś zmartwienie? I przeraziłem się do najwyższego stopnia, i rzekłem królowi: Niech król żyje na wieki! Jakże nie mam smutno wyglądać, gdy miasto, gdzie są groby moich przodków, jest spustoszone, a bramy jego są strawione ogniem. I rzekł mi król: O co chciałbyś prosić? Wtedy pomodliłem się do Boga niebios i rzekłem królowi: Jeśli to odpowiada królowi i jeśli sługa twój ma względy u ciebie, to proszę, abyś mnie posłał do Judy, do grodu grobów moich przodków, abym go odbudował. I rzekł mi król, podczas gdy królowa siedziała obok niego: Jak długo potrwa twoja podróż? I kiedy powrócisz? I król, gdy podałem mu termin, raczył mnie wyprawić. I rzekłem królowi: Jeśli to odpowiada królowi, proszę o wystawienie dla mnie listów do namiestników Transeufratei, aby mnie przepuścili, aż przyjdę do Judy; - również pisma do Asafa, zawiadowcy lasu królewskiego, aby mi dał drewna do sporządzenia bram twierdzy przy świątyni, bram muru miejskiego i domu, do którego się wprowadzę. I król mi zezwolił, gdyż łaskawa ręka Boga mojego czuwała nade mną.

(Ps 137,1-6)
REFREN: Jerozolimo, nie zapomnę ciebie.

Nad rzekami Babilonu siedzieliśmy, płacząc
na wspomnienie Syjonu.
Na topolach tamtej krainy
zawiesiliśmy nasze harfy.

Bo ci, którzy nas uprowadzili,
żądają od nas pieśni;
nasi gnębiciele żądali pieśni radosnej:
„Zaśpiewajcie nam którąś z pieśni syjońskich”.

Jakże możemy śpiewać pieśń Pańską
w obcej krainie?
Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie,
niech uschnie moja prawica.

Niech mi język przyschnie do gardła,
jeśli o tobie nie będę pamiętał,
jeśli nie wyniosę Jeruzalem
nad wszelką swą radość.

(Flp 3,8-9)
Wyzułem się ze wszystkiego i uznałem to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i w Nim się znalazł.

(Łk 9,57-62)
Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz! Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć. Do innego rzekł: Pójdź za Mną! Ten zaś odpowiedział: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca! Odparł mu: Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże! Jeszcze inny rzekł: Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu! Jezus mu odpowiedział: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego.