środa, 14 grudnia 2011

14.XII, ŚR - Pan

PAN

Iz 45,6b-8.18.21b-25; Ps 85,9ab-14; Iz 40,9-10; Łk 7,18b-23

Bóg jest Panem historii świata i naszego losu. „Ja jestem Pan, i nie ma innego. Ja tworzę światło i stwarzam ciemności, sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę. Ja, Pan, czynię to wszystko.” Bóg czuwa nad wszystkim i nad wszystkim ma kontrolę. Nie chce zła, niedoli, ale czasem to dopuszcza (choć bezpośrednio nie sprawia, gdyż zło jest zawsze skutkiem grzechu). Bóg jednak pragnie zawsze dobra człowieka (zob. KKK 313). Czasem chce uświadomić, że nikt w swojej pysze nie może przypisywać sobie tytułu Pana; że ludzie są tylko ludźmi i tak naprawdę bardzo Go potrzebują; że sami siebie nie mogą zbawić. „Ja jestem Pan i nie ma innego” – mówi Bóg, który pragnie szczęścia człowieka (zob. psalm). Nie chce, aby ludzie grzeszyli, niesprawiedliwie traktowali (czyli krzywdzili) siebie i innych. „Ziemię przysposobił na mieszkanie”, aby ludziom żyło się dobrze, w pokoju. Grzechy psują ten plan Boży, ale Stwórca ma moc naprawiać wszystko, i tylko On. „Nawróćcie się do Mnie, by się zbawić, wszystkie krańce świata, bo Ja jestem Bogiem i nikt inny!” „Bóg sprawiedliwy i zbawiający nie istnieje poza Mną.” „Jedynie u Pana jest sprawiedliwość i moc!” Z miłości przestrzega tych, którzy sami chcieliby postawić się na Jego miejscu – bo to jest niemożliwe (por. Rdz 3,4-5). Nie może być inny Pan poza Bogiem. „Z Jego ust wychodzi sprawiedliwość, słowo nieodwołalne.” „Przed Nim się zegnie wszelkie kolano (…). Do Niego przyjdą zawstydzeni wszyscy, którzy się przeciw Niemu zżymali.”

Bóg jest wszechmogący i nieskończenie kochający, ale dopuszcza zło, szanując wolność swoich stworzeń. Ktoś może z tego powodu nie zgadzać się z Bogiem, a nawet poddawać w wątpliwość Jego istnienie. Możliwe, że nawet Jan Chrzciciel miał wątpliwości, co do rozpoznania Zbawiciela. Będąc bowiem w więzieniu i spodziewając się najgorszego (zob. Mt 11,2-3), „przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów i posłał ich do Jezusa z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” Zbawiciel powinien udzielać pomocy, być gwarantem sprawiedliwości, a jednak niewinnego Jana nie wyzwolił z więzienia. Jezus jednak jest Zbawicielem, co słyszymy w dzisiejszej Ewangelii: „w tym właśnie czasie wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i uwolnił od złych duchów; oraz wielu niewidomych obdarzył wzrokiem”. Jego pomoc jest jednak nie zawsze taka, jaką człowiek chciałby otrzymać. Ale ta pomoc jest i jest konkretna. Gwarancja zaś sprawiedliwości zawsze jest aktualna, chociaż zadość tej sprawiedliwości może nastąpić w życiu wiecznym. Jezus udziela Janowi pomocy, pocieszając go w strapieniu (por. Łk 22,43): „Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”. „Błogosławiony [szczęśliwy] jest ten, kto we Mnie nie zwątpi” – mówi Jezus. Nie mówi: „będzie szczęśliwy”, ale „jest szczęśliwy” – bo pokładając w Nim nadzieję i oczekując od Niego pomocy, już w tym życiu żaden człowiek nie może się zawieść.

Przeczytaj Słowo Boże:

poniedziałek, 12 grudnia 2011

12.XII, PN - ścieżki Boże

ŚCIEŻKI BOŻE

Lb 24,2-7.15-17a; Ps 25,4-9; Ps 85,8; Mt 21,23-27

„Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami. Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń, Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.” Daj mi poznać Twoje drogi, Panie – nie tylko poznać, ale i naucz mnie nimi chodzić. Twoje ścieżki są ścieżkami życia w obfitości (zob. J 10,10); życia w prawdzie o tym, co dla nas najlepsze. Pokaż mi je i naucz nimi chodzić, ale będzie mi łatwiej, gdy będziesz szedł ze mną i prowadził według Twych pouczeń. Nie w sobie bowiem pokładam nadzieję, ale w Tobie Boże i Zbawco. „Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie, na swoją miłość, która trwa od wieków. Tylko o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu, ze względu na dobroć Twą, Panie. Dobry jest Pan i prawy, dlatego wskazuje drogę grzesznikom. Pomaga pokornym czynić dobrze, pokornych uczy dróg swoich”. Być pokornym to stawać w prawdzie o sobie: o swojej niesamowystarczalności i kruchości, potrzebie pomocy i oczekiwać jej od wszechmogącego Boga.

Być pokornym to także dostosowywać się do prawdy o rzeczywistości. W Ewangelii Jezus zadaje pytanie arcykapłanom i starszym ludu zarzucającym Mu pewne rzeczy: „Skąd pochodzi chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?” Ale im nie zależy na prawdzie, lecz na własnej subiektywnej korzyści –  „Zastanawiali się między sobą: ‘Jeśli powiemy: «z nieba», to nam zarzuci: «Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?» A jeśli powiemy: «od ludzi», boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka’”. W głębi swego wnętrza znają lub przewidują odpowiedź na pytanie, bo „WSZYSCY uważają Jana za proroka”. Jeśli zaś chrzest Janowy pochodzi z nieba, to czemu mu nie uwierzyli i nie nawrócili się? W swojej pysze bardziej ‘kochają siebie’ niż prawdę; sami chcą o niej stanowić i nie chcą się do niej dostosować. Jakże więc Bóg może prowadzić ich swoimi ścieżkami w prawdzie? Nie ma dla nich znaczenia, jakiej odpowiedzi udzieli Jezus. Wolą iść własną drogą.

Nie bądźmy tacy jak oni. Słuchajmy Słowa Bożego ukazującego ścieżki życia, dostosowujmy się do przekazywanej prawdy, do pouczeń Bożych. Nie bądźmy jak ci, którzy lekceważyli wyrocznię syna Beora, o której słyszeliśmy w I czytaniu: „Wyrocznia męża, który wzrok ma przenikliwy; wyrocznia tego, który słyszy słowa Boże, który ogląda widzenie Wszechmocnego, a w wiedzy Najwyższego ma udział”.

Przeczytaj Słowo Boże:

środa, 7 grudnia 2011

7.XII, ŚR - siła

SIŁA

Iz 40,25-31; Ps 103,1-4.8.10; Mt 11,28-30

„Jezus przemówił tymi słowami: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” – ‘dodam wam sił; mogę sprawić nawet, iż będziecie postępować bez zmęczenia i bez znużenia’. Jak mówi dzisiejsze I czytanie: „Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy; lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły; biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą”.

Często w naszym życiu buntujemy się przeciwko różnorakim trudom. Bóg bowiem nie zawsze je usuwa. Ale „Jego mądrość jest niezgłębiona” (I czytanie). Bóg wie, co robi, dopuszczając na nas różne rzeczy. Poza tym czuwa nad wszystkim i jest wszechmogący. Zatem „czemu mówisz, powtarzasz: ‘Zakryta jest moja droga przed Panem i prawo me przed Bogiem przeoczone?’ Czy nie wiesz tego? Pan to Stwórca krańców ziemi. (…) Jego mądrość jest niezgłębiona. On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego”. Możemy być pewni wszechmocy Bożej: „Z kimże byście mogli Mnie porównać, tak, żeby Mi dorównał? mówi Święty – Podnieście oczy w górę i patrzcie: Kto stworzył te gwiazdy? (…) Spod takiej potęgi i olbrzymiej siły nikt się nie uchyli”.

Dlatego „błogosław, duszo moja, Pana i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego. (…) On uleczy wszystkie choroby”, uwolni od trudności. Może nie teraz, nie dzisiaj, ale na pewno przychodzi z pomocą i w swojej mądrości dodaje sił. „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” – mówi Jezus. Nie buntujcie się, ale „weźmijcie moje jarzmo na siebie [pełnijcie wolę Bożą, spełniajcie wytrwale swoje obowiązki, czyńcie dobro, choć wymaga to wysiłku] i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

Przeczytaj Słowo Boże:

poniedziałek, 5 grudnia 2011

5.XII, PN - pomoc

POMOC

Iz 35,1-10; Ps 85,9-14; Łk 5,17-26

„Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić” – taki mamy refren dzisiejszego psalmu. „Pan sam obdarzy szczęściem”. „Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie dla tych, którzy się Go boją”. „Bać się Boga” nie oznacza odczuwać przed Nim lęku. Jak bowiem można lękać się kogoś, kto czyni tylko dobro i zawsze kocha? „Bać się Boga” oznacza uznawać Jego autorytet i nieskończoną wyższość ponad wszelkim stworzeniem; oznacza uznawać Jego mądrość i wszechmoc, a zatem słuchać Go i nie lekceważyć; liczyć się z Nim. Wtedy bliskie jest zbawienie, ponieważ świadomość wielkości kochającego Boga, a zarazem własnej niesamowystarczalności i kruchości otwiera nas na Jego pomoc.

Bóg pragnie nas zbawiać, czyli pomagać we wszelkich trudnościach. Mówi o tym prorok Izajasz: „Niech się rozweseli pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje także skacząc i wykrzykując z uciechy. (…) Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg (…) On sam przychodzi, aby was zbawić”. Prorok Izajasz mówi także: „Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe!” Woła do „pustyni” i „spieczonej ziemi”, a zatem do tych, którzy na różne sposoby cierpią. Zapowiada Bożą pomoc, wyzwolenie i radość, ale wzywa też do cierpliwości. Choć jednak nie zawsze od razu mamy to, co byśmy chcieli, to Bóg nas nigdy nie opuszcza. Jest przy nas i pomaga, choćby przez rady, jakich udziela w sumieniu. Iść drogą dobrze ukształtowanego sumienia (czyli słuchać Boga w swoim wnętrzu), to iść „Drogą Świętą”, do której nawiązuje Izajasz. Wtedy, we właściwym czasie, „przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w staw, spragniony kraj w krynice wód”.

Nie wiemy dokładnie, kiedy to nastąpi, tzn. kiedy Bóg w swojej mądrości uwolni nas od jakiegoś cierpienia czy problemu – może stać się to w każdej chwili albo dopiero po śmierci. Obydwie sytuacje są tak samo możliwe dla Boga, dla którego nie ma nic niemożliwego. Wiemy z dzisiejszej Ewangelii, iż „jest w Nim moc, że może uzdrawiać” i rozwiązywać wszystkie problemy. „Jezus rzekł do sparaliżowanego: ‘Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu’. I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga. Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj”. Przedziwne rzeczy zobaczy każdy z nas, jak będzie szedł wytrwale „Drogą Świętą” – drogą ukazaną przez Boga w sumieniu. „Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w staw, spragniony kraj w krynice wód”.

Przeczytaj Słowo Boże:

środa, 30 listopada 2011

30.XI, ŚR - powołanie

POWOŁANIE

Iz 49,1-6 lub Rz 10,9-18; Ps 19,2-5ab; Mt 4,19; Mt 4,18-22

Dzisiaj obchodzimy wspomnienie brata św. Piotra – św. Andrzeja, jednego z apostołów, najbliższych uczniów Jezusa Chrystusa. „Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi” – ‘Pójdźcie za Mną, a sprawię, że będziecie jednoczyć w jedną wspólnotę ludzi ku ich szczęściu’.

„Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim”. Uczynili to natychmiast, bo tak wyjątkowy był Jezus z Nazaretu, podziwiany Nauczyciel życia, zdolny nadać mu sens i wskazać właściwą drogę, umiejący rozwiązać trudne sprawy i problemy. Powołał ich dla ich własnego dobra i dobra innych.

Apostołowie „głoszą chwałę Boga” – do tego nawiązuje dzisiejszy psalm – „Ich głos się rozchodzi po całej ziemi, ich słowa aż po krańce świata”. Uczniowie Jezusa ciągle wołają na Jego wzór, głoszą wartość wiary, bo „żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony”. „Wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (I czytanie). Stają się w ten sposób, zgodnie z zapowiedzią Mistrza, „rybakami ludzi”. Zostali powołani i posłani. O, „jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę”! Ta Dobra Nowina to: „Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony”, uratowany, obdarowany, otrzyma konkretną pomoc.

Przeczytaj Słowo Boże:

środa, 23 listopada 2011

23.XI, ŚR - bezpieczeństwo

BEZPIECZEŃSTWO

Dn 5,1-6.13-14.16-17.23-28; Dn 3,64-70; Ap 2,10c; Łk 21,12-19

Każdy z nas pragnie mieć poczucie bezpieczeństwa. Otuchy powinna dodawać myśl, że „w Bożej mocy jest nasz oddech i wszystkie nasze drogi”, o czym mówi dzisiejsze I czytanie. Jako refren psalmu śpiewamy: „Chwalcie na wieki najwyższego Pana”. Bóg jest najwyższy, i jako kochający nas czuwa i panuje nad wszystkim. Jeśli to zrozumiemy, jeśli dogłębnie zrozumiemy, że Bóg nas nieskończenie i bezwarunkowo kocha, ogarnie nas pokój serca. Nie straszne nam też będą prześladowania, o których mówi Ewangelia. Będziemy potrafili zaufać Bogu i „nie obmyślać naprzód swej obrony. Bóg bowiem da nam wymowę i mądrość, której żaden z naszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić”. „Włos z głowy nam nie zginie” – zgodnie ze słowami Jezusa, co należy odnieść do Jego podobnych słów: „U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się” (Łk 12,7). Możliwe, że Bóg dopuści na nas śmierć męczeńską, lecz jak stwierdza Chrystus: „Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”. Przez wierność miłości wobec Boga, siebie i bliźnich dostąpimy radości zmartwychwstania.

Przeczytaj Słowo Boże:

wtorek, 22 listopada 2011

22.XI, WT - Królestwo

KRÓLESTWO

Dn 2,31-45; Dn 3,57-63a; Ap 2,10c; Łk 21,5-11

„Oto posąg bardzo wielki, o nadzwyczajnym blasku stał przed tobą, a widok jego był straszny. Głowa tego posągu była z czystego złota, pierś jego i ramiona ze srebra, brzuch i biodra z miedzi, golenie z żelaza, stopy zaś jego częściowo z żelaza, częściowo z gliny.” Posąg ten oznacza wszystkie doczesne królestwa w historii świata. Bóg „wzbudził jednak Królestwo, które nigdy nie ulegnie zniszczeniu. Jego władza nie przejdzie na żaden inny naród. Zetrze i zniweczy ono wszystkie te królestwa, samo zaś będzie trwało na zawsze”. Królestwo to jest Królestwem „prawdy i życia, świętości i łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju” (jak głosi hymn dziękczynny, prefacja o Jezusie Chrystusie Królu wszechświata). Kamieniem z I czytania, „który uderzył posąg, rozrósł się w wielką górę i napełnił całą ziemię” jest Jezus Chrystus (zob. Łk 20,17-18). „Oderwał się od góry, mimo że nie dotknęła go ludzka ręka, i starł żelazo, miedź, glinę, srebro i złoto”, czyli wszystkie królestwa. Starł, zniweczył w jaki sposób?

„Królestwo moje nie jest z tego świata” (J 18,36) – powiedział Chrystus przed Piłatem – „Jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” (J 18,37). Jak pisze Benedykt XVI w książce ‘Jezus z Nazaretu cz.2’: „Istotę tego królowania i specyficzną naturę jego siły stanowi prawda”. Dlatego też Królestwo to zniweczy wszystkie inne, „rozrośnie się w wielką górę i napełni całą ziemię”, i „będzie trwało na zawsze”. „Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu” – mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii – ale przemoc nie zapewni nikomu trwałego panowania. Dlatego ponieważ ostatni głos należy do prawdy o życiu, która potępia i dyskwalifikuje przemoc. Prawda ta mówi o tym, że Królestwo, którego wszyscy pragną jest Królestwem „prawdy i życia, świętości i łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju”. Ono ostatecznie zyska uznanie u wszystkich rozsądnych ludzi. Do budowania tego Królestwa Bożego, które znajdzie swoje dopełnienie w życiu przyszłym, jesteśmy zobowiązani już teraz. Kościół zaś stanowi jego ciągle rozrastający się zalążek i zapoczątkowanie (KKK 541; 2818).

Przeczytaj Słowo Boże:

piątek, 18 listopada 2011

18.XI, PT - czystość

CZYSTOŚĆ

1 Mch 4,36-37.52-59; 1 Krn 29,10-12; J 10,27; Łk 19,45-48

„Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?” (1 Kor 3,16) – pisze św. Paweł w jednym ze swych listów. Jesteśmy świątynią Boga: mieszka w nas Duch Święty, przebywa z nami w naszym sumieniu (zob. KKK 1776).  Bóg jest przy nas, jest w nas obecny. On nas stworzył i należymy do Niego jako Jego dzieci. „Wszystko, co jest na niebie i na ziemi, jest Twoje” – słyszymy w dzisiejszym psalmie. Bóg nas ukształtował, skonstruował i zna nas najlepiej. Od Niego pochodzi seksualność człowieka i wszystkie jego uzdolnienia, talenty, predyspozycje. Oznacza to, że tylko Stwórca najlepiej wie, jak z tego korzystać, aby służyło dobru i szczęściu.

Czystość, nie tylko w dziedzinie seksualnej, wyraża właściwe korzystanie z darów otrzymanych od Boga. Jest pełnieniem Jego woli (która pragnie szczęścia człowieka, także doczesnego), wyrazem miłości do Stwórcy, siebie i bliźnich, jest świętością. Stąd „błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8). Kroczenie tą drogą prowadzi do radości. O tym mówi dzisiejsze I czytanie. Izraelici stwierdzają: „Chodźmy, aby świątynię oczyścić i na nowo poświęcić”. Uczynili to „przy śpiewie pieśni i grze na cytrach, harfach i cymbałach. Cały lud upadł na twarz, oddał pokłon i aż pod niebo wysławiał Tego, który im zesłał takie szczęście. Przez osiem dni obchodzili poświęcenie (…), a przy tym pełni radości składali całopalenia, ofiary pojednania i uwielbienia. Fasadę świątyni ozdobili złotymi wieńcami i małymi tarczami (…). A między ludem panowała wielka radość z tego powodu”.

Izrael odbudował swoją świątynię, uporządkował i naprawił to, co zostało zniszczone. My także powinniśmy czynić tak ze świątynią swego ciała (por. J 2,19-21): nieustannie ją oczyszczać i właściwie korzystać z darów w niej złożonych. Tego pragnie Jezus, o czym słyszymy w Ewangelii: „Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: Napisane jest: «Mój dom będzie domem modlitwy», a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców”.

Seksualność człowieka jest jego bogactwem. Bóg dał ją ku radości i szczęściu. Właściwe z niej korzystanie, jak i z innych darów, przynosi chwałę człowiekowi i prowadzi go ku wywyższeniu, ku szczytowi dobra. „Bogactwo i chwała od Ciebie pochodzi. Ty nad wszystkim panujesz, a w ręku Twoim siła i potęga i ręką Twoją wywyższasz i utwierdzasz wszystko” – mówi psalmista. Właściwe korzystanie z seksualności oznacza opanowanie swego ciała, tak aby było wyrazem intymnej miłości tylko w relacji małżeńskiej.

Przeczytaj Słowo Boże:

poniedziałek, 14 listopada 2011

14.XI, PN - światło życia

ŚWIATŁO ŻYCIA

1 Mch 1,10-15.41-43.54-57.62-64; Ps 119,53.61.134.150.155.158; J 8,12b; Łk 18,35-43

„Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną, będzie miał światło życia” – słyszymy słowa Jezusa w dzisiejszym śpiewie przed Ewangelią. Czym jest światło życia? Wskazuje ono, gdzie jest życie, życie pełne, szczęście (zob. J 10,10). „Kto idzie za Mną – mówi Jezus – będzie miał światło życia” – ‘Kto idzie za Mną, będzie wiedział jak żyć, aby być szczęśliwym’.

„Kiedy Jezus zbliżył się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał.” Jego życie zapewne było smutne, bolesne, nijakie: „siedział i żebrał”. Nie był w stanie czynić dla siebie tego, co chciał, realizować swoich marzeń: był niewidomy i zdany na łaskę innych. Jego życie było w zasadzie całkiem zależne od innych: żył tym, co otrzymał (wyżebrał), sam zaś nie potrafił pokierować sobą, tak jak pragnął. Gdy „powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi, zaczął wołać: ‘Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!’ (…) Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go: ‘Co chcesz, abym ci uczynił?’ Odpowiedział: ‘Panie, żebym przejrzał’. Jezus mu odrzekł: ‘Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła’. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga”. A idąc za Nim miał światło życia.

My także czasem jesteśmy podobni do tego niewidomego. Chcielibyśmy żyć jak najbardziej szczęśliwie, pełni życia, a nie wiemy jak. Siedzimy i „żebrzemy”, aby inni dali nam szczęście, bo sami czujemy się beznadziejnie. Chrystus pragnie dawać nam światło życia, wskazywać drogę jak być szczęśliwym w każdych okolicznościach. Gdy niewidomy z Ewangelii przejrzał, od razu szedł za Jezusem. Przyszedł, zobaczył „Światło życia” i poszedł za Nim. Co potrzebne jest nam, abyśmy przejrzeli i zobaczyli „światło życia”? Wiara. „Twoja wiara cię uzdrowiła” – powiedział Jezus. Uwierz, że On jest Światłością świata i staraj się być jak najbliżej Niego, rozmawiaj z Nim, ufaj Mu, słuchaj Go.

Dzisiejsze I czytanie mówi o prześladowaniu tych, którzy trwali przy Bogu i szli za Nim, pełniąc Jego przykazania. „Księgi Prawa, które znaleziono, darto w strzępy i palono ogniem. Królewskie polecenie zabijało tego, u kogo gdziekolwiek znalazła się Księga Przymierza albo jeżeli ktoś postępował zgodnie z nakazami Prawa.” Skąd ta nienawiść do Księgi Przykazań Boga, do Księgi Życia? Przykazania bowiem wskazują, co jest dobre dla człowieka. Nie wszyscy jednak to rozumieją. Myląc się, uważają, że szczęście w żadnym wypadku nie zależy od Boga, ale od własnej przebiegłości („W tym to czasie wystąpili spośród Izraela synowie wiarołomni, którzy podburzyli wielu ludzi, mówiąc: ‘Pójdźmy zawrzeć przymierze z narodami, które mieszkają wokoło nas. Wiele złego bowiem spotkało nas od tego czasu, kiedyśmy się od nich oddalili’. Słowa te w ich mniemaniu uchodziły za dobre”. Tymczasem „sprzęgli się z poganami i zaprzedali się im, aby robić to, co złe”). Ci jednak, którzy ujrzeli w Bogu światło życia, nie zmienią swoich obyczajów na przeciwne wierze. Zrozumieli bowiem, że inaczej nie będą szczęśliwi. Wolą oddać życie i być z Bogiem w Niebie, aniżeli odrzucić Go na ziemi. Takie odrzucenie bowiem nie przynosi żadnego pożytku doczesnego.

Przeczytaj Słowo Boże:

czwartek, 10 listopada 2011

10.XI, CZW - Wiedza Boga

WIEDZA BOGA

Mdr 7,22-8,1; Ps 119,89-90.91 i 130.135 i 175; Łk 21.36; Łk 17,20-25

Któż z nas nie chciałby być mądry? Aby posiąść mądrość należy udać się do Boga, który jest wszechwiedzący, przenikający wszystko, znający serca ludzkie, widzący rzeczy takimi, jakimi są. Bóg zna prawdę i pragnie wskazywać każdemu właściwą drogę; chce uczyć człowieka jak żyć, jak wybierać dobro w codzienności. Bogu bowiem zależy na szczęściu ludzi.

„Poznanie Twoich słów oświeca i naucza niedoświadczonych – mówi psalmista – Okaż Twemu słudze światło swego oblicza i naucz mnie Twoich ustaw. Niech żyje moja dusza i niech Ciebie chwali, niech mnie wspierają Twoje wyroki”. Człowiek znający prawdę o rzeczywistości wie jak postępować; jak w każdej sytuacji życiowej odnajdywać i realizować dla siebie dobro. Stwórca ogarnia wszystko i „włada wszystkim z dobrocią”, a „zło Go nie przemoże” (I czytanie). Czasem dopuszcza trudne sytuacje, ale nie są one pozbawione sensu. Nad wszystkim czuwa i panuje, i tak dopuszcza wydarzenia, że mają służyć dobru człowieka. „Naucz mnie Twoich ustaw” – tzn. tego jak mam postępować w różnych sytuacjach. „Niech mnie wspierają Twoje wyroki” – bo „władasz wszystkim z dobrocią” i ukazujesz sens wydarzeń.

W Mądrości Bożej jest „duch rozumny, święty, jedyny, wieloraki, subtelny, rączy, przenikliwy, nieskalany, jasny, niecierpiętliwy, miłujący dobro, bystry, niepowstrzymany, dobroczynny, ludzki, trwały, niezawodny, beztroski, wszechmogący i wszystkowidzący, przenikający wszelkie duchy rozumne, czyste i najsubtelniejsze”. Bóg wie wszystko i czyni, co zechce. Jego Mądrość jest dobra, piękna, doskonała. Jej działa są „tchnieniem mocy Bożej”, są „przeczystym wypływem chwały Wszechmocnego”.

Bóg pragnie dzielić się z nami swoją Mądrością (zob. Jk 1,5; Łk 11,13); chce uczyć nas doskonałej miłości, świętości. Kocha wszystkich, ale tych, którzy dobrze, mądrze wykorzystują Jego dary, obdarowuje jeszcze bardziej (stąd szczególnie „miłuje tylko tego, kto przebywa z Mądrością”). „Królestwo Boże jest pośród was” – mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Oznacza to, że Bóg nad wszystkim panuje, jest obecny w życiu człowieka, nigdy go nie opuszcza. Towarzyszy każdemu swoją Mądrością w jego sumieniu: uczy, co jest dobre i jak to realizować – a na tym właśnie polega szczęście.

Przeczytaj Słowo Boże:

wtorek, 8 listopada 2011

8.XI, WT - świętość

ŚWIĘTOŚĆ

Mdr 2,23-3,9; Ps 34,2-3.16-19; J 14,23; Łk 17,7-10

„Słudzy nieużyteczni [‘niepotrzebni’ z tekstu oryginalnego] jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać” – tak mamy myśleć o sobie, jak poucza nas Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Bóg tak naprawdę niczego nie potrzebuje – ma wszystko. Jeśli o coś nas prosi, to jest to potrzebne przede wszystkim nam. Nie narusza także niczyjej wolności: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap 3,20) – „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i do niego przyjdziemy” (śpiew przed Ewangelią). Wszystko, co On poleca nam zrobić, jest dobre dla nas, przynosi nam korzyść.

„Dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka, uczynił go obrazem swej własnej wieczności” (I czytanie). „Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali”. W Niebie mogą być tylko święci, czyli ci, którzy doskonale kochają Boga, siebie i innych. Nasza miłość wymaga jednak oczyszczenia. Stąd Bóg czasem doświadcza, aby uznać za godnych siebie, za świętych (I czytanie). Miłość prawdziwa jest bezinteresowna i bezwarunkowa. Takiej miłości oczekuje od nas Stwórca. Mamy trwać „wierni w miłości” bezinteresownej, niezależnie od tego, co by się nie działo. Zresztą „słudzy niepotrzebni jesteśmy”, a Bóg daje nam okazję do doskonalenia miłości po to, abyśmy stali się świętymi.

Przeczytaj Słowo Boże:

poniedziałek, 7 listopada 2011

7.XI, PN - droga

DROGA

Mdr 1,1-7; Ps 139,1-5.7-10; Flp 2,15-16; Łk 17,1-6

„Przenikasz i znasz mnie, Panie. Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję. Z daleka spostrzegasz moje myśli. Przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę, i znasz moje wszystkie drogi. (…) Ty ze wszystkich stron mnie ogarniasz”. Bóg zna nas najlepiej; bardziej niż my sami siebie. Prowadzi nas do szczęścia ziemskiego i pełni szczęścia w Niebie. Z naszej strony potrzebne jest otwarcie się na to Boże prowadzenie, na Słowo Życia (zob. śpiew przed Ewangelią).

Potrzebna nam jest przede wszystkim wiara. Dlatego Apostołowie proszą Jezusa o nią w dzisiejszej Ewangelii: „Przymnóż nam wiary”. Ona bowiem stanowi o patrzeniu na siebie i świat. Jeśli wierzę w Boga, jestem otwarty na Jego działanie. „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy [najmniejsze z ziaren] – głosi Jezus – powiedzielibyście tej morwie: «Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze», a byłaby wam posłuszna”. Jeśli czyjaś wiara jest mała, ale prawdziwa, to wie on, że dla Boga nie ma nic niemożliwego (por. Mt 17,20), a wierząc w Niego (Tajemnicę), poznaje Go i pragnie tego, czego On chce.

Wiara pozwala pełniej patrzeć na świat. Branie pod uwagę istnienia Boga i otwarcie się na Jego działanie oznacza bycie rozsądnym. Bóg bowiem przychodzi do człowieka, chce go prowadzić: „przenika i zna nas, zna wszystkie nasze drogi, ze wszystkich stron nas ogarnia, nie możemy uciec przed Jego Duchem” (dzisiejszy psalm). Ta Boża obecność nie kontroluje, nie prześladuje człowieka ani go nie podgląda, aby przyłapać na złym uczynku. „Jest duchem miłującym ludzi” (I czytanie) – obecnym, żeby pocieszyć, pomóc, prowadzić.

Obłuda w wierze jest oszukiwaniem siebie i Boga; jest marnowaniem Jego łask. Z jednej bowiem strony mówię, że wierzę i otwieram się na Jego działanie, ale z drugiej nie jest to szczere i do końca prawdziwe. Wołam „Panie, Panie”, a nie czynię tego, co mówi (Łk 6,46). A Jezus Chrystus głosi: „Nie każdy, który mi mówi «Panie, Panie» wejdzie do królestwa niebieskiego [Królestwa Szczęścia, które zaczyna się na ziemi], ale ten, kto spełnia wolę mojego Ojca” (Mt 7,21). Słowo Życia, „Mądrość nie wejdzie w duszę przewrotną”. „Święty Duch (…) ujdzie przed obłudą”, bo ona nie słucha Go i zamyka się na Niego – to nie jest droga do szczęścia. Dlatego zbawienne jest, że „Moc, gdy ją wystawiają na próbę, karci niemądrych (…), a bluźniercy z powodu jego warg nie zostawi bez kary”; dlatego Bóg mówi: „umiłujcie sprawiedliwość”, kroczcie drogą miłości, czyńcie dla siebie i innych dobro, przebaczajcie sobie wzajemnie. „Myślcie o Panu właściwie i szukajcie Go w prostocie serca. Daje się bowiem znaleźć tym, co Go nie wystawiają na próbę, objawia się takim, którym nie brak wiary w Niego”; daje im poznać swą Mądrość. „Prowadź mnie, Panie – mówi psalmista – Ty, który znasz mnie”. Jednak owoc to przyniesie wtedy, gdy towarzyszyć temu będzie wiara prawdziwa i bez obłudy.

Przeczytaj Słowo Boże:

poniedziałek, 31 października 2011

31.X, PN - dla Niego

DLA NIEGO

Rz 11,29-36; Ps 69,30-31.33-34.36-37; J 8,31b-32; Łk 14,12-14

„Łaski i wezwania Boże są nieodwołalne” – mówi św. Paweł w dzisiejszym I czytaniu. Oznacza to, że Bóg dla każdego pragnie szczęścia i będzie robił wszystko, aby człowiek je osiągnął. To jest Jego chwałą; to wskazuje na Jego Wspaniałość i Dobroć; za to chcemy Go uwielbiać jak psalmista: „Pieśnią chcę chwalić imię Boga i wielbić Go dziękczynieniem”. „Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego jest wszystko”. „Dla Niego” – bo szczęście człowieka, dla którego to szczęścia stworzył bezinteresownie każdego, przynosi Mu chwałę (jest zwycięstwem Jego Miłości). Bóg pragnie wszystkim okazać miłosierdzie (udzielić pomocy w potrzebach i pragnieniach). Także tych, którzy są Mu nieposłuszni, odrzucają Go, chce doprowadzić do wyznaczonego celu – szczęścia („wezwania Boże są nieodwołalne”). Przynosi to o wiele większą chwałę Bogu, gdy człowieka nieposłusznego, grzesznego, doprowadza do nawrócenia i szczęścia, gdyż świadczy to tym bardziej o wielkości Jego Miłości.

„O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! – zachwyca się św. Paweł – Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi!” Czasem ktoś może wydawać się ‘stracony’, ale „nie tak widzi człowiek, jak widzi Bóg” (1 Sm 16,7). Dopuszcza On trudne sytuacje, grzech (wynik złego korzystania z wolności, co nigdy nie powinno się zdarzyć) i pragnie wyprowadzić z tego nawet większe dobro (zob. KKK 311n).

Wszystko, co Bóg czyni jest bezinteresowne. „Kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego jest wszystko.” Jemu nic nie brakuje; ma pełnię szczęścia. Ciągle pierwszy obdarza miłością. Do naśladowania takiej postawy zachęca nas Jezus Chrystus w Ewangelii: „Kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć”. Wzorowanie się na miłości Boga, która jest doskonała, największa, bezinteresowna i bezwarunkowa, prowadzi do coraz lepszego poznawania prawdy o Nim; o tym jaki jest. To zaś wyzwala z lęku i pozwala cieszyć się życiem w pełni (zob. dzisiejszy śpiew przed Ewangelią). Miłość bezinteresowna i bezwarunkowa wobec bliźnich jest jednak możliwa wtedy, gdy to, co robimy, czynimy z miłości do Boga (Jego mamy kochać całym sercem, bo od Niego pochodzi każde dobro). „Odpłatę zaś otrzymamy przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych” – mówi Jezus – jako owoc naszej relacji z Bogiem.

Przeczytaj Słowo Boże:

środa, 26 października 2011

26.X, ŚR - Mądrość

MĄDROŚĆ

Rz 8,26-30; Ps 13,4-6; 2 Tes 2,14; Łk 13,22-30

„Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch wstawia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami”. Duch Święty pobudza nas do modlitwy, gdy trudno jest nam wyrazić nasze serce (jak komentuje ten tekst św. Augustyn). Nosimy bowiem w sobie pragnienia, które to przedstawiamy Bogu „w błaganiach, których nie można wyrazić słowami”. Bóg zaś współdziała we wszystkim dla naszego dobra. Każdego bowiem powołał do zbawienia.

Możemy zatem zawsze liczyć na Jego pomoc i ufać Jego miłosierdziu; wołać w trudnościach jak psalmista: „Spojrzyj i wysłuchaj mnie, Panie, mój Boże. Oświeć moje oczy, bym nie zasnął w śmierci, by wróg mój nie mówił: ‘Ja go zwyciężyłem’, by się nie cieszyli moi przeciwnicy, że się zachwiałem”. Bóg zawsze przychodzi z pomocą: „Zaufałem Twemu miłosierdziu, niech się moje serce cieszy z Twojej pomocy. Będę śpiewał Panu, który obdarzył mnie dobrem”.

Mądrość polega na tym, że szukamy pomocy u Pana i kierujemy się Jego Mądrością, którą zawarł w Ewangelii. Ewangelia jest drogą do szczęścia (jak mówi dzisiejszy śpiew między aklamacją Alleluja). Stanowi ona „ciasne drzwi”, bo wola Boża jest ściśle określona. Jezus wyraźnie mówi, co trzeba czynić, aby być zbawionym. Kiedy jednak gubimy się w życiu; kiedy trudno nam rozeznać wolę Bożą, Bożą Mądrość; gdy nie wiemy, o co prosić na modlitwie – „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości”, wzbudzając w nas dobre pragnienia, „których nie można wyrazić słowami”.

Przeczytaj Słowo Boże:

poniedziałek, 17 października 2011

17.X, PN - Moc zbawcza

MOC ZBAWCZA

Rz 4,20-25; Ps: Łk 1,68-75; Mt 5,3; Łk 12,13-21

„Bóg lud swój nawiedził i wyzwolił. I wzbudził dla nas moc zbawczą w domu Dawida. Jak zapowiedział od dawna przez usta proroków, że nas wybawi od nieprzyjaciół i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą. (…) Da nam, że z mocy nieprzyjaciół wyrwani, służyć Mu będziemy bez trwogi”. Bóg wzbudził dla nas „Moc zbawczą”. Jest nią Jezus Chrystus, Jednorodzony Syn Ojca, który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. Ma „wszelką władzę w niebie i na ziemi” (Mt 28,18). Jest wszechmocny i nieskończenie nas kocha. Wierzmy Mu, choć czasem stajemy w obliczu zła, trudności i cierpienia. On zawsze czuwa nad nami i nigdy nie zawiedzie tych, którzy w Nim pokładają nadzieję (por. Ps 25,3). „Abraham nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się wzmocnił w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu i był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co obiecał” – przypomina dzisiejsze I czytanie.

Pokładajmy nadzieję w Bogu, a nie w sobie samych, w naszych bliźnich, czy w rzeczach materialnych. Jak mówi Chrystus: „Nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia”. Szukajmy więc poczucia bezpieczeństwa w Bogu, który jest „Mocą zbawczą”. Bądźmy bogaci w ufność przed Bogiem „bogatym w miłosierdzie” (Ef 2,4).

Przeczytaj Słowo Boże:

piątek, 14 października 2011

14.X, PT - nie bójcie się

NIE BÓJCIE SIĘ

Rz 4,1-8; Ps 32, 1-2.5.11; Ps 32,22; Łk 12,1-7

Pan Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii: „Nie bójcie się!” Nie bójcie się ludzi obłudnych, nieuczciwych, niesprawiedliwych posądzeń, fałszywych oskarżeń. Owszem, strzeżcie się obłudnej miłości, nieuczciwości i w żadnym wypadku tego nie naśladujcie. „Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome” – prawda wyjdzie na jaw. Bóg widzi wszystko i jest gwarantem sprawiedliwości.

Także „nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało”; nie bójcie się prześladowań. Owszem, strzeżcie się tego: „Miejcie się na baczności przed ludźmi” (Mt 10,17), ale nie bójcie się – ponieważ Bóg nad wszystkim czuwa („U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone”) i nic nie dzieje się bez Jego woli. „Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy [as - moneta z brązu]? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych” – nawet jeśli Stwórca dopuści na was zło, to nie jesteście zapomniani w Jego oczach. A „jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”.

Należy bać się swego złego postępowania i możliwości spędzenia wieczności w piekle. Ale nawet po grzechu nie musimy się bać, o ile żałujemy, chcemy się poprawić i zwracamy się do Boga o pomoc. Tytułem do usprawiedliwienia jest „wiara w Tego, co usprawiedliwia grzesznika” – mówi św. Paweł w I czytaniu. Skruszony człowiek wraz z psalmistą może zawołać: „Grzech wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy. Rzekłem: Wyznaję mą nieprawość Panu a Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu”.

Przeczytaj Słowo Boże:

niedziela, 9 października 2011

9.X, ND - pełnia dobra

PEŁNIA DOBRA

Iz 25,6-10a; Ps 23,1-6; Flp 4,12-14,19-20; Ef 1,17-18; Mt 22,1-14

Dzisiejsza Liturgia Słowa mówi o tym, JAK WIELE Bóg chce nam dać (zachęcam do przeczytania Słowa Bożego)! Ci jednak, którzy odrzucają Jego dary, sami skazują się na cierpienie, na braki w swoim życiu. Jeśli ktoś przed momentem śmierci dobrowolnie odrzuci całkowicie Największe Dobro, Boga, to sam skazuje się na piekło, bo ono oznacza właśnie ‘przebywanie poza Bogiem’ (zob. KKK 1033). Stwórca nie chce tego, ale szanuje naszą wolność (zob. KKK 1037).

Czasem Bóg dopuszcza na nas skutki naszych złych, grzesznych wyborów lub wstrzymuje swoje szczególne błogosławieństwo dla tych, którzy odwracają się od Niego, czynią zło i nie chcą się poprawić. Robi to w tym celu, abyśmy poznali, co oznacza taki wybór i aby ostrzec nas przed czymś gorszym, czyli piekłem. Wszystko, co Bóg na nas dopuszcza lub nam czyni, ma nas prowadzić do stałego nawracania się i pogłębiania z Nim relacji w miłości (zob. KKK 313).

Przeczytaj Słowo Boże:

sobota, 8 października 2011

8.X, SB - błogosławieni

BŁOGOSŁAWIENI

Jl 4,12-21; Ps 97,1-2.5-6.11-12; Łk 11,28; Łk 11,27-28

„Błogosławieni [szczęśliwi] ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je” – mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Te osoby, które się nawracają i dbają o relację z zawsze kochającym Stwórcą będą się radować, „weselić się w Panu” (co mówi refren psalmu). Bo „Pan jest ucieczką swego ludu i mocą” (I czytanie).

„Góry moszczem ociekać będą, a pagórki mlekiem opływać i wszystkie strumienie (…) napełnią się wodą, a z domu Pana wypłynie źródło” – jest to obraz szczęścia, czyli błogosławieństwa. Doświadczać go będą właśnie „ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie”. Na te jednak osoby, które wyrządzają innym zło, nie chcą się poprawić i stale odrzucają swego Zbawiciela – Bóg „sprowadzi na ich głowy skutki ich postępowania” (zob. Ez 16,43). „Egipt” i „Edom” w dzisiejszym I czytaniu symbolizują takich ludzi: „Egipt będzie wydany na spustoszenie, a Edom zamieni się w straszną pustynię z powodu nieprawości uczynionych (…), gdyż krew niewinną przelewali”.

Przeczytaj Słowo Boże:

piątek, 7 października 2011

7.X, PT - sąd

SĄD

Jl 1,13-15.2,1-2; Ps 9,2-3.6.16.8-9; J 12,31b-32; Łk 11,15-26

Pan Jezus przed swoim cierpieniem i śmiercią oznajmia uczniom: „Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony” (J 12,31) (co podkreśla też dzisiejszy śpiew przed Ewangelią). W innym miejscu w Piśmie Świętym stwierdza: „Duch Święty, gdy przyjdzie, przekona świat (…) o sądzie - bo władca tego świata został osądzony” (J 16,8-11). Sąd polega tutaj na tym, iż szatan został definitywnie pokonany i stał się wielkim przegranym. Jezus Chrystus bowiem przez swoje Odkupienie wyzwala świat od grzechu i jego konsekwencji – w tym z „niewoli pod panowaniem diabła” (KKK 407) – ponieważ „przez grzech pierwszych rodziców diabeł uzyskał pewnego rodzaju panowanie nad człowiekiem, chociaż człowiek pozostaje wolny” (KKK 407). Chrzest, który zawdzięczamy Odkupieniu, usuwa grzech pierworodny, a zatem wyzwala z mocy Złego i przenosi do Królestwa Bożego pod panowanie Boga (który jest wszechmogący, kocha i daje wolność człowiekowi). Diabeł jednak nadal istnieje i działa i ci, którzy odwracają się od Stwórcy, mogą ponownie dostać się pod jego szczególny wpływ. Królestwo Boże, obecne już w świecie, nie jest jeszcze całkowicie zrealizowane, co stanie się na końcu czasów (zob. KKK 671). „W Królestwo to uderzają jeszcze złe moce, nawet jeśli zostały one zwyciężone u podstaw przez Paschę Chrystusa; do chwili, gdy wszystko zostanie Mu poddane” (KKK 671). Jak mówi Katechizm: „Dopuszczenie przez Boga działania Szatana jest wielką tajemnicą” (KKK 395). Wiemy jednak, że we wszelkich atakach złego ducha, możemy zwracać się o pomoc do Jezusa Chrystusa, powołując się na owoce Jego Odkupienia. Fakt Odkupienia gwarantuje skuteczność modlitw, a zwłaszcza posługi księży egzorcystów.

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy, że Chrystus wyrzucał złe duchy; ma On całkowitą władzę nad nimi – jest Bogiem i muszą być Mu posłuszne. Co więcej, Jezus je stworzył (zob. KKK 331) – nie jako złe, lecz jako dobre (stały się upadłymi aniołami, bo odrzuciły Boga). „Diabeł bowiem i inne złe duchy zostały stworzone przez Boga jako dobre z natury, ale same uczyniły się złymi” (KKK 391). W Ewangelii Jezus podkreśla swoją moc i władzę nad demonami poprzez porównanie: „Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda”. Podkreśla też nadejście Królestwa Bożego: „Jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże”. Jezus jednak ostrzega, aby ludzie przez grzechy i odwracanie się od Stwórcy nie sprowadzili na siebie nieszczęścia: „Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni”.

Bóg jednak nad wszystkim czuwa. Nawrócenie zaś, troska o relację z zawsze kochającym Stwórcą prowadzi do usuwania przez Boga konsekwencji naszych grzechów. Stąd wezwanie w dzisiejszym I czytaniu do pokuty, która oznacza podjęcie pracy nad sobą. Jahwe bowiem ostatecznie „odda każdemu według jego postępowania” (Mt 16,27). Ostrzegał zatem Izraela przed niewolą ze strony obcego i potężnego narodu: „Jak zorza poranna rozciąga się po górach lud wielki a mocny, któremu równego nie było od początku i nie będzie po nim nigdy aż do lat przyszłych pokoleń” (I czytanie).

Bóg jest jedynym Panem i jedynym Zbawicielem. Zwracając się do Niego o pomoc i nawracając się, człowiek może liczyć na Jego moc i wyzwolenie z wszelkich zagrożeń (nie tylko od złych duchów). Wraz z psalmistą może wołać: „Pan będzie sądził ten świat sprawiedliwie. Chwalić Cię będę, Panie całym moim sercem, opowiem wszystkie cudowne Twe dzieła. Cieszyć się będę i radować Tobą, zaśpiewam psalm na cześć Twego imienia, Najwyższy. Rozgromiłeś pogan, wygubiłeś grzeszników, na wieki wymazałeś ich imię. Poganie wpadli do dołu, który sami kopali, w sidle przez nich ukrytym noga ich uwięzła. A Pan zasiada na wieki, przygotował swój tron, by sądzić. Sam będzie sądził świat sprawiedliwie, rozstrzygał bezstronnie sprawy narodów.”

Przeczytaj Słowo Boże:

czwartek, 6 października 2011

6.X, CZW - sprawiedliwość

SPRAWIEDLIWOŚĆ

Ml 3,13-20a; Ps 1,1-4.6; Dz 16,14b; Łk 11,5-13

Sprawiedliwość oznacza dawanie komuś tego, co mu się należy; co odpowiada jego wnętrzu, sytuacji, stanowi, w jakim się znajduje. Ktoś na zewnątrz może uchodzić za wielkiego grzesznika, ale w środku być lepszym człowiekiem od pozornie uczciwych. Podobnie było w przypadku celnika i faryzeusza, o których mówił Pan Jezus (zob. Łk 18,9-14). Chrystus głosił też, że „celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego” (Mt 21,31) – przed wami, tzn. przed tymi, którzy udają sprawiedliwych: „bo podobni są do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa” (Mt 23,27). Nie wiemy tak naprawdę, jakie jest wnętrze naszego bliźniego – tylko Bóg to wie – dlatego mówi nam: „nie sądźcie, nie potępiajcie” (Łk 6,37). „Ja wymierzę zapłatę - mówi Pan” (Rz 12,19); odda On każdemu, co jest dla niego słuszne. „Bóg pamięta, że jesteśmy prochem” (Ps 103,14); że często nasze grzechy wynikają ze słabości, głupoty, wpływu innych, z różnych zranień doznanych w życiu. Stwórca postępuje z nami zawsze sprawiedliwie, tzn. znając nasze serce, daje każdemu to, co jest dla niego najlepsze: jednemu upomnienie, innemu błogosławieństwo – tak aby dany człowiek miał najlepsze warunki do stałego nawracania się i rozwoju duchowego.

Patrząc w ten sposób, widzimy, że Boża sprawiedliwość jest w określonym sensie tożsama z Bożym miłosierdziem: pomaga człowiekowi w dochodzeniu do pełni człowieczeństwa. Jan Paweł II w encyklice o Bożym miłosierdziu pisał, że „sprawiedliwość ostatecznie służy miłości. (…) Było to do tego stopnia oczywiste dla Psalmistów i Proroków, że sam termin sprawiedliwość oznacza u nich zbawienie dokonane przez Boga i Jego miłosierdzie” (DiM 4). „Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4). „Nawrócenie do Boga zawsze polega na odnalezieniu miłosierdzia, czyli owej miłości, która cierpliwa jest i łaskawa” (DiM 13). Dlatego zachowuje On cierpliwość i łaskawość dla „bezbożnych”. Tę „cierpliwość Pana naszego uważajcie za zbawienną” – pisze św. Piotr (2 P 3,15) – „On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia” (2 P 3,9).

Patrząc w tym kontekście na I czytanie, rozumiemy, dlaczego Bóg ma żal do narzekających i zarzucających Mu niesprawiedliwość: „Bardzo przykre stały się wasze mowy przeciwko Mnie - mówi Pan. Wy zaś pytacie: Cóż takiego mówiliśmy między sobą przeciw Tobie? Mówiliście: Daremny to trud służyć Bogu! Bo jakiż pożytek mieliśmy z tego, żeśmy wykonywali polecenia Jego? A teraz raczej zuchwałych nazywamy szczęśliwymi, bo wzbogacili się bardzo ludzie bezbożni, którzy wystawiali na próbę Boga, a zostali ocaleni”. Tymczasem Bóg „odda każdemu według jego postępowania” (Mt 16,27); czeka nas sąd, a „będziemy sądzeni z miłości” (KKK  1022). „Wtedy zobaczycie różnicę między sprawiedliwym a krzywdzicielem” – mówi Jahwe w I czytaniu – „Bo oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy wyrządzający krzywdę będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki”. Każdy poniesie konsekwencje swego postępowania. Z Bogiem w Niebie z konieczności mogą być tylko święci, a ten kto nim nie zostanie, będzie musiał oczyścić swoje grzeszne pragnienia w czyśćcu. Ci natomiast, którzy sami – z własnej woli – odrzucą Boga, będą cierpieć, bo wraz z Nim odrzucą automatycznie inne dobra, gdyż tylko Bóg jest źródłem każdego dobra. „A dla was, czczących moje imię – mówi dalej Jahwe – wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach”, tzn. Bóg da wam nagrodę za waszą miłość: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2,9). Stąd „błogosławiony [szczęśliwy], kto zaufał Panu” – jak głosi dzisiejszy psalm – „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników”.

Każdy z nas jednak jest grzesznikiem. Potrzebujemy Bożej pomocy, aby stawać się lepszymi. Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii: „Proście, a będzie wam dane. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje”. Prośmy więc Boga o pomoc w stałym nawracaniu się, o miłość jak najbardziej doskonałą, a przede wszystkim o Ducha Świętego, który jest „wewnętrznym Nauczycielem” (KKK 1995) i uzdalnia do czynienia dobra. „Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.”

Przeczytaj Słowo Boże:

środa, 5 października 2011

5.X, ŚR - miłosierdzie

MIŁOSIERDZIE

Jon 4,1-11; Ps 86,3-6.9-10; Rz 8,15; Łk 11,1-4

Bóg jest naszym Ojcem. Stworzył nas i troszczy się o każdego. Pragnie naszego szczęścia doczesnego i wiecznego: w tym celu przychodzi nam z pomocą. Miłosierdzie oznacza właśnie pomoc ze strony Boga. Definicja miłosierdzia to: miłość usuwająca różnorakie braki, a zatem zaradzająca prawdziwym potrzebom i pragnieniom. Ponieważ szczęście to zaspokojenie dobrych potrzeb i pragnień, Bóg nieustannie przychodzi nam z pomocą.

W dzisiejszym I czytaniu mamy historię mieszkańców Niniwy, których Stwórca uratował od klęski. Godne uwagi jest to, że Niniwa była miastem pogańskim; nie należała do Ludu Wybranego – Izraela. Świadczy to o tym, iż Bóg okazuje swoją miłość wszystkim. „Czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej?” – mówi Jahwe. „Nie odróżnianie prawej ręki od lewej” może oznaczać zagubienie lub wskazywać na ludzi dorosłych, wartościowych, z jednakową sprawnością posługujących się obydwoma rękami. Bibliści uważają za bardziej prawdopodobne to drugie. Sens epizodu z pożytecznym krzewem, który usechł Jonaszowi, może więc być taki: „Tobie żal krzewu – mówi Stwórca do proroka – którego nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy wyrósł i w nocy zginął” – „Żal ci go, bo przyniósł ci wiele dobra, a gdy usechł doświadczyłeś boleśnie jego braku. Czyż więc i Ja nie powinienem mieć litości nad mieszkańcami Niniwy, którzy mogą czynić wiele dobra sobie nawzajem?” „Bóg nie chce śmierci grzesznika, ale by się nawrócił i żył” (Ez 33,11) – dla własnego szczęścia i szczęścia innych. Stwórca bowiem „jest miłośnikiem życia” (Mdr 11,26).

„Panie, Ty jesteś dobry i łaskawy” – mówi dzisiejszy psalm. Nie do końca podobało się to Jonaszowi. „Gdy Bóg przebaczył Niniwitom, prorok oburzył się”. Widząc wcześniej ich grzechy i złość (której zapewne doświadczył na własnej skórze), Jonasz pragnął dla nich surowej kary. Tymczasem nawrócili się, a Jahwe odpowiedział swym błogosławieństwem. Prorokowi to się nie podobało. Przewidywał to i dlatego nie chciał upominać Niniwy: „Dlatego postanowiłem uciec do Tarszisz, bo wiem, żeś Ty jest Bóg łagodny i miłosierny, cierpliwy i pełen łaskawości, litujący się nad niedolą”.

Jego oburzenie nie było jednak słuszne. Bóg bowiem pragnie dobra i szczęścia każdego: „Przyjdą wszystkie ludy przez Ciebie stworzone, i Tobie, Panie, oddadzą pokłon, będą sławiły Twe imię. Bo Ty jesteś wielki i czynisz cuda: tylko Ty jesteś Bogiem”. Bóg jest Ojcem: najlepszym Ojcem, który kocha wszystkich bezwarunkową i największą miłością. Dlatego „kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawinił; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”. Możemy zwracać się do Boga: „Abba”, tzn. „Tato, Tatusiu”, co przypomina dzisiejszy śpiew przed Ewangelią. A dobry ojciec to taki, który przychodzi zawsze z pomocą swoim dzieciom – czyli jest właśnie miłosierny.

Przeczytaj Słowo Boże:

wtorek, 4 października 2011

4.X, WT - odkupienie

ODKUPIENIE

Jon 3,1-10; Ps 130,1-4.7-8; Łk 11,28; Łk 10,38-42

„Gdy grzechy wspomnisz, któż się z nas ostoi?” – mówi refren dzisiejszego psalmu. Czym jest grzech? Jest działaniem człowieka przeciwko samemu sobie; „jest wykroczeniem przeciw rozumowi i prawdzie” (KKK 1849). Każdy grzech z definicji pozbawia nas i innych jakiegoś dobra, a w związku z tym sam przez siebie rodzi cierpienie. Człowiek odrzucający swego Stwórcę może pozbawić się Jego błogosławieństwa i zostać pozostawiony samemu sobie. W takiej sytuacji znaleźli się Niniwici z dzisiejszego I czytania. Dlatego Bóg przemówił do Jonasza: „Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie”. „Począł więc Jonasz iść przez miasto (…) i wołał: Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona”. „I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu” i nawrócili się. Podjęli post, a sam król wydał rozporządzenie: „Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Niech obloką się w wory - niech żarliwie wołają do Boga! Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości”. „Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.”

Niniwici sami byliby sobie winni: odrzucali Stwórcę, a Bóg zatwierdziłby tylko ich wybór i skutki ich postępowania. Ponieważ nikt z nas nie jest bez grzechu, wołamy do Boga, aby nie dopuszczał skutków naszych grzesznych decyzji: „Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie, Panie, któż się ostoi? Ale Ty udzielasz przebaczenia”.

Bóg w sposób nadobfity odpowiedział na to wołanie. Każde działanie wywołuje określony skutek, np. zło, grzech powoduje cierpienie. Jezus Chrystus wziął na siebie nasze grzechy i ich konsekwencje – cierpiał i umarł za nas. „On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści. Był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. W Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53,4-5). To nazywamy odkupieniem – wyzwolił nas z grzechu i jego konsekwencji, a zmartwychwstając przywrócił nam życie (zob. KKK 654). (Pewne skutki grzechów są nam pozostawione dla naszego wychowania i wzrastania w miłości). „U Pana jest bowiem łaska, u Niego obfite odkupienie. On odkupi Izraela ze wszystkich jego grzechów” – mówi dzisiejszy psalm.

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy historię Marii i Marty: „Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług”. Marta miała żal do swojej siostry; uważała, że robi ona coś złego, grzeszy. Prosiła więc Jezusa, aby ją upomniał: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”. Chrystus jednak ukazał Marcie, że to ona robi coś złego, a „Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”. Jezus nie zanegował całkiem pracy Marty, lecz wskazał jej, że poświęcała na nią za dużo czasu („troszczysz się i niepokoisz o wiele”). Powinna była korzystać z obecności Jezusa – to było dla niej dobre – a tymczasem „uwijała się koło rozmaitych posług”. Często i my postępujemy niewłaściwie, wbrew rozumowi i prawdzie (zob. KKK 1849), nie tak jak powinniśmy. Wtedy dużo tracimy: nie tylko że nasze działanie nie przynosi dobra, ale pozbawiamy się wielu korzyści. Jest takie powiedzenie, że „jeśli ktoś w niedzielę pracuje, to potem trzy razy poprawia” – robi bowiem coś niewłaściwego, co nie przynosi nic dobrego, a tylko straty. Tak jest z każdym grzechem – wiele dobra się pozbawiamy, a to co pragnęliśmy przez grzech osiągnąć, zostaje nam „odebrane”. Jezus mówi tymczasem o Marii: „wybrała dobrą cząstkę [zrobiła tak, jak należało uczynić], której to nie będzie pozbawiona” – w przeciwieństwie do tych, którzy grzesząc, chcą coś uzyskać.

Odkupienie zaś ma moc przywrócić nam to wszystko, co straciliśmy przez grzech. Bóg bowiem pragnie naszego szczęścia. Współpracujmy więc z Jego łaską, bo Chrystus odkupił nas bez nas, ale nie zbawia nas bez nas (por. KKK 1847). „Błogosławieni [szczęśliwi] ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie”.

Przeczytaj Słowo Boże:

poniedziałek, 3 października 2011

3.X, PN - zaufanie

ZAUFANIE

Jon 1,1-2.11; Ps: Jon 2,3-5.8; J 13,34; Łk 10,25-37

„Pan wyprowadzi życie me z przepaści” – mówi psalmista. „W utrapieniu moim wołałem do Pana, (…) z głębokości Otchłani wzywałem pomocy (…). Gdy gasło we mnie życie, wspomniałem na Pana, a modlitwa moja dotarła do Ciebie”. Bywają takie sytuacje, w których czujemy się bezsilni i daleko od Boga; życie przedstawia się jako beznadziejne; ogarniają nas ciemności i nie możemy znaleźć rozwiązania. Możemy być jednak pewni, że „Pan wyprowadzi życie z przepaści” i nastanie radość.

W podobnej sytuacji był człowiek z przypowieści w dzisiejszej Ewangelii, który „wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął”. Bóg jednak nie opuszcza nikogo w potrzebie. Jezus utożsamia się z Samarytaninem, który gdy zobaczył człowieka w niedoli, „wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany (…); potem (…) zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał.” Jakże wielka dobroć i wspaniałomyślność! Choć nie znał tego biednego człowieka, to opatrzył mu rany i pielęgnował go, a gdy nie mógł sam, to poprosił gospodarza, wręczając mu od siebie kwotę równą wynagrodzeniu za dwa całe dni pracy. Co więcej, nie liczył się z pieniędzmi, chcąc pomóc nieznajomemu: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Podobnie Jezus chce opatrywać rany i pielęgnować nas.

Opatrywanie ran i pomoc człowiekowi zawiera w sobie także upominanie go, aby sam nie wyrządzał sobie krzywdy. Tak też Bóg postąpił wobec mieszkańców Niniwy. W tym celu skierował słowa do Jonasza: „Wstań, idź do Niniwy - wielkiego miasta - i upomnij ją”. Jonasz jednak nie chciał iść: „wstał, aby uciec przed Panem do Tarszisz”; nie chciał słuchać Jego głosu, odpowiedzieć na swoje powołanie (może bał się trudów związanych z byciem prorokiem, bo jest się wtedy często odrzucanym). Bóg jednak nie zaniechał swoich zamiarów względem Jonasza. Nic nie jest dla Stwórcy przeszkodą, aby mógł wskazywać człowiekowi właściwą drogę. Wydawałoby się, że Jonasz „uciekł przed Panem”: „znalazł okręt płynący do Tarszisz i wsiadł na niego”. „Ale Pan zesłał na morze gwałtowny wiatr, i powstała wielka burza na morzu, tak że okrętowi groziło rozbicie”. Spójrzmy jednak na wielkie zaufanie i wiarę Jonasza. Podczas gdy żeglarze byli przerażeni, bo widzieli, że mogą zginąć, „Jonasz zszedł w głąb wnętrza okrętu, położył się i twardo zasnął”. Bóg był dla Jonasza nieustannie przyjacielem, z którym (niestety) nie zawsze się zgadzał, ale któremu ufał i w którego wierzył; nie bał się Go. Gdy żeglarze odkryli, iż to Hebrajczyk jest przyczyną burzy na morzu, ten widząc, że nie można wrócić z powrotem na ląd, powiedział im: „Weźcie mnie i rzućcie w morze, a przestaną się burzyć wody przeciw wam, ponieważ wiem, że z mojego powodu tak wielka burza powstała przeciw wam”. „A Pan zesłał wielką rybę, aby połknęła Jonasza. I był Jonasz we wnętrznościach ryby trzy dni i trzy noce. Pan nakazał rybie i wyrzuciła Jonasza na ląd.” Uratował go.

Bóg troszczy się o każdego człowieka i pragnie dla niego dobra. Z wdzięczności powinniśmy „miłować Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem”. Powinniśmy też na Jego wzór kochać się wzajemnie. „Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem” – mówi Jezus.

Przeczytaj Słowo Boże:

niedziela, 2 października 2011

2.X, ND - ład

ŁAD

Iz 5,1-7; Ps 80,9.12-16.19-20; Flp 4,6-9; J 15,16; Mt 21,33-43

W dzisiejszej modlitwie przed Liturgią Słowa słyszymy: „Boże, Twoja hojność przewyższa pragnienia modlących się do Ciebie”. Tę prawdę podkreśla I czytanie: „Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej?” Winnica oznacza tutaj każdego człowieka. Bóg mówi nam, że daje wszystko, czego tak naprawdę potrzebujemy i naprawdę pragniemy. Jego hojność nawet przewyższa oczekiwania ukryte w głębi serca. Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile Bóg czyni dla nas, a czasem twierdzimy, że to, co doświadczamy, nie jest nam wcale potrzebne. Jednak tylko Bóg zna prawdę o naszym sercu i nas samych – On wie, co jest dla nas najlepsze. Pewne rzeczy, które nam się zdarzają mogą być bolesne, lecz jeśli Bóg do tego dopuszcza, to jest w tym sens. Trafnie ujmuje to św. Tomasz More przed swoim męczeństwem: „Nic nie może się zdarzyć, jeśli nie chciałby tego Bóg. A wszystko, czego On chce, chociaż mogłoby wydawać się nam najgorsze, jest dla nas najlepsze” (KKK 313).

Oczywiście Bóg nie chce, aby na świecie był grzech i zło – jeśli jednak to dopuszcza, to ma w tym swój plan nakierunkowany na dobro człowieka. Czasem trudno to zrozumieć, ale tak właśnie jest. Św. Augustyn twierdził poza tym, że gdybyśmy wiedzieli, jakie są nasze prawdziwe potrzeby i pragnienia, to byśmy chcieli właśnie tego, czego aktualnie pragnie dla nas Stwórca. Stąd Bóg nie boi się konfrontacji z naszymi ewentualnymi zarzutami: „Rozsądźcie, proszę, między Mną a między winnicą moją. Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej?”

Prawda ta oznacza, że Bóg stwarza zawsze najlepsze warunki dla naszego rozwoju. Sytuacja, w jakiej się aktualnie znajdujemy, jest dostosowana do poziomu naszego wnętrza, aby umożliwić nam wzrost. Dlatego można powiedzieć, że w oczach Bożych wszystko jest jak najlepiej, On wie, co robi, wszystko jest w porządku – jeśli chodzi o to, co na nas dopuszcza lub nam czyni. Wszystko ma na celu nasze jak największe szczęście doczesne i wieczne. Jaki owoc to przyniesie, zależy jednak od naszej współpracy z daną łaską w tym, czego On od nas oczekuje. Bóg nieustannie dostosowuje się do nas, do naszych wyborów (czasem grzesznych), tzn. do stanu, w jakim się znaleźliśmy, i w tej konkretnej sytuacji pragnie „dać nam nowe życie”, rozwój ku lepszemu – o ile podejmiemy z Nim współpracę.

Ze względu na to, że Bóg nad wszystkim czuwa i wszystko tak układa, aby służyło naszemu jak największemu dobru, powinniśmy słuchać św. Pawła: „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” (I czytanie).

„O nic się już zbytnio nie troskajcie”, ale podejmijcie współpracę z łaską Bożą, aby wydać owoc lepszego życia. Po to wybrał nas Bóg, jak mówi dzisiejszy śpiew przed Ewangelią, „abyśmy szli i owoc przynosili”. Wybranie oznacza zainteresowanie ze strony Boga i dotyczy każdego; oznacza właśnie stwarzanie mu najlepszych warunków ku jak największemu rozwojowi. Dlatego prorok Izajasz w dzisiejszym I czytaniu pragnie chwalić Stwórcę: „Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku. Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni i zasadził w niej szlachetną winorośl; pośrodku niej zbudował wieżę, także i tłocznię w niej wykuł. I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody”. Jeśli warunki, które stwarza Stwórca człowiekowi, są przez niego marnotrawione, a nawet wykorzystywane ku złemu, to słuszne jest odebranie mu ich, aby zaczął je doceniać i dobrze z nich korzystał. „Rozsądźcie, proszę, między Mną a między winnicą moją. Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej? Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, ona cierpkie dała jagody? Więc dobrze! Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono; rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano. Zamienię ją w pustynię, nie będzie przycinana ni plewiona, tak iż wzejdą osty i ciernie. Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz”. Oczekiwał bowiem „sprawiedliwości, a oto rozlew krwi, i prawowierności, a oto krzyk grozy”.

Sytuacja taka dotyczy także rolników z dzisiejszej Ewangelii. Postępowali bardzo niesprawiedliwie i okrutnie. Ich zachowanie kryje w sobie odrzucanie Boga i Jego łask. Oby nas nie spotkała zapowiedź Pana: „Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”.

Przeczytaj Słowo Boże:

sobota, 1 października 2011

1.X, SB - nadzieja

NADZIEJA

Ba 4,5-12.27-29; Ps 69,33-37; Mt 11,25; Łk 10,17-24

Każdy z nas uczynił kiedyś coś, czego żałował. Zły wybór niesie bowiem złe konsekwencje, które Bóg dopuszcza. Możemy być jednak zawsze „dobrej myśli”, jak słyszymy w dzisiejszym I czytaniu – o ile żałujemy i chcemy się poprawić. Bóg ma moc z każdego grzechu wyprowadzić nawet większe dobro. Dlatego: „Ufajcie, dzieci, wołajcie do Boga, a Ten, który na was to dopuścił, będzie pamiętał o was. Jak bowiem błądząc myśleliście o odstąpieniu od Boga, tak teraz, nawróciwszy się, szukajcie Go dziesięciokrotnie. Albowiem Ten, co zesłał na was to zło, przywiedzie radość wieczną wraz z wybawieniem waszym”. „Niech ożyje serce szukających Boga. Bo Pan wysłuchuje biednych. Niechaj Go chwalą niebiosa i ziemia, morza i wszystko, co w nich żyje”. Bóg ma wielką moc – „przez wzgląd na Jego imię, nawet złe duchy się poddają”.

Postawa zwracania się do Boga w każdej trudnej sytuacji, nawet w sytuacji własnych upadków, przynależy do ludzi prostych. Przede wszystkim takim ludziom Bóg przychodzi z pomocą, bo się na nią otwierają i pragną się nawracać. Bóg objawia się prostaczkom – potrzebującym, którzy w Nim pokładają nadzieję, a nie są zadufani, zapatrzeni w swoją mądrość i roztropność. „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.”

Przeczytaj Słowo Boże:

piątek, 30 września 2011

30.IX, PT - słuchanie

SŁUCHANIE

Ba 1,15-22; Ps 79,1-5.8-9; Ps 95,8ab; Łk 10,13-16

Bóg pragnie nas prowadzić przez życie. Mówi do nas przede wszystkim w sumieniu. Śpiew przed Ewangelią zwraca uwagę: „Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego”.

Słusznie mówi prorok Baruch w I czytaniu: „Panu, Bogu naszemu, należy się sprawiedliwość, nam zaś zawstydzenie oblicza”. Bóg nie zaniedbuje nas: kocha i wskazuje właściwą drogę. My jednak „nie zawsze wierzymy Mu, nie jesteśmy posłuszni Jego głosowi”. Od dnia narodzin „byliśmy niedbali w posłuszeństwie na głos Jego. (…) Chodziliśmy często według zamysłów swego złego serca”. „Przylgnęły przeto do nas nieszczęścia” – jako skutek własnych niewłaściwych wyborów.

„Gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły” – mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Ileż to mamy dowodów Bożej obecności i miłości względem nas? … Czemu jesteśmy tak niedbali w słuchaniu Jego głosu, którego celem jest doprowadzenie do pełni życia, do jak największego szczęścia doczesnego i wiecznego? „O, gdyby dusze chciały słuchać głosu Mego, kiedy przemawiam w głębi ich serca, w krótkim czasie doszłyby do szczytu świętości [czyli szczytu szczęścia]” – powiedział Pan Jezus św. s. Faustynie (Dzienniczek, 584).

Bóg mówi do nas nie tylko w sumieniu, ale też przez Pismo Święte oraz słowa biskupów i kapłanów pozostających z nimi w jedności. „Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi” – słyszymy w dzisiejszej Ewangelii. Aby właściwie rozumieć słowo Boże, konieczne jest jego zgłębianie i rozeznawanie. Dobrze jest mieć zatem stałych spowiedników i kierowników duchowych.

Przeczytaj Słowo Boże:

środa, 28 września 2011

28.IX, ŚR - skarb

SKARB

Ne 2,1-8; Ps 137,1-6; Flp 3,8-9; Łk 9,57-62

„Wyzułem się ze wszystkiego i uznałem to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i w Nim się znalazł” (słyszymy w dzisiejszym śpiewie przed Ewangelią). Chrystus jest największą wartością: kto jest blisko Chrystusa, ten ma wszystko. „Bóg sam wystarcza” – jak powiedziała św. Teresa z Avila (zob. KKK 227). Jezus jest wszechmogący i nieskończenie kochający – warto być blisko Niego.

Nie dziwi więc tekst Ewangelii: „Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz!” Także nie dziwi z entuzjazmem wyrażona odpowiedź na zachętę Chrystusa: „Pójdź za Mną!” Trzeba jednak wiedzieć, że tylko dla tego człowieka Jezus  jest naprawdę wszystkim, kto będzie w stanie „wyzuć się ze wszystkiego [innego] i uznać to za śmieci”, gdy zajdzie taka potrzeba. Kto chce podążać za Nim, musi być nastawiony na działanie i zmiany w swoim życiu. „Lisy mają nory i ptaki - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć”. Rozwój duchowy wymaga ciągłego stawania się lepszym człowiekiem, nieustannej przemiany naszego wnętrza, oczyszczania się i wzrostu w miłości, która sama w sobie jest „pracą w winnicy” (por. Mt 20,1). „Kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem” (Łk 14,33) – mówi w Piśmie Świętym Jezus – „Jakże bowiem może zawsze podążać za Mną i trwać przy Mnie, i zawsze słuchać Mnie, jeśli inne rzeczy są dla Niego ważniejsze, bardziej wartościowe?” Tak było w dzisiejszej Ewangelii: „Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca”, „Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”. Jezus odpowiada: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”, czyli Królestwa Szczęścia, w którym to Bóg poprzez naszą współpracę zaspokaja ważne dla nas potrzeby i pragnienia.

Wzorem umiejętności „wyzucia się ze wszystkiego i uznania tego za śmieci” (gdy zajdzie taka konieczność), byleby tylko nie utracić skarbu trwania przy Bogu w królestwie Bożym (zob. przypowieść o skarbie i perle – Mt 13,44-46) jest dla nas św. Paweł, ale też Nehemiasz z dzisiejszego I czytania. Był on ważną osobistością na dworze króla Artakserksesa; był blisko niego i miał u niego względy; nie brakowało mu zapewne niczego. Jednak trawił go wielki smutek, bo widział miasto Boże – Jerozolimę – zburzoną. Pragnął ją odbudować, bo „wynosił Jeruzalem nad wszelką swą radość” (jak mówi dzisiejszy psalm). Miasto Boże można przyrównać do serca człowieka. Co jest w twoim sercu? Czy radość przebywania z wszechmogącym i nieskończenie kochającym Bogiem wynosisz ponad wszelką inną radość?

Przeczytaj Słowo Boże:

wtorek, 27 września 2011

27.IX, WT - uwielbienie

UWIELBIENIE

Za 8,20-23; Ps 87,2-7; Mk 10,45; Łk 9,51-56

„Gdy po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca” (Mk 2,1-2). „Cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich” (Łk 6,19). „Łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby się na Niego nie tłoczyli” (Mk 3,9). Kiedy Jezus chodził po ziemi, ludzie garnęli się do Niego, „aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób” (Łk 6,18). Czasami kilka dni trwali przy Nim, nie mając co jeść (zob. Mt 15,32). Ufali, że jeśli dotkną się nawet Jego płaszcza, to odzyskają zdrowie (zob. Mt 9,21). Jezus „uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił” (Mk 1,32) i „głosił ludziom naukę” (Mk 2,2).

Spełniło się proroctwo z Księgi Zachariasza, które słyszeliśmy w I czytaniu: „Tak mówi Pan Zastępów: W owych dniach dziesięciu mężów ze wszystkich narodów i języków uchwyci się skraju płaszcza człowieka z Judy, mówiąc: Chcemy iść z wami, albowiem zrozumieliśmy, że z wami jest Bóg”. „I tak liczne ludy i mnogie narody przychodzić będą, aby szukać Pana Zastępów”. Jeśli ktoś zrozumie, że Jezus Chrystus jest w sposób cielesny obecny w kościele (pod postaciami chleba i wina), to nigdy nie zaniedba przychodzenia do Niego – wręcz przeciwnie: będzie garnął się do Niego. Ale wielu jest jak ci samarytanie z dzisiejszej Ewangelii. Jezus chciał się u nich zatrzymać – „nie przyjęto Go jednak”. Inni daliby mnóstwo, żeby Chrystus był wśród nich; w innym mieście Samarii „prosili, aby u nich pozostał” (J 4,40).

Bóg ma nam wiele do zaoferowania. „Jest z nami” – jak mówi refren dzisiejszego psalmu – przede wszystkim w Najświętszym Sakramencie. Samarytanie z dzisiejszej Ewangelii nie rozumieli, kim jest Jezus? A czy ty to rozumiesz?

Przeczytaj Słowo Boże:

poniedziałek, 26 września 2011

26.IX, PN - dar

DAR

Za 8,1-8; Ps 102,16-21.29.21-23; Mk 10,45; Łk 9,46-50

„Należy to spisać dla przyszłych pokoleń, lud, który się narodzi, niech wychwala Pana”. Tym ludem jesteśmy my, a mamy wychwalać Pana, „bo spojrzał, aby posłyszeć jęki uwięzionych, aby skazanych na śmierć uwolnić” (mówi dzisiejszy psalm). Żyjemy w kraju, który jest wolny; w którym nie ma wojny; który stwarza różnorakie formy rozwoju; który szanuje naszą godność. Żyjemy w czasach pokoju, możemy mieszkać bezpiecznie, być tym, kim chcemy być. Nie zawsze tak było. W latach 1795-1918 Polska nie miała niepodległości i była pod jarzmem zaborców. Potem II wojna światowa pogrążyła nasz kraj w śmierci: dokonała zniszczeń, podeptała godność człowieka, najeźdźcy zniewolili mieszkańców i bardzo okrutnie się z nimi obchodzili. Także w czasach komunizmu słyszano „jęki uwięzionych i skazanych na śmierć”. Wszystko to było winą człowieka, ludzi, którzy odeszli od Boga, nie zachowali Jego przykazań, wybrali zło zamiast dobra. Bóg tego nie chciał, ale dopuścił, szanując wolność swoich stworzeń. Mógł temu zapobiec, lecz czy świat prosił Go o to? Wręcz przeciwnie: mnożyły się wtedy ideologie ateistyczne, a postępowanie bardzo wielu ludzi było dalekie od przykazań Bożych.

Podobna sytuacja była kilkaset lat przed Chrystusem w ziemi Izraela. Bóg ostrzegał ich mnóstwo razy, że jeśli będą Go odrzucać, wybierać ciągle zło zamiast dobra, to „sprowadzi na ich głowy skutki ich postępowania” (zob. Ez 16,43) – uszanuje ich wolność i zostawi samym sobie. Cały Izrael dostał się w okrutną niewolę. Naród żydowski zrozumiał wtedy, że źle postępował, a niewola była wynikiem jego niewłaściwych, złych wyborów. Bóg jednak nie opuścił go, nadal kochał zazdrosną, czyli troskliwą miłością (o tym mówi I czytanie). Jahwe obiecał zniewolonemu Izraelowi: „I znowu staruszkowie i staruszki zasiądą na placach Jeruzalem, wszyscy z laskami w ręku z powodu podeszłego wieku. I zaroją się place miasta od bawiących się tam chłopców i dziewcząt”. Nie jest niczym niezwykłym, że Bóg kocha i troszczy się o każdego człowieka: „Jeżeli uchodzić to będzie za coś niezwykłego w oczach Reszty tego ludu w owych dniach, czy Ja również mam to uważać za coś niezwykłego? Tak mówi Pan Zastępów: Oto Ja wybawię lud mój z krainy wschodu i z krainy zachodu”. „Bo spojrzał Pan, aby posłyszeć jęki uwięzionych, aby skazanych na śmierć uwolnić. Synowie sług Twoich bezpiecznie mieszkać będą”.

Jezus Chrystus „dał swoje życie na okup za wielu” (mówi śpiew przed Ewangelią) – wziął na siebie ludzkie grzechy i ich konsekwencje. Im bardziej otworzysz się na ten dar Chrystusowy, tym bardziej będziesz wolny, tym bardziej będziesz szczęśliwy. Wzorem pełnej otwartości jest dziecko, które daje za przykład Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Dziecko wie, że jest bardzo potrzebujące; że potrzebuje innych; uznaje się dlatego za najmniejsze i otwiera się na pomoc. Dzięki temu otwarciu się może być wielkie – samo nic nie może, ale z pomocą starszych może wszystko. Podobnie „kto jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki” – bo Bóg przychodzi mu z największą pomocą.

Bóg dał nam wielki dar: możemy mieszkać w kraju wolnym i w którym panuje pokój. Nie zmarnujmy go, ale tym bardziej otwierajmy się na to, co jeszcze Bóg chce nam dać. A ma nam do zaoferowania mnóstwo. Nakazuje swoim uczniom: „Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, (…) wypędzajcie złe duchy!” (Mt 10,7-8). Potrzebne jest jednak, aby ludzie przychodzili do Boga, prosząc o pomoc, czyli „trwali w Jego obecności”.

Przeczytaj Słowo Boże:

niedziela, 25 września 2011

25.IX, ND - oferta

OFERTA

Ez 18,25-28; Ps 25,4-9; Flp 2,1-11; J 10,27; Mt 21,28-32

Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii do arcykapłanów i starszych ludu – do tych, którzy uważali, że są sprawiedliwi; że niczego im nie brakuje; że grzechy, które popełniają są malutkie; że tak naprawdę nic złego w życiu nie robią. Jezus mówi także do nas – do tych, którzy mówią sami o sobie: „Jestem w porządku. Nic złego nie robię!”

Każdy człowiek jest grzesznikiem. Każdy potrzebuje nieustannie się nawracać – bo wiele brakuje nam do doskonałości. I do tego m. in. nawiązuje Chrystus w Ewangelii: „Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy!”, tzn. podejmij wysiłek nawrócenia, zmiany swojego życia na lepsze, dzisiaj zacznij postępować za tym, co dobre. „Dziecko, idź dzisiaj!” – dzisiaj, nie jutro, nie pojutrze, nie za rok, ale dzisiaj, teraz! Ktoś może pomyśleć, że to niemożliwe; że nie dam rady zmienić swojego życia, nawrócić się. To nieprawda! Możesz zmienić swoje życie na lepsze – może nie od razu będziesz doskonały, ale postępuj do tej doskonałości małymi kroczkami. Już teraz możesz trochę się nawrócić, „podjąć pracę w winnicy”. Już teraz możesz postępować za tym, co dobre; za tym, co oferuje ci Bóg.

Z iluż to szans nie skorzystaliśmy… Ileż dobra zaniedbaliśmy, zmarnowaliśmy… Bóg nieustannie nam coś oferuje – choćby możliwość częstego korzystania z sakramentu pojednania i przyjmowania Go w Komunii Świętej. Bóg mówi tobie: „Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy!” – „Podejmij wysiłek nawrócenia, zmiany swojego życia. Nie mów: <<czego się mnie czepiasz? Jestem w porządku. Przecież nic złego nie robię>>. Albo nie mów, że nie potrzebujesz nawrócenia (bo każdy z nas ma wady, z których może się poprawić)”. Czemu Pan Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii: „Nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego”? Bo nierządnice czy jawnigrzesznicy mają często wielką świadomość własnych grzechów: widzą, że grzech jest czymś złym; że nie jest dobry i często chcą go usunąć ze swojego życia. Chcą go usunąć, zmienić się i dlatego są otwarci na nieskończoną miłość Bożą; na to, co Bóg im oferuje. Natomiast ci, którzy uważają, że tak naprawdę nic złego nie robią lub uważają, że to, co oferuje im Bóg, nie jest im potrzebne – nie korzystają z Jego oferty.

Dzisiejsze I czytanie mówi wyraźnie: „Jeśli sprawiedliwy dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił”. Grzech rodzi cierpienie, a grzech ciężki śmierć – jeśli nie fizyczną, to duchową. Bo grzech z samej definicji oznacza utratę jakiegoś dobra ważnego dla nas, a każda utrata takiego dobra jest związana z cierpieniem. Bóg jest źródłem każdego dobra, jest źródłem pełni życia. Jeśli żyjesz daleko od Boga, pozbawiasz się tej pełni. O tym też mówi Chrystus: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” (J 6,53). Owszem, będziecie żyli, ale to życie nie będzie pełne. Jezus mówi: „Ja przyszedłem po to, aby ludzie mieli życie w obfitości” (J 10,10) – „,Mam ci wiele do zaoferowania! Czemu z tego nie korzystasz?! Przyszedłem po to, abyś miał życie w obfitości”.

W dzisiejszym psalmie refren brzmi: „Wspomnij, o Panie, na swe miłosierdzie”. Miłosierdzie oznacza pomoc Boga dla człowieka w jego potrzebach i pragnieniach. Pierwsza zwrotka ma taki tekst: „Daj mi poznać Twoje drogi, Panie [drogi życia w obfitości], naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami [ścieżkami życia]. Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń, Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję”. Ostatnia zaś: „Dobry jest Pan i prawy, dlatego wskazuje drogę grzesznikom”. Ma nam wiele do zaoferowania, bo pragnie naszego szczęścia. Skorzystaj z Jego oferty!

Przeczytaj Słowo Boże:

piątek, 23 września 2011

23.IX, PT - Zbawca

ZBAWCA

Ag 1,15b-2,9; Ps 43,1-4; Mk 10,45; Łk 9,18-22

"Zaufaj Panu, On jest twoim Zbawcą" - głosi  refren dzisiejszego psalmu. Czasem może wydawać się, że w naszym życiu wszystko stracone, zmarnowane; że przegraliśmy wiele spraw, przez własną głupotę utraciliśmy mnóstwo dobra; że nie poszliśmy we właściwym kierunku, a podjęliśmy wiele złych decyzji; że jesteśmy bardzo daleko od Boga i nie widzimy możliwości nawrócenia. Jednak "u Boga wszystko jest możliwe" (Mk 10,27).

W Księdze proroka Aggeusza Bóg nawołuje lud do odbudowy Świątyni. Izraelici wątpili, czy jest to możliwe. Ten dom Boży z dzisiejszego I czytania można przyrównać do serca każdego z nas. Może się nam czasem wydawać, że nasze życie jest zmarnowane; że wiele rzeczy nie da się już naprawić - ale "nie tak widzi człowiek, jak widzi Bóg" (1 Sm 16,7). Kieruje On do ludzi następujące słowa pocieszenia, uświadamiając im równocześnie, że zna doskonale ich sytuację i rozumie obawy: "Czy jest między wami ktoś, co widział ten dom w jego dawnej chwale? A jak się on wam teraz przedstawia? Czyż nie wydaje się wam, jakby go w ogóle nie było? Teraz jednak nabierzcie ducha!" - "Podejmij wysiłek pracy nad swoim życiem, nad swoim sercem. Nie mów, że już przegrałeś. Gwarantuję ci, że można wszystko odbudować i naprawić - choć wydaje ci się to niemożliwe. Ja jestem z tobą! Jestem wszechmogący. Nie lękaj się!" Bo tak mówi Pan Zastępów: "Jeszcze raz, a jest to jedna chwila, a Ja poruszę niebiosa i ziemię, morze i ląd. (...) Napłyną kosztowności (...) i napełnię chwałą ten dom (...). Przyszła chwała tego domu będzie większa od dawnej, mówi Pan Zastępów; na tym to miejscu Ja udzielę pokoju" - "Mogę sprawić, że pomimo twych złych, grzesznych wyborów będziesz bardziej szczęśliwy, aniżeli ci się marzyło. Dużo jednak zależy od ciebie. Podejmij wysiłek pracy nad swoim życiem, nad swoim sercem!"

Jezus przyszedł po to, aby nam pomagać w tej pracy: "przyszedł, żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu" (jak mówi dzisiejszy śpiew przed Ewangelią). Tak naprawdę wykonał całą pracę za nas. Z naszej strony potrzebna jest jednak współpraca i pewien wysiłek. Bóg dla naszego dobra może chcieć dać nam odczuć złe konsekwencje grzesznych decyzji. Wtedy możemy wołać wraz z psalmistą, wyrażając to, co odczuwamy w sercu: "Dlaczego mnie odrzuciłeś? Czemu chodzę smutny i prześladowany przez wroga?" Naśladując jednak Chrystusa (który cierpiąc, wołał na Krzyżu, przyjmując na samego siebie konsekwencje naszych złych wyborów: "Boże mój, czemuś Mnie opuścił?" (Mk 15,34)), nieustannie pokładamy nadzieję w Bogu, który tak naprawdę nigdy nas nie opuszcza. Jezus w swoim cierpieniu wołał i został wysłuchany (zob. Hbr 5,7) - zmartwychwstał. Podobnie Bóg wysłuchuje wszystkie nasze prośby kierowane do Niego - tak, że możemy być pewni najlepszego rozwiązania wszystkich naszych spraw - jak psalmista: "I przystąpię do ołtarza Bożego, do Boga, który jest moim weselem i radością, i będę Cię chwalił przy dźwiękach lutni, Boże mój, Boże". "Zaufaj Panu, On jest twoim Zbawcą".

Przeczytaj Słowo Boże:

czwartek, 22 września 2011

22.IX, CZW - upomnienie

UPOMNIENIE

Ag 1,1-8; Ps 149,1-6.9; J14,6; Łk 9,7-9

W dzisiejszym I czytaniu słyszymy, jak to Izraelici ociągają się z odbudową domu Bożego, choć Bóg pozwolił im wrócić z niewoli do własnego kraju. Nie doceniają tego wszystkiego, co uczynił dla nich. Tłumaczą się, że "jeszcze nie nadszedł czas, aby odbudowywać dom Pański". W odpowiedzi Jahwe kieruje do nich upomnienie przez proroka Aggeusza: "Czy to jest czas stosowny dla was, by spoczywać w domach wyłożonych płytami, podczas gdy ten dom leży w gruzach?"

Każdy z nas nosi w sercu mieszkanie dla Boga - przestrzeń, w której może przebywać z Nim i spotykać się na modlitwie. Czy czasem to "mieszkanie" nie wymaga u ciebie odbudowy lub oczyszczenia? Czy czasem nie mówisz sobie, że jeszcze nie nadszedł czas na nawrócenie? A czy jest to czas stosowny, by wylegiwać się, odpoczywać i zażywać przyjemności lub poświęcać się karierze i zarabianiu pieniędzy, podczas gdy może zaniedbałeś swoją relację z Bogiem? "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?" (Mt 16,26)

Nie dziw się, że przeżywasz frustracje, bardzo bolesne niepowodzenia; że życie wydaje ci się czasem nijakie, nudne, nieciekawe; że czujesz się czasem w środku głęboko nieszczęśliwy - jeśli jesteś daleko od Boga. W I czytaniu Pan z troską podaje nam pod rozwagę: "Rozważcie tylko, jak się wam wiedzie! Siejecie wiele, lecz plon macie lichy; przyjmujecie pokarm, lecz nie ma go do sytości; pijecie, lecz nie gasicie pragnienia; okrywacie się, lecz się nie rozgrzewacie; ten, kto pracuje, aby zarobić, pracuje odkładając do dziurawego mieszka!" Każde dobro od Boga pochodzi; to On jest źródłem błogosławieństwa, czyli szczęścia. On jest "drogą, prawdą i życiem". Jemu zależy na nas: "Miłuje swój lud" (jak mówi dzisiejszy psalm). Dlatego czasem daje nam poznać, co naprawdę znaczy odrzucanie Go i nie zachowywanie przykazań (które są dla nas drogowskazami do szczęśliwego życia). Czasami niepokoi w sumieniu, mówiąc, że nie idziemy właściwą drogą; że kierunek, który obraliśmy, nie prowadzi do naszego dobra; że potrzebne jest nawrócenie. Herod, gdy św. Jan Chrzciciel przemawiał do niego i upominał go, "odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał" (Mk 6,20). Podobnie w dzisiejszej Ewangelii: "Herod usłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Jezusa i był zaniepokojony. (...) I chciał Go zobaczyć." A czy ty chcesz spotykać się z Bogiem w swoim sercu?

Przeczytaj Słowo Boże:

środa, 21 września 2011

21.IX, ŚR - pójdź za Mną

PÓJDŹ ZA MNĄ!

Ef 4,1-7.11-13; Ps 19,2-5; Mt 9,9-13

Wezwanie Chrystusa "Pójdź za Mną" nie jest skierowane tylko do tych, którzy mają powołanie do stanu duchownego. Dotyczy ono wszystkich ludzi i oznacza zaproszenie do bycia Jego uczniem i nawiązania z Nim przyjacielskiej, głębokiej relacji.

Jezus Chrystus - prawdziwy Bóg i prawdziwy, doskonały Człowiek - pragnie dać nam się w pełni poznać, o czym mówi św. Paweł w dzisiejszym I czytaniu. Celem zaś tego poznania jest nasze dojście "do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa". Bycie doskonałym to posiadanie pełni rozwoju, dojrzałości, pełni życia. Bo "to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, (...) prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa" (J 17,3). To życie wieczne, jak pisze Benedykt XVI w książce "Jezus z Nazaretu" (cz.2), utożsamia się z "prawdziwym życiem, którego wszyscy szukają" i zaczyna się tutaj na ziemi. Kroczenie ku pełni odbywa się więc poprzez przyjaźń z Jezusem, poznawanie Go i naśladowanie, uczenie się od Niego życia - czyli po prostu kroczenie za Nim i bycie Jego uczniem. A do bycia uczniami Jezusa wezwani są wszyscy. 

Każde powołanie, niezależnie do czego lub do jakiego stanu, jest zaproszeniem ze strony Boga do pełni życia; jest wyrazem Jego miłosierdzia, czyli przychodzenia z pomocą człowiekowi. Powołanie do bycia uczniem Chrystusa dotyczy więc wszystkich, a szczególnie grzeszników. Bowiem "nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają". Powołanie celnika Mateusza z dzisiejszej Ewangelii było dla niego wezwaniem do rozpoczęcia ciekawej, pięknej, przynoszącej spełnienie egzystencji. Takiego życia wszyscy szukają, a zwłaszcza poranieni, biedni, odrzuceni, pogrążeni na różne sposoby w złu i pragnący się z niego wyrwać. Nie dziwi więc, że "gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami". Chrystus właśnie po to przyszedł na świat, aby dać ludziom lepsze życie (zob. J 10,10). Kieruje do nas nieustannie słowa: "chodź za Mną!", "bądź stale moim uczniem, bo to jest dobre dla ciebie!!!"

Przeczytaj Słowo Boże:

wtorek, 20 września 2011

20.IX, WT - spotkanie

SPOTKANIE

Ezd 6,7-8.12b.14-20; Ps 122,1-2.4-5; Łk 11,28; Łk 8,19-21

"Idźmy z radością na spotkanie Pana."

Któż z nas nie chciałby spotkać się z papieżem lub jakąś inną ważną dla siebie osobą? Tymczasem Jezus Chrystus jest najwspanialszym Człowiekiem, doskonałym, najmądrzejszym, wszechwiedzącym i wszechmogącym, nieskończenie kochającym, i jest Bogiem. Czy warto więc zaniedbywać spotkanie z Nim?

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy, jak to "przyszli do Jezusa Jego Matka i bracia [krewni], lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu". Kiedy Jezus chodził po ziemi, ludzie garnęli się do Niego. A jak jest dziś? Chrystus nadal jest obecny w sposób cielesny, podobnie jak 2000 lat temu - z tym, że pod postaciami chleba i wina. Pragnie także spotykać się z nami na modlitwie. Jakie mieszkanie zbudowałeś Mu w swoim sercu?

Bóg stwarza najlepsze warunki z możliwych, aby dać człowiekowi owocne spotkanie z Nim. Pobudza do nawrócenia i oczyszczenia serca, a także do budowania coraz głębszej relacji. Jakość spotkania zależy jednak od nas - od tego, ile miejsca wygospodarujemy Mu w naszym wnętrzu i jak to miejsce zapragniemy urządzić, aby spotkanie było piękne i radosne. Z sercem jest jak z budowaniem domu Bożego. Bóg, podobnie jak król Dariusz z dzisiejszego I czytania, pozwala nam swobodnie "pracować nad tym domem Bożym". Chce byśmy go odbudowywali, gdy coś się zawali, czyli nawracali się. Stwarza ponadto jak najlepsze warunki służące odbudowie. Budujmy więc z powodzeniem nasze wnętrze, radujmy się spotkaniem z Bogiem, słuchajmy Jego głosu i zachowujmy go wiernie. Bo "szczęśliwi ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je" - jak mówi śpiew przed Ewangelią.

Przeczytaj Słowo Boże:

poniedziałek, 19 września 2011

19.IX, PN - sumienie

SUMIENIE

Ezd 1,1-6; Ps 126,1-6; Mt 5.16; Łk 8,16-18

"Sumienie jest najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa" (KKK 1776). Pan Bóg pobudza nas w sumieniu do tego, co jest dobre. W pierwszym czytaniu z Księgi Ezdrasza słyszymy jak to "pobudził Pan ducha Cyrusa, króla perskiego, tak iż obwieścił on w całym państwie swoim, co następuje: Tak mówi Cyrus, król perski: Wszystkie państwa ziemi dał mi Pan, Bóg niebios. I On mi rozkazał zbudować Mu dom w Jerozolimie w Judzie". Dzięki dekretowi Cyrusa będący dotąd w niewoli Izraelici mogli wrócić do swojego kraju, obdarowani dodatkowo przez obcy naród: "Zatem naczelnicy rodów Judy i Beniamina, kapłani i lewici, słowem każdy, którego ducha Bóg pobudził, wybrali się w drogę, aby zbudować dom Pański w Jerozolimie. A wszyscy ich sąsiedzi poparli ich wszystkim: srebrem, złotem, sprzętem, bydłem i kosztownościami - oprócz wszystkich darów złożonych dobrowolnie." Zapewne byli jednak i tacy, którzy pozostali w obcym państwie - których ducha Bóg nie pobudził, jak również i tacy, którzy rozumieli w sumieniu, że powinni wrócić do kraju, ale nie odpowiedzieli na Boże wezwanie.

Sumienie, przez które Bóg mówi do nas, jest dla nas światłem ukazującym drogę do pełni życia. "Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą". Bogu zależy na tym, abyśmy usłyszeli Jego głos w naszych sercach. "Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło". "Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma" - słuchajcie otwartym sercem i współpracujcie z Bogiem, który pobudza waszego ducha, bo wiele możecie zyskać albo dużo stracić. Posłuszeństwo głosowi sumienia jest czasem trudne, ale jak mówi dzisiejszy psalm: "Ci, którzy we łzach sieją, żąć będą w radości. Idą i płaczą niosąc ziarno na zasiew, lecz powrócą z radością niosąc swoje snopy". A "Bóg pragnie uczynić wielkie rzeczy dla nas".

Przeczytaj Słowo Boże:

niedziela, 18 września 2011

18.IX, ND - być z Chrystusem

BYĆ Z CHRYSTUSEM

Iz 55,6-9; Ps 145,2-3.8-9.17-18; Flp 1,20c-24.27a; Dz 16,14b; Mt 20,1-16a

Dzisiejsza Ewangelia może być dla kogoś kontrowersyjna. Po co całe życie "pracować w winnicy" i trudzić się, skoro można pracować tylko przez krótki czas i otrzymać taką samą zapłatę? "Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. (...) Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie najął. Rzekł im: Idźcie i wy do winnicy! A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność! Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze". Ci, którzy rozpoczęli pracę o jedenastej (czyli w przeliczeniu na nasze godziny - 17.00) i pracowali tylko jedną godzinę, otrzymali taką samą nagrodę jak zatrudnieni od samego rana. Gospodarz nie zrobił nikomu krzywdy, wręcz przeciwnie. Chodzi jednak o to, czy nie warto zatem "pracować w winnicy" tylko "jednej godziny"?

Zauważmy, że robotnicy, którzy rozpoczęli pracę o 17.00, do tej pory trwali bezczynnie, oczekując, aby ktoś ich najął. Ich życie było stagnacją, nudą, było bezowocne, bezsensowne, zapewne podbite z tego powodu cierpieniem. Podobnie bywa w naszym życiu - możemy czasem mieć "wszystko", ale być w środku nieszczęśliwi; życie może wydawać się nam nudne, bezcelowe, bez sensu. Chrystus ma nam do zaoferowania tu na ziemi pełnię życia, życie w obfitości - jak sam mówi (zob. J 10,10). Wymaga ono czasem wysiłku, znoszenia "ciężaru dnia i spiekoty", ale jednocześnie niesie ze sobą prawdziwą radość, pokój serca, sens, wartość i przynosi obfity owoc dobra i szczęścia. Taka jest praca w winnicy Pańskiej! Aby tak żyć, trzeba po prostu na co dzień być z Jezusem - wzorem św. Pawła: "Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus". O wiele lepsze jest kosztowanie pełni szczęścia w Niebie. Dlatego św. Paweł mówi: "Umrzeć to zysk. Pragnę odejść, a być z Chrystusem [w pełni], bo to o wiele lepsze". Chodzi jednak nie tylko o to szczęście po śmierci, ale także o szczęście doczesne. Dlatego warto jak najszybciej nawrócić się, być z Jezusem i iść z Nim przez życie w szczęściodajnej relacji.

Bóg w każdej chwili ma nam do zaoferowania kroczenie drogą pełni życia. Po co czekać i być nieszczęśliwym? "Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu" - mówi dzisiejsze I czytanie. Bowiem "Pan jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Pan jest dobry dla wszystkich, a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył". Skorzystaj z Jego oferty, bo ona jest właśnie dla ciebie, aby dać ci pełnię życia.

Przeczytaj Słowo Boże: