ŁASKA
1 Tm,1-13; Ps 101,1-3.5-6; Łk 7,11-17
"Będę śpiewał o sprawiedliwości i łasce, Tobie chcę śpiewać, o Panie" - słyszymy w dzisiejszym psalmie. Łaska to darmo dany dar ze strony Boga, sprawiedliwość to ład, porządek, poczucie bezpieczeństwa i pokój. Sławimy Boga za Jego dary, jakie nieustannie otrzymujemy, a także za sprawiedliwość, którą On gwarantuje. Nie zawsze ta sprawiedliwość jest dla nas widoczna, ale wiemy, że Bóg nad wszystkim czuwa i panuje; że jeśli nawet dopuszcza zło, to nie wymyka Mu się ono spod kontroli i wszystko ma swój sens. Bóg tak kieruje rzeczami, nawet jeśli są skutkiem grzechu, iż dla tych, którzy z Nim współpracują, wszystko idzie ku jak największemu dobru (zob. KKK 313).
"Bóg łaskawie nawiedził lud swój" - słyszymy w dzisiejszej Ewangelii - i nadal do nas przychodzi z pomocą, na różne sposoby. Jest obecny w sakramentach, w Słowie Bożym, działa poprzez posługę biskupów, prezbiterów i diakonów. Jest obecny w sercu każdego człowieka, mówi w jego sumieniu. Pragnie nas obdarzać w każdej sytuacji szczęściem, radością i pokojem - od nas jednak zależy, czy skorzystamy z Jego obecności i czy będziemy słuchać Jego rad i wskazówek. Droga do szczęścia wiedzie przez realizowanie dla siebie i dla innych dobra. Dlatego św. Paweł w I czytaniu zwraca uwagę na nasze postępowanie: czy jest ono rzeczywiście zgodne z tym, co Bóg mówi w naszym sumieniu. Bowiem im pełniej ktoś realizuje w swoim życiu wolę Bożą, tym bardziej jest szczęśliwy.
"Bóg łaskawie nawiedził lud swój" - słyszymy w dzisiejszej Ewangelii - i nadal do nas przychodzi z pomocą, na różne sposoby. Jest obecny w sakramentach, w Słowie Bożym, działa poprzez posługę biskupów, prezbiterów i diakonów. Jest obecny w sercu każdego człowieka, mówi w jego sumieniu. Pragnie nas obdarzać w każdej sytuacji szczęściem, radością i pokojem - od nas jednak zależy, czy skorzystamy z Jego obecności i czy będziemy słuchać Jego rad i wskazówek. Droga do szczęścia wiedzie przez realizowanie dla siebie i dla innych dobra. Dlatego św. Paweł w I czytaniu zwraca uwagę na nasze postępowanie: czy jest ono rzeczywiście zgodne z tym, co Bóg mówi w naszym sumieniu. Bowiem im pełniej ktoś realizuje w swoim życiu wolę Bożą, tym bardziej jest szczęśliwy.
Przeczytaj Słowo Boże:
(1 Tm,1-13)
Nauka ta zasługuje na wiarę. Jeśli ktoś dąży do biskupstwa, pożąda dobrego zadania. Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, nieprzebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży? Nie [może być] świeżo ochrzczony, ażeby wbiwszy się w pychę nie wpadł w diabelskie potępienie. Powinien też mieć dobre świadectwo ze strony tych, którzy są z zewnątrz, żeby się nie naraził na wzgardę i sidła diabelskie. Diakonami tak samo winni być ludzie godni, w mowie nieobłudni, nienadużywający wina, niechciwi brudnego zysku, [lecz] utrzymujący tajemnicę wiary w czystym sumieniu. I oni niech będą najpierw poddawani próbie, i dopiero wtedy niech spełniają posługę, jeśli są bez zarzutu. Kobiety również - czyste, nieskłonne do oczerniania, trzeźwe, wierne we wszystkim. Diakoni niech będą mężami jednej żony, rządzący dobrze dziećmi i własnymi domami. Ci bowiem, skoro dobrze spełnili czynności diakońskie, zdobywają sobie zaszczytny stopień i ufną śmiałość w wierze, która jest w Chrystusie Jezusie.
(Ps 101,1-3.5-6)
REFREN: Zawsze uczciwei będę postępował.
Będę śpiewał o sprawiedliwości i łasce,
Tobie chcę śpiewać, o Panie.
Będę szedł drogą nieskalaną,
kiedyż Ty do mnie przyjdziesz?
Będę chodził z sercem niewinnym
wewnątrz swojego domu.
Nie będę zwracał oczu
ku sprawie niegodziwej.
Zniszczę każdego, kto skrycie uwłacza bliźniemu,
pysznych oczu i serca nadętego nie zniosę.
Oczy swe zwracam na wiernych tej ziemi,
aby mogli ze mną zamieszkać.
Ten, kto kroczy drogą nieskalaną, będzie mi usługiwał.
Wielki prorok powstał między nami i Bóg nawiedził lud swój
(Łk 7,11-17)
Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego - jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar - a ci, którzy je nieśli, stanęli - i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.